Sue Monk Kidd – Sekretne życie pszczół

W krainie mlekiem i miodem płynącej

Nie wątpię, że gdyby więcej powieści charakteryzowało się narracją podobną do tej, którą prezentuje w swojej debiutanckiej książce Sue Monk Kidd, czytelnictwo miałoby się dużo lepiej. Napisane w 2002 roku Sekretne życie pszczół – w Polsce wznowione niedawno przez Wydawnictwo Literackie – to relaks i nieskrępowana radość z lektury, niosące ze sobą możliwość pogłębienia własnych poglądów i nasycenia duszy trudnym do sprecyzowania nektarem, niezbędnym dla każdego czytelnika o ponadprzeciętnym poziomie wrażliwości. To opowieść o podstawowych wartościach koniecznych do tego, aby godnie żyć, ujęta dodatkowo w język prosty, niepozbawiony jednak literackiej kreacji, polegającej na niebanalnych metaforach, uniwersalnej symbolice i rozbrajających spostrzeżeniach. Czytaj dalej

Selma

Muzeum zaprasza

Selma to miasto w Alabamie umieszczone na południu Stanów Zjednoczonych. W latach 60. ubiegłego wieku w ponad połowie zamieszkana była przez czarnoskórych obywateli, z których tylko 2% miało możliwość głosowania. Mimo ustanowionego już wówczas prawa głosu dla każdego pełnoletniego amerykańskiego obywatela, w urzędach Afroamerykanie bardzo często spotykali z szykanami, pogardą i odmową respektowania ich praw. Wyobrażeniem jednego z takich zdarzeń rozpoczyna się film Avy DuVernay, który swój tytuł wziął właśnie od nazwy wspomnianego miasta. Oto na ławce w urzędzie siedzi czarna kobieta czekając na wezwanie urzędnika. Podszedłszy do okienka słyszy polecenie wymienienia nazwisk wszystkich ówczesnych 67 amerykańskich sędziów. Nie jest w stanie spełnić tego żądania. Zresztą, któż byłby? Oczywiście urzędnik jest tego świadom. Ale potrzebuje pretekstu, aby negatywnie rozpatrzyć jej podanie z prośbą o wpisanie na listę głosujących. Przecież czarnoskórzy nie są ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu. A tylko ludzie mają prawo głosu. Czytaj dalej

James Scott – Bez litości

W imię ojca i brata twego

Ponoć krytyka bardzo często ma swoje źródło w niezrozumieniu. Mam wrażenie, że właśnie z tego powodu James Scott i jego debiutancka powieść Bez litości zostali przyjęci przez polskich czytelników z mieszanymi uczuciami. Odbiorcy do serca wzięli sobie zapowiedzi z okładki opierające się na słowach i nazwiskach takich jak „thriller”, „Hitchcock” czy „McCarthy” i po skończonej lekturze wzięli się za narzekanie. Że akcja wolna, że chciano złapać czytelnika na łatkę dreszczowca, że psychologia leży i kwiczy, że gdzie tam Bez litości do kultowej Drogi etc. Śmieję się w duchu czytając te wszystkie mniej lub bardziej wyszukane opinie i kręcę głową nad ludzką ignorancją. Bo jakkolwiek debiut Scotta nie obszedł się bez wad, tak wszystkie zapowiedzi z okładki mają rację bytu, chociaż niekoniecznie w ich najogólniej przyjętych, massmediowych znaczeniach. Czytaj dalej

Bernhard Jaumann – Kamienista ziemia

Ani żadnej ziemi, która jego jest

Dla tak zwanego człowieka z Zachodu, nawet mieszkającego w tej mniej postępowej części Europy, lektura Kamienistej ziemi Bernharda Jaumanna może okazać się szokiem. Ogrom problemów społeczno-politycznych usytuowanej w południowo-zachodniej Afryce Namibii opisanych na kartach jego powieści przytłoczy niejednego czytelnika, który od kryminału oczekuje głównie rozrywki i przyjemności wypływających z rozwiązywania zagadki. Kamienista ziemia zalicza się bowiem do tej nowoczesnej, cały czas ewoluującej kategorii gatunku kryminalnego, w którym sprawą ważniejszą od ścigania mordercy jest ukazanie od podszewki bolączek kraju, w którym ów przestępca grasuje. Bolączek, których przeciętny zjadacz chleba być może wolałby nie być świadomym…

Gdy byłam dzieckiem i zdarzało mi się grymasić przy jedzeniu, babcia opowiadała mi o dzieciach w Afryce, które z głodu mają chorobliwie wydęte brzuchy, chcąc tym samym ukazać kontrast i uświadomić mi, jakie mam szczęście, że urodziłam się w Polsce, w domu, w którym jest co do garnka włożyć, pal sześć, że był to późny, ale jednak nadal „kartkowy” PRL. Czytaj dalej