Marian Kowalski – Mroczne dziedzictwo

Nie tylko szkiełko i oko, czyli o tym, jak Marian Kowalski pożarł mój obiektywizm

Od czasu do czasu zdarza się takie dzieło, o którym racjonalne zdanie wyrobić sobie jest nie lada wyzwaniem. Emocje podpowiadają odbiorcy jedno, rozum – drugie. Z jednej strony jest dane dzieło kluczem do naszej wrażliwości, kulturalnych gustów, fabularnych zainteresowań, z drugiej – mamy świadomość, że autorowi, temu człowiekowi, który właśnie pożarł nasze serce, nie wszystko wyszło tak, jak powinno, że w swoim projekcie okazał się niekonsekwentny, momentami nieudolny. Że, mówiąc kolokwialnie, coś tu nie pykło. Takie właśnie sprzeczne myśli mnie nachodzą, gdy myślę o Mrocznym dziedzictwie Mariana Kowalskiego, książce łączącej w sobie romans, powieść obyczajową, kryminał, horror gotycki, legendy i ludowe podania oraz sporą dozę encyklopedycznej wiedzy historycznej. Czytaj dalej

Reklamy

Ziarno prawdy

ziarno

Szacki dla niewtajemniczonych

Stało się to, czego się obawiałam, ale nie mogłam się oprzeć, aby nie sprawdzić na własnej skórze, czy rzeczywiście jest tak, jak było do przewidzenia. O co chodzi? O ekranizację Ziarna prawdy (2015) w reżyserii Borysa Lankosza, o to, że okazała się gorsza od literackiego pierwowzoru. Nie tyle kiepska jako film, ale nie tak wybitna jak książka. Wniosek z tego wypływa dość oczywisty: Ziarno w formie filmowej zapewne przypadnie do gustu tym, którzy nie znają geniuszu pióra Zygmunta Miłoszewskiego, natomiast u tych bardziej świadomych pozostawi niedosyt. Czytaj dalej

Obywatel

Tylko dla dorosłych

Z pewnością większość zgodzi się ze mną, że Jerzy Stuhr to bodaj najbardziej charakterystyczny polski aktor. Jest zaprzeczeniem modelowej sylwetki i atrakcyjnej twarzy, jednak to nie zmienia faktu, że chemia, jaką ma do przekazania na deskach teatralnych czy przed kamerą, okazuje się niebywała. Jego charakterystyczny głos rozpoznaje chyba 90% polskiego społeczeństwa (w tym i dzieci, które poznały go od „oślej” strony). Vis comica pana Jerzego potrafi przekonać do uśmiechu nawet tych najbardziej opornych na uroki komedii, a towarzyszące mu od początku kariery emploi cechujące się swoistą ciapowatością i poczciwością sprawiło, że niejeden widz, podziwiając jego grę, pomiędzy wybuchami śmiechu uronił kilka łez.

Z pewnością większość zgodzi się ze mną, że Maciej Stuhr jest nieodrodnym synem swojego ojca. Jego twarzy nie sposób nie skojarzyć ze słynnym rodzicielem, a zaprzeczenie w tym przypadku fenomenowi genów byłoby czystym absurdem. Czytaj dalej

Maxime Chattam – Plugawy spisek

Żywym mięsem w czytelnika

Maxime Chattam to bestsellerowy francuski pisarz, który – dzięki obecnym w jego książkach licznym fabularnym zwrotom, stopniowo narastającemu napięciu i złowrogiemu klimatowi miejsc akcji – nazywany jest „złotym dzieckiem suspensu”. Gdy jako nastolatek odkrył Władcę Pierścieni Tolkiena i prozę Stephena Kinga, obiecał sobie, że pewnego dnia zostanie pisarzem. Od początku widział się w gatunku thrillera i/lub kryminału i zapewne z myślą o przyszłej pracy pisarskiej przez rok studiował kryminologię, poznając tajniki psychiatrii kryminalnej, kulisy zadań policji oraz medycyny sądowej. W czasie pracy nad pierwszą książką zatytułowaną Otchłań zła, uczestniczył w sekcjach zwłok i spotkaniach specjalistów różnych dziedzin. Obecnie, mając na swoim koncie szesnaście powieści i osiągnąwszy międzynarodowy sukces, stara się każdego roku pisać jedną książkę, mając niezmienne oparcie w ukochanej żonie, Faustine.

To właśnie jej Chattam dedykuje swój najnowszy thriller Plugawy spisek, dziękując jej za codzienne wskazywanie właściwej drogi do bezpiecznego portu, który chroni go przed wewnętrznym zagubieniem. Czytaj dalej