Marek Krajewski – Śmierć w Breslau [Audiobook]

Śmierć w odcieniu noir

Śmierć w Breslau – debiut literacki Marka Krajewskiego; książka, która stworzyła polskiego Marlowe’a, Eberharda Mocka; powieść, która w dużym stopniu przyczyniła się do odrodzenia polskiej literatury kryminalnej; proza czarna jak smoła i brudna niczym przenośna toaleta na placu budowy; namnożenie (od)autorskich obsesji, na których oparłszy się, cierpliwy psychiatra mógłby napisać pracę habilitacyjną. Dzisiaj, w szesnaście lat od ujrzenia światła dziennego i po kilku wznowieniach – trzymam w rękach najnowsze, w formie audiobooka wydanego we współpracy Wydawnictwa Znak z Biblioteką Akustyczną – to już kryminał-legenda. Dla niektórych dzieło życia Krajewskiego, dla innych – zaledwie rozgrzewka przed objawieniem się talentu autora w całej swojej pełni. Jedno wszak jest pewne i co do tego niewielu ma wątpliwości – Śmierć w Breslau to książka ważna. Czytaj dalej

Reklamy

Marek Krajewski, Jerzy Kawecki – Umarli mają głos. Prawdziwe historie

Patolog prawdę ci powie

Dwanaście wstrząsających zbrodni. Jeden stół sekcyjny. A przy nim człowiek, który przyczynił się jeśli nie do ich bezpośredniego rozwiązania, to do posunięcia naprzód śledztw lub czynności sądowych w ich sprawie. Jerzy Kawecki – z zawodu lekarz sądowy i wykładowca, hobbystycznie balistyk, prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec oraz amator mocnej, czarnej „parząchy”. Kawecki – główny bohater reportażowej książki Marka Krajewskiego Umarli mają głos. Prawdziwe historie i zarazem wieloletni konsultant pisarza w zakresie materii medyczno-sądowej. Czytaj dalej

Marek Krajewski – Władca liczb

władca duzy

Quo vadis, Krajewski?, czyli o demonie, który kompromisem się brzydził

Od Władcy liczb Marka Krajewskiego oczekiwałam bardzo wiele. Po lekturze poprzedniej powieści wrocławskiego pisarza, W otchłani mroku, nastawiłam się na to, że – mimo momentami natrętnej akademickości w prozie tegoż – z każdą jego kolejną książką moje potrzeby czytelnicze będą zaspokajane maksymalnie, a zakończenie lektury będzie okupowane charakterystycznym dla odbiorcy, który odkrył autora doskonałego, myśleniem ujętym w jednym zdaniu, brzmiącym: „jak dalej żyć?!” Po obróceniu ostatniej strony W otchłani mroku poczułam takie właśnie zagubienie, miałam uczucie, że oto coś wyjątkowego nieubłaganie dobiegło końca. To wydarzenie miało miejsce rok temu. Teraz, w kilka dni po lekturze Władcy liczb, pora zadać sobie pytanie, które z uczuć jej towarzyszących będę pamiętać po upływie podobnego czasu.

Nie, nie będzie to opisane powyżej uczucie zagubienia, poczucie, że nie wiem, czym zająć ręce. Nie będzie podobnego do tego sprzed roku wzruszenia spowodowanego poznaną historią. Nie będzie też podobnego szoku, bo – chociaż w przypadku estetyki pisarskiej Krajewskiego może zabrzmieć to zgoła absurdalnie – tym razem autor nie przyszykował dla czytelnika takiej dozy zbrodniczych opisów jak wcześniej… W czym zatem tkwi urok Władcy liczb? Czytaj dalej

Marek Krajewski – W otchłani mroku

W kręgu zła absolutnego

Generalnie rzecz biorąc, mam za sobą lekturę książki doskonałej. W otchłani mroku Marka Krajewskiego to powieść błyskotliwa i mroczna jednocześnie, inteligentna i przystępna, wielowątkowa i zrozumiała. To książka będąca kryminałem, ale mająca niewiele wspólnego z tradycyjnym dla tego gatunku wzorem. I wreszcie: to pozycja nieschematyczna, filozoficzna i głęboka. Czytaj dalej

Marek Krajewski – Widma w mieście Breslau

Gdy rozum śpi budzą się upiory

„Mock, przyznaj się do błędu” – nawołuje anonimowy autor listu pozostawionego przy zmasakrowanych zwłokach czterech młodych mężczyzn w marynarskich czapkach. Asystent kryminalny o tym nazwisku, na co dzień pracujący w obyczajówce wrocławskiego  Prezydium Policji, w trybie natychmiastowym zostaje oddelegowany do sekcji zabójstw. Pod skrzydłami komisarza kryminalnego Mühlhausa zamienia sprawdzanie książeczek zdrowotnych prostytutek na ściganie psychopatycznego mordercy. Rychło okazuje się, że zabójca dopiero się rozgrzewa, a osoby przesłuchiwane przez głównego bohatera giną jedna po drugiej…

Widma w mieście Breslau Marka Krajewskiego to w porządku chronologicznym pierwsza powieść o pracowniku wrocławskiego Prezydium Policji Eberhardzie Mocku. Pierwsza, chociaż napisana jako trzecia z kolei, co może wprowadzić czytelnika w niejaki zamęt. Przybliżmy zatem postać głównego bohatera rozwiązującego w Widmach kryminalną zagadkę. Trzydziestosześcioletni Mock dopiero nieśmiało rozpoczyna karierę w wydziale zabójstw i nie trawią go jeszcze bezwzględność i karierowiczostwo, jak to ma miejsce w późniejszych – chronologicznie, a nie w kolejności napisania – odsłonach cyklu. Ponadto Eberhard jest jeszcze kawalerem i mieszka z ojcem na nędznym pięterku nieczynnego sklepu rzeźniczego, do którego wejście prowadzi przez klapę w podłodze. Czytaj dalej