Zygmunt Miłoszewski – Gniew

gniew duży

Bo zupa była za słona…

Gniew, czyli prokurator Teodor Szacki po raz trzeci. Wielu czytelników nań czekało, tym bardziej, że jego autor, Zygmunt Miłoszewski, zapowiedział, że będzie on zakończeniem przygód popularnego wśród polskich czytelników sługi Temidy. Kura znosząca złote jajka została oficjalnie zarżnięta. A ja staram się szukać luki w paragrafach z nadzieją, że może to koniec przygód Szackiego jako prokuratora, ale kto powiedział, że bohater nie może zmienić zawodu? Wszak na stronach Gniewu Szacki dotkliwie okupuje swoje błędne działania, coraz częściej zauważa zawodowe wypalenie i poważnie zastanawia się nad przebranżowieniem. Czytaj dalej

O fenomenie białowłosego szeryfa, czyli dlaczego Zygmunt Miłoszewski nie pozwala mi spać

DSC_32801

Fakt, że zaledwie miesiąc temu poznałam prozę Zygmunta Miłoszewskiego, wydaje mi się w tej chwili absurdem. Ja, od lat ceniąca, zarówno w literaturze, jak i filmie, gatunek kryminalny, i odkrywająca w nim z tytułu na tytuł coraz więcej odniesień, poznająca dzięki niemu nieznane dotąd fakty historyczne, doszukująca się w jego konwencji rozmaitych interpretacji i z rozkoszą naciągająca jego symbolikę do granic, do niedawna kojarzyłam pana Zygmunta wyłącznie z wyrywkowej znajomości tytułów jego książek i oczywiście z ekranizacji Uwikłania, na którą wielu narzeka ze względu na zmianę płci głównej postaci. Wychowana na intrygach fabularnych Agathy Christie, ze wszczepionym na studiach uwielbieniem do kina noir, a w prezencie świątecznym oczekująca regału, na którym będę mogła ustawiać kolejne książkowe zdobycze, myślałam, że z grubsza wiem, co w kryminalnej trawie piszczy. Myliłam się, i to bardzo.
Czytaj dalej