Kopciuszek

Magia dla małych i dużych

65 lat – tyle czasu minęło od premiery pełnometrażowego rysunkowegoKopciuszka (Cinderella, 1950) ze studia Walta Disneya, filmu bijącego na głowę niejedną współczesną animację. Może jego melodramatyzm i sztywne figury niektórych protagonistów w dzisiejszych czasach mogą nieco trącić myszką, jednak trudno zaprzeczyć, że ta adaptacja klasycznej baśni była i nadal jest majstersztykiem w swoim gatunku. A jak wiadomo, z ikonami w ogóle, a baśniowymi zwłaszcza, mierzenie się zawsze jest ryzykiem. Ani to wiernie uchwycić w nowszej technologii, ani rozczłonkować i złożyć na nowo w odautorską wersję, bo domorośli krytycy gotowi jeszcze przed premierą zarzucić, odpowiednio, albo marne naśladownictwo, albo bezczeszczenie legendy. Ale gdyby tak połączyć oba te pomysły? Gdyby na klasycznej podbudowie postawić pomnik przynależny czasom nowoczesnym? Czytaj dalej

Nina George – Lawendowy pokój

Magiczna podróż

Przesyłka pachniała lawendą. Pięknie, naturalnie i świeżo. Otwarłam kopertę, a zapach rozprzestrzenił się po całym pomieszczeniu. Uśmiechnęłam się widząc skromny, ale przemiły prezent od Wydawnictwa Otwartego w postaci kadzideł z naturalnym olejkiem lawendowym. Odpłynęłam widząc okładkę najnowszej powieści Niny George, Lawendowy pokój, również ich zapachem przesiąkniętej. A otworzywszy książkę przepadłam już po kilku pierwszych przeczytanych stronach, bowiem poczułam się, jakby autorka przeniosła mnie do świata tytułowej bohaterki filmu Amelia (2001) Jeana-Pierre’a Jeuneta – obfitego w różnej maści dziwaków, pełnych śmieszności i natręctw, ale o dobrych sercach i poczciwych duszach, którym aż prosi się wskazać właściwą życiową drogę, tak aby nareszcie byli szczęśliwi. Czytaj dalej

Magia w blasku księżyca

Magic made by Allen

Klimatyczny, uroczy, nastrojowy, tajemniczy… Gdy myślę o najnowszym filmie Woody’ego Allena Magia w blasku księżyca (Magic in the Moonlight, 2014) właśnie takie określenia przychodzą mi do głowy. Chociaż najchętniej, nie bacząc na to, że niemal identyczne słowa wystąpią w tak krótkim odstępie w jednym akapicie, napisałabym po prostu, że jest to obraz magiczny. Zresztą, trudno, aby było inaczej, wszak film Allena opowiada właśnie o magii, zarówno tej w wydaniu kuglarskim, jak i tej, w którą czasem chcemy wierzyć, popularnie zwanej szóstym zmysłem, zdolnościami mediumicznymi i/lub wrażliwością sensoryczną.

Tego lata nowojorski reżyser opuścił amerykańskie i europejskie wielkie miasta na rzecz prowincji usytuowanej na południu Francji. Stał się także staroświecki, co zdeterminowała fabuła umieszczona w 1928 roku, charakterystyczna, trącąca myszką muzyka, bujne ogrody, stare rezydencje, opuszczone obserwatorium i zadymiony klub z szansonistką parodiującą występy Marleny Dietrich. Czytaj dalej