Inwazja porywaczy ciał

Ach śpij, kochanie, póki klon twój nocą nie powstanie…

Ostatnio jednym z kluczy doboru oglądanych przeze mnie filmów stała się postać kanadyjskiego aktora Donalda Sutherlanda. Po przypomnieniu sobie niepokojącego Nie oglądaj się teraz (Don’t Look Now, 1973) Nicolasa Roega, w którym zagrał główną rolę, stał się moją osobistą nieszkodliwą obsesją, a każdy obraz z jego udziałem witam z wielką radością i już na starcie film ten zyskuje u mnie wielki plus. Jednak muszę przyznać, że horrorowi Inwazja porywaczy ciał[1] (Invasion of the Body Snatchers, 1978) w reżyserii Philipa Kaufmana dodatkowych punktów nie potrzeba, ponieważ mimo upływu czasu broni się doskonale. Czytaj dalej

Reklamy

Europejczycy nie gęsi i dobre seriale mają

Seriale robią furorę i coraz częściej zdobywają większą popularność niż kinowe blockbustery. Mają coraz lepsze scenariusze i świetnie rozpisane role, do których nierzadko zatrudniani są znani aktorzy lub które są trampoliną ku sławie dla tych grających wcześniej filmowe tyły. I chociaż w serialowej sztuce przewodzą Amerykanie, prześcigając się nawzajem w coraz lepszych produkcjach, to warto zaznaczyć, że nie zawsze realizują fabuły o ojczystych korzeniach. Pokochane przez szerokie grono widzów „Dochodzenie”, którego 4. sezon pojawił się kilka dni temu, i „Gracepoint”, na którego premierę serialożercy już ostrzą sobie zęby, swoje źródła mają w Europie, a ściślej rzecz biorąc: w Danii i Wielkiej Brytanii. Czytaj dalej