Nocny pościg

Dura lex, sed lex

Najpierw zabiję twojego syna, żeby zobaczyć w twych oczach pustkę, którą dostrzegłem w oczach swojej żony i którą ty teraz widzisz w moich oczach. A dopiero potem wykończę ciebie.

(Shawn Maguire)

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że trzeci wspólny film aktorsko-reżyserskiego duetu Liam Neeson i Jaume Collet-Serra będzie banalnym obrazem akcji o twardzielach biegających ze spluwami, względnie spuszczającymi sobie solidne manta. Obowiązkowa nocna sceneria wielkiego miasta wychylająca się z plakatu, ten odwieczny kinowy symbol zła i zepsucia oraz scenariusz traktujący o winach ojców i próbach odcięcia się od korzeni synów, wzbudzały oczywiste obawy kserokopii banalnych sensacji. Jednak Nocny pościg (Run All Night, 2015) niespodziewane okazał się czymś więcej, bo wciskające w fotel sceny pościgów i wrogich starć w rozmaitych miejscach zostały w nim powiązane z dramatem, bardzo męskim w wyrazie, a zarazem pełnym niemal zawstydzającej wrażliwości. Czytaj dalej

Reklamy

Non-Stop

Czy leci z nami Neeson?

Ostatnio mam nosa do amerykańskiego kina sensacyjnego. Można wręcz powiedzieć, że się z nim przeprosiłam i coraz częściej doceniam produkcje lub koprodukcje tego typu, w które swoje pieniądze wkładają producenci zza Oceanu Atlantyckiego. I nic to, że mainstream wylewa się z nich strumieniami i że od początku mamy przeczucie przynajmniej częściowego happy endu. Najczęściej oglądając właśnie takie produkcje przednio się bawimy, jesteśmy skupieni, a siorbanie coca-coli ustaje w wyniku przejęcia. Pozostaje tylko ekran. W tym sezonie zawładnął nim film Non-Stop w reżyserii Jaume Collet-Serry.

Bill Marks (Liam Neeson) pracuje jako agent federalny, którego zadaniem jest zapewnienie pasażerom bezpieczeństwa podczas rejsów powietrznych. Pewnego dnia do ochrony zostaje mu przydzielony lot linii Aqualines do Londynu. Chwilę po starcie na szyfrowany telefon Marksa, korzystający z federalnej sieci, przychodzi anonimowa wiadomość z żądaniem ogromnego okupu. Czytaj dalej