Katarzyna Puzyńska – Więcej czerwieni

wiecej_czerwieni_6

You don’t fool me

Przyznaję, że mam problem z oceną powieści Katarzyny Puzyńskiej, Więcej czerwieni. Z jednej strony cały czas mam z tyłu głowy myśl, że autorka w tym roku zadebiutowała, że jest osobą młodą, a z zawodu nauczycielem akademickim, co w oczywisty sposób może się przekładać na nieco wykładowczy język jej prozy. Z drugiej natomiast mam na tyle mocną świadomość tego, co w gatunku kryminalnym jest właściwe, nieprzekombinowane, dobre mówiąc po prostu, tyle przeczytałam kryminałów lepszych i gorszych, nowoczesnych i staroświeckich, stylizowanych i przystępnych, że stałam się czytelnikiem bardzo wymagającym. Takim, który szybko dostrzeże niedoskonałości, absurdy, nieścisłości czy odautorskie natręctwa, które skutecznie pozbawiają treść napięcia, suspensu czy prawdopodobieństwa psychologicznego, czyli cech tak wskazanych w gatunku kryminalnym. Wspominam o tym wszystkim z tego względu, że trudno mi pisać o drugiej powieści Puzyńskiej bez wymieniania jej potknięć, które niemal na starcie rzuciły mi się w oczy. Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że mimo ich obecności, staram się mieć dla początkującej autorki sporo zrozumienia i nie mogę odmówić jej wyobraźni i umiejętności odnalezienia się w bogatej, wielopoziomowej intrydze, która nie boi się solidnego podparcia psychologiczno-obyczajowego. Czytaj dalej

Reklamy