Krocząc wśród cieni

 Spacer wśród nagrobków

Młoda blondynka z zaróżowioną, wyraźnie wrażliwą skórą na twarzy, śpi. Widzimy tylko jej zamknięte oczy, brwi i parę jasnych kosmyków. Powolnym, niemal wężowym ruchem zbliża się do niej mężczyzna. Przytula swoją twarz do twarzy dziewczyny, wdycha jej zapach. Kobieta otwiera oczy. Są bardzo jasne, jak wszystko w jej twarzy. Cięcie. Ujęcie na stopy. Widać czerwone paznokcie i brudną skórę podeszew. Cięcie. Tym razem dostrzegamy całą twarz dziewczyny. W oczach ma lęk, jej usta… są zaklejone kawałkiem grubej taśmy. A towarzyszący jej mężczyzna okazuje się nie być czułym kochankiem, lecz bezlitosnym i szalonym zabójcą. Tą sugestywną, tak bardzo mylącą w pierwszej fazie sekwencją reżyser i scenarzysta Scott Frank rozpoczyna swój nowy film, Krocząc wśród cieni (A Walk Among the Tombstones, 2014).

Nowy Jork, 1999 rok. Ktoś porwał żonę bossa narkotykowego, Kenny’ego Kristo (hipnotyzujący Dan Stevens, zaskakująco podobny do Jonathana Rhysa Meyersa) i zażądał ogromnego okupu. Mężczyzna zapłacił, a ukochana do niego wróciła. W kawałkach. Czytaj dalej

Reklamy