Spectre

Szczwany lis, czyli James Bond na bogato

Trzy lata temu, w pięćdziesięciolecie powstania najdłuższej w historii kinematografii serii filmowej, fani Jamesa Bonda byli świadkami zatoczenia fabularnego koła opowieści o agencie 007. Utrzymany w minorowym klimacie Skyfall (2012) w reżyserii Sama Mendesa zakończył się niespodziewanie pogodnie, stając się niejako początkiem nowej-starej odsłony cyklu. Nowej w sensie podtrzymywania oficjalnie odświeżonej biografii Bonda z przesuniętą o 44 lata datą urodzenia, którą zapoczątkowała nowoczesna ekranizacja Casino Royale (2006), starej w sensie powrotu do klasycznych bondowskich korzeni – prześmiewczych i umownych. Spectre (2015), czyli „Bond nr 24”, przypuszczalnie okazał się nie lada niespodzianką nie tylko dla fanów serii, lecz także dla samego Mendesa, ponownie wybranego przez Barbarę Broccoli do wyreżyserowania przygód najbardziej kasowego produktu eksportowego Wielkiej Brytanii. Czy mógł bowiem przypuszczać, że po teatralnych spektaklach Szekspira i Czechowa przyjdzie mu doprowadzić postać popkulturowego szpiega do jego możliwie najbardziej maistreamowej i przebojowej formy? Czytaj dalej

Reklamy

Margaret Mazzantini – Powtórnie narodzony

Powrót do przeszłości

Powieść Powtórnie narodzony autorstwa Margatet Mazzantini pozostanie ze mną na zawsze. Skąd ta pewność? Z powodu niezwykle silnych emocji, jakie ta książka budzi, z powodu jej ogromnej siły przekazu i historii, która szarpie, wręcz wywraca wnętrzności na drugą stronę; i wreszcie – z powodu łez, które pojawiły się w trakcie lektury. Bo Powtórnie narodzonego się przeżywa, a nie tylko czyta, chłonie, a nie tylko odbiera, i wreszcie: bo powieść tę wertuje się nie oczami, ale sercem.

Rok 2008. Pewnego ranka mieszkająca w Rzymie Gemma, stateczna żona wojskowego Giuliana i matka szesnastoletniego Pietra, odbiera telefon. Dzwoni do niej duch z przeszłości, poeta Gojko, którego poznała podczas olimpiady w 1984 roku w Sarajewie. Był on jej przewodnikiem po mieście, swojego rodzaju mentorem, a w końcu – stał się przyjacielem. Był również tym, który połączył losy jej i Diega – nieco ekscentrycznego fotografa z Genui, największej miłości jej życia i ojca jej syna. Czytaj dalej