Marian Kowalski – Mroczne dziedzictwo

Nie tylko szkiełko i oko, czyli o tym, jak Marian Kowalski pożarł mój obiektywizm

Od czasu do czasu zdarza się takie dzieło, o którym racjonalne zdanie wyrobić sobie jest nie lada wyzwaniem. Emocje podpowiadają odbiorcy jedno, rozum – drugie. Z jednej strony jest dane dzieło kluczem do naszej wrażliwości, kulturalnych gustów, fabularnych zainteresowań, z drugiej – mamy świadomość, że autorowi, temu człowiekowi, który właśnie pożarł nasze serce, nie wszystko wyszło tak, jak powinno, że w swoim projekcie okazał się niekonsekwentny, momentami nieudolny. Że, mówiąc kolokwialnie, coś tu nie pykło. Takie właśnie sprzeczne myśli mnie nachodzą, gdy myślę o Mrocznym dziedzictwie Mariana Kowalskiego, książce łączącej w sobie romans, powieść obyczajową, kryminał, horror gotycki, legendy i ludowe podania oraz sporą dozę encyklopedycznej wiedzy historycznej. Czytaj dalej

Tadeusz Cegielski – Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941)

Detektywi po obu stronach lustra, czyli o tym, co każdy pasjonat powieści kryminalnych wiedzieć powinien

Rok 1841, symboliczna data narodzin powieści detektywistycznej. Amerykanin Edgar Allan Poe zaczyna tworzyć znany dziś na całym świecie cykl opowiadań „z dreszczykiem”. W tym samym roku debiutuje także Brytyjka Catherine Crowe, pierwsza dama kryminału, o której świat dowiedział się niedawno, dzięki popularności gender studies. Do tegoż roku i do tych osobistości cofa się w swoim eseju naukowym Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941) profesor Tadeusz Cegielski, polski historyk odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, specjalista w dziedzinie historii nowożytnej i historii idei, a od niedawna również autor dwóch poczytnych powieści kryminalnych. Cofa się po to, by osobom zainteresowanym nie tylko lekturą kryminału jako taką, lecz także pragnącym zgłębić jego historyczne i kulturowe istnienie, przybliżyć fenomen tego gatunku, od powijaków tegoż po dramatyczny z historycznego punktu widzenia rok 1941, który znacząco przewartościował zarówno czytelnicze, jak i pisarskie umysły, choć przecież nie spowodował jego [gatunku kryminalnego] zaniku. Czytaj dalej

Joanna Łukowska – Nieznajomi z parku

Nie dla kucharek

Do Nieznajomych w parku Joanny Łukowskiej trzeba nie lada empatii i to bynajmniej nie dlatego, że należy z wyrozumiałością pochylić się nad umiejętnościami pisarskimi autorki. Nie, tego jej nie potrzeba, gdyż pióro ma niebanalne w pozytywnym  tego słowa znaczeniu. Natomiast zdecydowanie trudniej pojąć duchowość jej bohaterów, zamkniętych w sobie, zdziwaczałych, myślących w sposób, który dla niejednego psychologa byłby twardym orzechem do zgryzienia, a jeszcze dziwniej postępujących. Pierwsze zatem, o czym należy powiedzieć o jej debiutanckiej powieści, która dzisiaj liczy już sobie dwadzieścia jeden lat[1], zabrzmi na pozór banalnie – że nie jest to książka dla każdego. A ściślej: nie dla każdego czytelnika prozy psychologicznej, nie dla każdej pożeraczki romansów, a nawet nie dla każdej romantycznej duszy. Czytaj dalej

Philip Kerr – Blady przestępca

Nowotwór nazizmu

Czasami instynkt to wszystko, co pozostaje dobremu gliniarzowi. I wtedy nie ma wyboru, trzeba mu zaufać[1].

                                   (Bernhard Günther, prywatny detektyw zmuszony do powrotu w szeregi policji kryminalnej)

W Bladym przestępcy, drugiej książce z retrokryminalnego cyklu rozgrywającego się w hitlerowskich i powojennych Niemczech, Philip Kerr pomniejsza groteskowe momentami poczucie humoru na rzecz flirtu z powieścią gotycką. Tajemniczy nastrój, wątki poruszające problem chorób psychicznych, detaliczne opisy mrocznych, nierzadko zrujnowanych budowli sąsiadują z niemal biegunowo rozłożonym dobrem i złem, między którymi tkwi Bernhard Günther – postać nosząca na swoich barkach całą serię, były policjant z wydziału kryminalnego i prywatny detektyw, z cynizmem i niechęcią, lecz nie bez obaw spoglądający na to, jak jego ojczyzna tonie w oceanie społeczno-politycznych absurdów. Czytaj dalej