Joanna Opiat-Bojarska – Gra pozorów

Od scenariusza do powieści, czyli Joanna Fincher-Bojarska i jej złoty samorodek

„Rasowy kryminał, napisany z matematyczną precyzją!”, czytamy na okładce najnowszej powieści Joanny Opiat-Bojarskiej Gra pozorów. Ech, zawsze rwę włosy z głowy nad hasłami tego typu, powstałymi przypuszczalnie pod wpływem spolegliwości wydawcy względem oczekiwań odbiorcy przyzwyczajonego do określonych mód czy konkretnych dzieł w dorobku autora. Tymczasem Opiat-Bojarska, od 2013 roku z powodzeniem pisząca kryminały, nie jest przecież skazana na ten gatunek do końca życia. Może napisać… o, dajmy na to, thriller psychologiczny! I napisała! Thriller o konstrukcji psychotycznego labiryntu, w którym nie wiadomo kto jest kim, komu można zaufać, gdzie protagonista w ostatniej chwili zdąża lub nie zdąża w określone miejsca, z niechcianymi „prezentami” na wycieraczce, z osaczonym ze wszystkich stron głównym bohaterem, którego nieokreślony do samego końca oprawca wciągnął w dziwną grę, taką na miarę tej przedstawionej w filmie Davida Finchera. Czy o Grze (1997) tegoż reżysera ktoś myśli jak o kryminale? Oczywiście: nie! Tymczasem o Grze pozorów Opiat-Bojarskiej myślą i piszą tak niemal wszyscy. A przecież trup, zwłaszcza taki, którego nikt nie widział, nie generuje gatunku kryminalnego. Zaklinam zatem, pozwólmy autorce wyjść poza znane dotąd jej czytelnikom ramy, nie zamykajmy jej w szufladzie, poszerzmy dla niej swój horyzont odbioru. Ta charakterna kobita na to zasługuje! Czytaj dalej

Zaginiona dziewczyna

Zagrajmy!

Ciężko jest pisać o najnowszym filmie Davida Finchera, Zaginiona dziewczyna (Gone Girl, 2014), bez choćby częściowego zdradzania fabuły. Przy czym nie mam na myśli krótkiego wprowadzenia w treść, lecz wszelkie przebłyski fabularne, jakie można odsłonić poprzez opisywanie zabiegów narracyjnych, gry aktorskiej czy symboliki. Zatem pierwsze, co należy napisać o tym obrazie, to fakt, że równie trudno zaszufladkować go gatunkowo, jak i w miarę rzetelnie opisać. Fincher, jeden z najoryginalniejszych i najsprawniejszych rzemieślniczo współczesnych reżyserów po raz kolejny bowiem zrobił film bardzo dobry, a nawet wybitny, lecz po raz pierwszy tak skutecznie wymykający się ogólnie przyjętym ramom, stając się tym samym nie tylko twardym orzechem do zgryzienia dla widzów, lecz także dla krytyków.

Zaginiona dziewczyna miała to niewątpliwe szczęście, że autorka jej literackiego pierwowzoru o tym samym tytule, Gillian Flynn, wzięła na swoje barki pracę nad scenariuszem. Czytaj dalej