Ryszard Ćwirlej – Jedyne wyjście

W krainie sokiem z buraka płynącej

Czasy są zawsze dobre, ale czasem ino warunki niesprzyjające.
– chorąży Teofil Olkiewicz

Ryszard Ćwirlej jest pisarzem, który stworzył w Polsce nowy podgatunek powieści kryminalnej – kryminał neomilicyjny. Ustanawiając głównymi bohaterami swoich książek poznańskich milicjantów epoki późnego PRL-u, napisał cykl straszno-śmiesznych opowieści rozgrywających się w straszno-śmiesznych czasach. Cykl opowieści, co należy podkreślić, z sentymentem, swadą i przaśnym humorem opisujących owe siermiężne czasy oraz Polaków, którzy musieli jakoś sobie radzić w tej dziwacznej krainie octu, Peweksów i mięsa spod lady; fabuł, w których tło oraz wszystkie absurdy i śmieszności życia codziennego są nie mniej ważne, niż kryminalna intryga, nieważne, czy dosłownie lecą głowy (Upiory spacerują nad Wartą), czy też muzyczny festiwal nawiedza morderczy „młotkowy” (Mocne uderzenie). Jednak Ćwirlej, nazywany przez co poniektórych – w tym przez niżej podpisaną  –  Stanisławem Bareją literatury, wybił się nie tylko milicyjną wizją PRL-u, lecz także indywidualnym stylem, na który składa się nierzadko nieprzyzwoicie wręcz naturalny język dialogów (włącznie z przeklinaniem, gwarą, powtórzeniami czy jąkaniem), trzecioosobowa narracja filtrowana przez umysłowość poszczególnych postaci oraz rozbudowane opowieści dotyczące drugo- i trzecioplanowych bohaterów, tworzące swojego rodzaju małe opowieści w głównej fabule. Czy zatem czytelnicy świadomi pisarskiego indywidualizmu Ćwirleja winni się byli obawiać, że autor nie poradzi sobie, porzucając lata 80. ubiegłego wieku na rzecz literackiej współczesności? Oczywiście – nie. A czy mogli mieć nadzieję na nową pisarską jakość i krok naprzód w karierze twórcy, który dotąd pozostawał w bezpiecznych granicach neomilicyjnego cyklu? Tak, jak najbardziej. Czy zatem Ćwirlej swoją współczesną powieścią Jedyne wyjście sprostał oczekiwaniom? Odpowiedź na to pytanie jest cokolwiek problematyczna. Czytaj dalej

Reklamy