Marek Krajewski – Erynie

Boginie zemsty wychodzą spod kołdry

Nazwać Marka Krajewskiego pisarzem to za mało. Aby pełniej oddać charakter jego twórczości, należałoby określić go mianem pisarskiego krawca. Poszczególne części jego retrokryminalnego cyklu o Edwardzie Popielskim można czytać w dowolnej kolejności, a nawet od tyłu, wrocławski pisarz bowiem pozszywał biografię swojego bohatera na modłę patchworkowej kołdry. Poszczególne czasoprzestrzenie jego życia mieszają się, przeszłość splata się z teraźniejszością, a istotne w jego życiu osoby wychylają głowy w najmniej spodziewanych momentach, niczym różnokolorowe skrawki materiału. Przy czym logika i porządek całości przypomina solidną i starannie obrębioną narzutę. Czytaj dalej

Marek Krajewski – Liczby Charona

Mariaż mitologii z matematyką

Marek Krajewski to mężczyzna, który spędza mi sen z powiek i z powodu którego zapominam o jedzeniu. Liczby Charona, jego jedenasta powieść, a trzecia z kolei, którą miałam przyjemność przeczytać, jest –  podobnie jak Widma w mieście Breslau i W otchłani mroku – absorbująca, fascynująca, zmuszająca umysł do wysiłku i odpychająca przez momentami skrajny naturalizm zawartych w niej opisów. Przy czym to ostatnie wcale nie jest wadą, wprost przeciwnie – urasta do miana geniuszu. Czytaj dalej