Colette „Chéri” [Audiobook]

Bez klapek na oczach

Colette, a właściwie Sidonie-Gabrielle Colette. Recenzentka, tancerka, kobieta biznesu świetnie pojmująca znaczenie marki, ale przede wszystkim – pisarka. Jako dziecko wychowywana w duchu fourieryzmu, bez nakazów, zakazów, wzorców, dławienia uczuć. Powszechnie uznawana za skandalistkę swoich czasów, tak pod względem obyczajów, rodzicielstwa, seksualności, jak i twórczości. W wydanej w 1920 roku powieści Chéri, w niebanalnej, malarsko-poetyckiej formie przedstawia świat kurtyzan jako co najmniej pociągający, a związek dojrzałej kobiety z młodzieńcem jako tyleż zatruty, co przepojony zmysłowością i najczystszym rodzajem miłości – kochaniem drugiej osoby za to, że po prostu jest. Jednak to zaledwie czubek góry lodowej problematyki przedstawionej w tej niewielkiej książeczce, przypowieści właściwie, która na czynniki pierwsze rozkłada lęki przed starością i zmarnowaną młodością, dojrzałość i dziecięctwo oraz egoizm i altruizm wynikające z potęgi uczucia.

Czytaj dalej

Zaginiona dziewczyna

Zagrajmy!

Ciężko jest pisać o najnowszym filmie Davida Finchera, Zaginiona dziewczyna (Gone Girl, 2014), bez choćby częściowego zdradzania fabuły. Przy czym nie mam na myśli krótkiego wprowadzenia w treść, lecz wszelkie przebłyski fabularne, jakie można odsłonić poprzez opisywanie zabiegów narracyjnych, gry aktorskiej czy symboliki. Zatem pierwsze, co należy napisać o tym obrazie, to fakt, że równie trudno zaszufladkować go gatunkowo, jak i w miarę rzetelnie opisać. Fincher, jeden z najoryginalniejszych i najsprawniejszych rzemieślniczo współczesnych reżyserów po raz kolejny bowiem zrobił film bardzo dobry, a nawet wybitny, lecz po raz pierwszy tak skutecznie wymykający się ogólnie przyjętym ramom, stając się tym samym nie tylko twardym orzechem do zgryzienia dla widzów, lecz także dla krytyków.

Zaginiona dziewczyna miała to niewątpliwe szczęście, że autorka jej literackiego pierwowzoru o tym samym tytule, Gillian Flynn, wzięła na swoje barki pracę nad scenariuszem. Czytaj dalej

Olgierd Świerzewski – Zapach miasta po burzy

Niemodny rodzaj geniuszu

Olgierd Świerzewski. Warto zapamiętać to nazwisko. Oto pojawił się na polskim rynku wydawniczym ktoś, kto nie chce być modny, kto nie boi się bezwstydnie czerpać z klasycznych melodramatów i wielkich epickich dzieł, i kto nie obawia się poświęcić dziesiątek stron swojej powieści na tak passé, wydawałoby się, temat, jak szachy. Świerzewski, jako nastolatek nazwany przez samego Tadeusza Różewicza „polskim Jamesem Joyce’em”, po latach zajmowania się biznesem i wykładania w Szkole Głównej Handlowej, a także prawnego doradzania najznamienitszym szachistom, niespodziewanie wychylił się przed szereg i zadebiutował zjawiskową powieścią Zapach miasta po burzy. Czytaj dalej