Grzegorz Turnau – 7 widoków w drodze do Krakowa

Żyj chwilą i nie bój się duchów

Ruiny zamku w Tenczynie, Ojcowski Park Narodowy, senny cmentarz w prowincjonalnej Korzkwi… To tylko niektóre z miejsc, w które przenosi nas Grzegorz Turnau za sprawą swojej najnowszej płyty 7 widoków w drodze do Krakowa. I chociaż fizyczne przemieszczenie się za pomocą muzyki nie jest możliwe, to były artysta Piwnicy pod Baranami jest twórcą na tyle świadomym i pomysłowym, że jego aranżacje orkiestrowe duchowo przenoszą słuchacza w określone miejsca, a modulacje głosowe artysty, któremu nie straszna zabawa z rozmaitymi konwencjami piosenek – wprowadzają w różnorakie nastroje i frapujące opowieści z życia, legend czy snów wzięte. Czytaj dalej

Agnieszka Krawczyk „Noc zimowego przesilenia”

noc zimowego przesilenia

A w Krakowie zbrodnie jak u Szekspira

Jestem przekonana, że jeżeli Agnieszka Krawczyk zdecyduje się napisać kolejną powieść utrzymaną w stylistyce Nocy zimowego przesilenia – dołączy do czołowych polskich pisarzy miejskich kryminałów retro. Jej najnowsza powieść jest dziełem pod tym względem niemal doskonałym, na dodatek zawierającym możliwie najbardziej atrakcyjne elementy czerpane z rozmaitych gatunków. Autorka żongluje w niej swoją wiedzą na temat Krakowa, czasów okupacji, historii literatury, ówczesnej mody i nazistowskich filozofii, mnożąc wątki i postacie i kreśląc je na świetnie zorganizowanej przez siebie powieściowej mapie, do której po skończonej lekturze za jakiś czas zechcemy zajrzeć po raz kolejny. Bo Noc zimowego przesilenia zawiera tak wiele smaczków, że spokojnie wystarczy ich na kilkukrotną lekturę. Czytaj dalej

Gaja Grzegorzewska – Betonowy pałac

Krew, mocz i łzy w mieście królów

Kraków to bodaj drugie z najbardziej niebezpiecznych miast w Polsce. Ja nadal dużo imprezuję, więc chodzę nocami krakowskimi ulicami. Gdy wchodzisz na Szewską, wydaje ci się, że to nie Kraków, tylko jedna wielka remiza. Wrzeszczące dziewczyny w miniówach i na obcasach, które szarpią się między sobą albo ze swoimi facetami. Faceci uciekają, one z płaczem za nimi gonią i wszędzie leją się łzy, mocz i krew… Muzyka dudni z tych wszystkich okropnych klubów, do których zjeżdżają busikami ludzie z podkrakowskich wiosek, wielbiciele tych wielkich wiejskich dyskotek[1].

Gaja Grzegorzewska

Zwykle dzieje się tak, że pisząc o jakiejś książce mimowolnie nadaję swojemu tekstowi kolorów dzieła, które stało się inspiracją do jego powstania. A to wpadam w ton liryczny, gdy powieść jest pełna migotliwych scenek tworzących poetycką całość, a to piszę z przymrużeniem oka, gdy recenzuję książkę pół-serio opisującą przedstawiony w niej świat. Gdybym jednak miała w recenzji przyjąć styl Betonowego pałacu, najnowszej powieści Gai Grzegorzewskiej, zapewne miałaby ona problem z zaistnieniem na publicznej stronie. Krakowska autorka bowiem absolutnie nie przebiera w słowach, brodząc po kolana w języku szemranych blokowisk, niebezpiecznych typów, młodocianych prostytutek, a nawet psychopatów. Brodząc, dodam, z zaskakującym wdziękiem i pozostawiając za sobą niemałe wrażenie. Czytaj dalej

Maxime Chattam – Plugawy spisek

Żywym mięsem w czytelnika

Maxime Chattam to bestsellerowy francuski pisarz, który – dzięki obecnym w jego książkach licznym fabularnym zwrotom, stopniowo narastającemu napięciu i złowrogiemu klimatowi miejsc akcji – nazywany jest „złotym dzieckiem suspensu”. Gdy jako nastolatek odkrył Władcę Pierścieni Tolkiena i prozę Stephena Kinga, obiecał sobie, że pewnego dnia zostanie pisarzem. Od początku widział się w gatunku thrillera i/lub kryminału i zapewne z myślą o przyszłej pracy pisarskiej przez rok studiował kryminologię, poznając tajniki psychiatrii kryminalnej, kulisy zadań policji oraz medycyny sądowej. W czasie pracy nad pierwszą książką zatytułowaną Otchłań zła, uczestniczył w sekcjach zwłok i spotkaniach specjalistów różnych dziedzin. Obecnie, mając na swoim koncie szesnaście powieści i osiągnąwszy międzynarodowy sukces, stara się każdego roku pisać jedną książkę, mając niezmienne oparcie w ukochanej żonie, Faustine.

To właśnie jej Chattam dedykuje swój najnowszy thriller Plugawy spisek, dziękując jej za codzienne wskazywanie właściwej drogi do bezpiecznego portu, który chroni go przed wewnętrznym zagubieniem. Czytaj dalej