The Walk. Sięgając chmur

Thewalk-plakat

Piotruś Pan na linie

Philippe Petit (Joseph Gordon-Levitt) stoi na szczycie Statui Wolności i uśmiecha się do widza. Ale mam dla was niespodziankę! – zdają się mówić jego lekko zmrużone oczy. I rzeczywiście, ma dla spoglądających na niego niespodziewany dar: oto zaczyna roztaczać przed odbiorcami wizję opowieści o sobie samym w nietuzinkowy, bo baśniowy sposób. Powszechnie znane fakty składające się historię wypełnioną marzeniami i zdeterminowaniem, która zostaje zjawiskowo sfinalizowana na wysokości czterystu piętnastu metrów, przedstawia w nierzeczywisty, bo podkolorowany i wystylizowany, a co za tym idzie przeczący rzetelnie opowiedzianemu życiorysowi sposób… W sposób, który staje się pretekstem do wypełniania ekranu tym, co jest sednem kina, a zarazem sercem technologii 3D – pięknymi ruchomymi obrazami imitującymi rzeczywistość w możliwie najwierniejszej postaci. Czytaj dalej

Reklamy

Marsjanin

Chłopiec z zabawkami

Planetę Mars charakteryzuje bardzo rozrzedzona atmosfera, która w porównaniu z Ziemią jest około stu razy rzadsza. Inaczej mówiąc, łamiący drzewa wicher wiejący na naszej planecie, na Marsie byłby ledwie wyczuwalnym wietrzykiem. Odnosząc ten fakt do prologu najnowszego filmu Ridleya Scotta Marsjanin (The Martian, 2015), gwałtowna burza siekąca piachem i niesprecyzowanymi odłamkami w członków ekipy badającej Czerwoną Planetę w rzeczywistości nie miałaby racji bytu. To oczywiście nie jedyna naukowa niezgodność, jaką można zaobserwować w fabule, ale, jak twierdzą pracownicy NASA udzielający odpowiedzi na pytania typu „ile prawdy w Marsjaninie?” – jedyna będąca oczywistą, obrażającą inteligencję widza bzdurą. Zatem, jeżelu wierzyć naukowcom (komu, jak nie im mamy wierzyć w tej kwestii?) oto doczekaliśmy się produkcji science-fiction nie opartej na prawdziwych wydarzeniach bliskiej rzeczywistości w stopniu dotąd niespotykanym. Czytaj dalej