Inwazja porywaczy ciał

Ach śpij, kochanie, póki klon twój nocą nie powstanie…

Ostatnio jednym z kluczy doboru oglądanych przeze mnie filmów stała się postać kanadyjskiego aktora Donalda Sutherlanda. Po przypomnieniu sobie niepokojącego Nie oglądaj się teraz (Don’t Look Now, 1973) Nicolasa Roega, w którym zagrał główną rolę, stał się moją osobistą nieszkodliwą obsesją, a każdy obraz z jego udziałem witam z wielką radością i już na starcie film ten zyskuje u mnie wielki plus. Jednak muszę przyznać, że horrorowi Inwazja porywaczy ciał[1] (Invasion of the Body Snatchers, 1978) w reżyserii Philipa Kaufmana dodatkowych punktów nie potrzeba, ponieważ mimo upływu czasu broni się doskonale. Czytaj dalej

Reklamy

Krocząc wśród cieni

 Spacer wśród nagrobków

Młoda blondynka z zaróżowioną, wyraźnie wrażliwą skórą na twarzy, śpi. Widzimy tylko jej zamknięte oczy, brwi i parę jasnych kosmyków. Powolnym, niemal wężowym ruchem zbliża się do niej mężczyzna. Przytula swoją twarz do twarzy dziewczyny, wdycha jej zapach. Kobieta otwiera oczy. Są bardzo jasne, jak wszystko w jej twarzy. Cięcie. Ujęcie na stopy. Widać czerwone paznokcie i brudną skórę podeszew. Cięcie. Tym razem dostrzegamy całą twarz dziewczyny. W oczach ma lęk, jej usta… są zaklejone kawałkiem grubej taśmy. A towarzyszący jej mężczyzna okazuje się nie być czułym kochankiem, lecz bezlitosnym i szalonym zabójcą. Tą sugestywną, tak bardzo mylącą w pierwszej fazie sekwencją reżyser i scenarzysta Scott Frank rozpoczyna swój nowy film, Krocząc wśród cieni (A Walk Among the Tombstones, 2014).

Nowy Jork, 1999 rok. Ktoś porwał żonę bossa narkotykowego, Kenny’ego Kristo (hipnotyzujący Dan Stevens, zaskakująco podobny do Jonathana Rhysa Meyersa) i zażądał ogromnego okupu. Mężczyzna zapłacił, a ukochana do niego wróciła. W kawałkach. Czytaj dalej