Nocny pościg

Dura lex, sed lex

Najpierw zabiję twojego syna, żeby zobaczyć w twych oczach pustkę, którą dostrzegłem w oczach swojej żony i którą ty teraz widzisz w moich oczach. A dopiero potem wykończę ciebie.

(Shawn Maguire)

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że trzeci wspólny film aktorsko-reżyserskiego duetu Liam Neeson i Jaume Collet-Serra będzie banalnym obrazem akcji o twardzielach biegających ze spluwami, względnie spuszczającymi sobie solidne manta. Obowiązkowa nocna sceneria wielkiego miasta wychylająca się z plakatu, ten odwieczny kinowy symbol zła i zepsucia oraz scenariusz traktujący o winach ojców i próbach odcięcia się od korzeni synów, wzbudzały oczywiste obawy kserokopii banalnych sensacji. Jednak Nocny pościg (Run All Night, 2015) niespodziewane okazał się czymś więcej, bo wciskające w fotel sceny pościgów i wrogich starć w rozmaitych miejscach zostały w nim powiązane z dramatem, bardzo męskim w wyrazie, a zarazem pełnym niemal zawstydzającej wrażliwości. Czytaj dalej

Reklamy

Uprowadzona 3

taken

Heros dla idiotów

Liam Neeson z własnej woli daje się upupić, a twórcy trzeciej odsłony Uprowadzonej (Taken 3, 2014), reżyser Olivier Megaton oraz scenarzyści Luc Besson i Robert Mark Kamen, najwyraźniej robią wszystko, aby zabić mit cyklu, który zaczął się tak obiecująco. Przy najszczerszych chęciach nawet zagorzałym wielbicielom Neesona i widzom gustującym w amerykańskim kinie akcji trudno będzie spokojnie usiedzieć podczas seansu, który epatuje niestrawnymi absurdami i razi wołającym o pomstę do nieba potraktowaniem gatunku.

A wydawać by się mogło, że zawiązanie fabuły filmu Megatona to gwarancja sukcesu. Trzecia odsłona cyklu o byłym agencie rządowym Bryanie Millsie (Liam Neeson) opiera się bowiem na sprawdzonym w kinie sensacyjnym schemacie wmanewrowania niewinnej osoby w morderstwo i jej pragnieniu udowodnienia na własną rękę, wbrew złowrogo nastawionemu światu, swojej niewinności. Czytaj dalej

Krocząc wśród cieni

 Spacer wśród nagrobków

Młoda blondynka z zaróżowioną, wyraźnie wrażliwą skórą na twarzy, śpi. Widzimy tylko jej zamknięte oczy, brwi i parę jasnych kosmyków. Powolnym, niemal wężowym ruchem zbliża się do niej mężczyzna. Przytula swoją twarz do twarzy dziewczyny, wdycha jej zapach. Kobieta otwiera oczy. Są bardzo jasne, jak wszystko w jej twarzy. Cięcie. Ujęcie na stopy. Widać czerwone paznokcie i brudną skórę podeszew. Cięcie. Tym razem dostrzegamy całą twarz dziewczyny. W oczach ma lęk, jej usta… są zaklejone kawałkiem grubej taśmy. A towarzyszący jej mężczyzna okazuje się nie być czułym kochankiem, lecz bezlitosnym i szalonym zabójcą. Tą sugestywną, tak bardzo mylącą w pierwszej fazie sekwencją reżyser i scenarzysta Scott Frank rozpoczyna swój nowy film, Krocząc wśród cieni (A Walk Among the Tombstones, 2014).

Nowy Jork, 1999 rok. Ktoś porwał żonę bossa narkotykowego, Kenny’ego Kristo (hipnotyzujący Dan Stevens, zaskakująco podobny do Jonathana Rhysa Meyersa) i zażądał ogromnego okupu. Mężczyzna zapłacił, a ukochana do niego wróciła. W kawałkach. Czytaj dalej

Non-Stop

Czy leci z nami Neeson?

Ostatnio mam nosa do amerykańskiego kina sensacyjnego. Można wręcz powiedzieć, że się z nim przeprosiłam i coraz częściej doceniam produkcje lub koprodukcje tego typu, w które swoje pieniądze wkładają producenci zza Oceanu Atlantyckiego. I nic to, że mainstream wylewa się z nich strumieniami i że od początku mamy przeczucie przynajmniej częściowego happy endu. Najczęściej oglądając właśnie takie produkcje przednio się bawimy, jesteśmy skupieni, a siorbanie coca-coli ustaje w wyniku przejęcia. Pozostaje tylko ekran. W tym sezonie zawładnął nim film Non-Stop w reżyserii Jaume Collet-Serry.

Bill Marks (Liam Neeson) pracuje jako agent federalny, którego zadaniem jest zapewnienie pasażerom bezpieczeństwa podczas rejsów powietrznych. Pewnego dnia do ochrony zostaje mu przydzielony lot linii Aqualines do Londynu. Chwilę po starcie na szyfrowany telefon Marksa, korzystający z federalnej sieci, przychodzi anonimowa wiadomość z żądaniem ogromnego okupu. Czytaj dalej