Most szpiegów

Stojący człowiek

Duet reżysersko-aktorski Spielberg – Hanks obiecuje wiele już samym sąsiedztwem nazwisk. Wystarczy przypomnieć sobie dokonania obu artystów, przyłożenie rąk do licznych filmowych kamieni milowych oraz ilość zebranych przez nich nagród, by poczuć respekt i nastawić się na solidną kinową produkcję. A gdy dodać do tych nazwisk historię z czasów zimnej wojny opartą na faktach i na autentycznej postaci kreowanej na everymana, która, wierna swoim ideałom i odruchom ludzkiego serca, wspina się na wyżyny heroizmu – możemy już wyobrazić sobie konkretną filmową wizję. Stajemy w kolejce i kupujemy bilet z określonym nastawieniem, przekraczamy drzwi kinowej sali, oczekując gry na naszych emocjach i spojrzenia w oczy bohaterowi, którego można bez skrępowania podziwiać. Most szpiegów (Bridge of Spies, 2015), najnowszy film zaprawionego w bojach o serca widzów wspomnianego duetu filmowych ikon, daje to wszystko, spełniając oczekiwania świadomego tej stylistyki widza w stu procentach. Ni mniej, ni więcej, ze wszystkimi zaletami i wadami, jakich można się po tego typu produkcjach spodziewać. Czytaj dalej

Reklamy

The Walk. Sięgając chmur

Thewalk-plakat

Piotruś Pan na linie

Philippe Petit (Joseph Gordon-Levitt) stoi na szczycie Statui Wolności i uśmiecha się do widza. Ale mam dla was niespodziankę! – zdają się mówić jego lekko zmrużone oczy. I rzeczywiście, ma dla spoglądających na niego niespodziewany dar: oto zaczyna roztaczać przed odbiorcami wizję opowieści o sobie samym w nietuzinkowy, bo baśniowy sposób. Powszechnie znane fakty składające się historię wypełnioną marzeniami i zdeterminowaniem, która zostaje zjawiskowo sfinalizowana na wysokości czterystu piętnastu metrów, przedstawia w nierzeczywisty, bo podkolorowany i wystylizowany, a co za tym idzie przeczący rzetelnie opowiedzianemu życiorysowi sposób… W sposób, który staje się pretekstem do wypełniania ekranu tym, co jest sednem kina, a zarazem sercem technologii 3D – pięknymi ruchomymi obrazami imitującymi rzeczywistość w możliwie najwierniejszej postaci. Czytaj dalej

Everest

Rest for ever

Ostatnie słowo zawsze należy do góry.

Wielkość i zarazem słabość Baltasara Kormákura są podobne do tych, które cechują M. Nighta Shyamalana. Obaj filmowcy, skuszeni obietnicami – zresztą spełnionymi – otrzymania wielkich budżetów dla swoich filmów i rozreklamowania ich szerszej publiczności, zdecydowali się porzucić swoje surowe i ambicjonalne reżyserskie wizerunki. Zatracając się w mainstreamowych produkcjach, mocno oddalili się od tego, za co widzowie pokochali ich kino. Skromność, kameralny dramat jednej, góra dwóch osób, mrok, tajemnica, trudne do przewidzenia, nietuzinkowe zachowania bohaterów były atutami filmografii obu wymienionych, które to cechy w ostatnich latach w znacznej mierze zagasiły producenckie wymagania (prawdopodobnie) i ramy wyznaczone przez kino rozrywkowe (bez wątpienia). O ile jednak Shyamalan najwyraźniej ponownie odwraca głowę w kierunku idei, które niegdyś mu przyświecały (Wizyta, jego ostatni film, to w znacznej mierze powrót do kameralnych, romansujących z gatunkiem horroru wizji hinduskiego reżysera), o tyle Kormákur najwyraźniej nie ma jeszcze dość „fabryki snów” z prawdziwego zdarzenia i ani myśli wracać do rodzimej Islandii, na której powstały najlepsze jego filmy. Dowodem na to jest jego najnowsze dzieło z aktualnym box office’em sięgającym niemal stu czterdziestu milionów dolarów[1]Everest (2015). Czytaj dalej

Twarz anioła

„Kawior dla ludu”, czyli portret artysty w czasie kryzysu

W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.

– Dante Alighieri,
Boska komedia, Piekło, Pieśń I

Kilka lat temu tą sprawą żył cały świat. Włochy, Perugia, listopad 2007 roku. Brytyjska studentka Meredith Kercher zostaje zamordowana w wynajmowanym mieszkaniu. O zbrodnię zostają oskarżeni jej współlokatorka, studentka z USA Amanda Knox, oraz partner Amerykanki, Włoch Raffaele Sollecito. Wydarzenie staje się dla dziennikarzy pożywką nie do pogardzenia: nie dość, że zarówno ofiara, jak i podejrzana, są wyjątkowej urody kobietami, to na dodatek morderstwo jest krwawe, a prokurator twierdzi, że najprawdopodobniej dokonane podczas seksualnej orgii. Mimo że „thriller sądowy” rozciąga się na lata, Knox zostaje osądzona już w przedbiegach. Dla jednych jest bezlitosną morderczynią i mistrzynią propagandy, dla innych – niewinną ofiarą systemu. Międzynarodowe zainteresowanie procesem sprawia, że dziewczyna staje się nietuzinkowego rodzaju, „mieszkającą” w więzieniu celebrytką. Dziennikarze komentują jej zmieniający się na przestrzeni przewodu sądowego image i zdjęcia z portali społecznościowych, samozwańczo interpretują jej żywą mimikę twarzy. Proces poszlakowy – „twardych” dowodów winy brak – trwa cztery lata. Pierwszy werdykt: wieloletnie więzienie. Drugi, będący konsekwencją apelacji oskarżonych – uniewinnienie. Amanda może opuścić więzienie i wrócić do Stanów. Obecnie, w 2015 roku, ma 28 lat, mieszka w Seattle, spełnia się zawodowo w branży wydawniczej, cieszy dużym szacunkiem, a jej profil na Facebooku obserwuje… 1627 osób. Włącznie ze mną. Tymczasem sprawa zabójstwa Kercher do dziś pozostaje niewyjaśniona… Czytaj dalej

Złota dama

Dama matowa

Przymierzając się do omawiania najnowszego filmu Simona Curtisa, mam ochotę zastosować nieco ironiczną grę słów i napisać, że Złotej damie (The Woman in Gold, 2015) blasku brak. Historia Marii Altmann, która wytoczyła proces Republice Austrii, w celu odzyskania pamiątkowych rodzinnych obrazów autorstwa Gustava Klimta, tak fascynująca w swoich historycznych zawiłościach, emocjonalnie soczysta, a z perspektywy wiedzy o sztuce oraz filozofii dyplomacji bezcenna – w scenariuszu debiutującego Alexiego Kayego Campbella sprowadzona została do pozbawionej indywidualizmu poprawności, która uwięziła w sztywnych ramach zarówno opowieść o niezwykłych kolejach losu, jak i ludzi, którym przyszło nimi podążać. Czytaj dalej

Dzika droga

wild

Odnaleźć siebie

Je­an-Mar­c Vallée najwyraźniej wziął sobie do serca dekonstruowanie amerykańskich mitów i po rozpracowaniu tematu „sam przeciw wszystkim” w udanym Witaj w klubie (Dallas Buyers Club, 2013), zabrał się za opowieść o jednostce skłóconej z życiem i próbującej uporać się z własnymi demonami. Podobnie jak w przypadku zeszłorocznego filmu jego autorstwa, Dzika droga (Wild, 2014) również jest opowieścią z życia wziętą, a Reese Witherspoon wciela się w niej w Cheryl Strayed, pisarkę i eseistkę, która na szlaku Pacific Crest Trail postanowiła odszukać samą siebie i przywrócić swojemu życiu cel. Ogromny wysiłek fizyczny, mało zróżnicowana dieta, skutkująca utratą wagi, krwawe otarcia, pęcherze na stopach i odpadające w wyniku przebycia tysięcy kilometrów paznokcie – to cena jaką zapłaciła. Nagrodą okazał się spokój wewnętrzny i uporanie się z traumą po śmierci matki, z rozpadem małżeństwa oraz depresją, z którą nieudolnie próbowała sobie poradzić narkotyzując się i uciekając w seksoholizm. Czytaj dalej

Snajper

snajper plakat

Z punktu widzenia radykalnego patrioty

Clint Eastwood zwykle stroni od politykowania w swojej twórczości i nie inaczej pod tym względem przedstawia się jego najnowszy film, Snajper (American Sniper, 2014), gdzie konflikt narodów amerykańskiego i irakijskiego ukazany został z subiektywnej i mocno patriotycznej strony, bez zagłębiania się w jego genezę. Przede wszystkim jednak jego najnowsze dzieło opowiada o zagubieniu jednostki, jej wewnętrznym rozdwojeniu pomiędzy tym, co słuszne i dobre, a tym, do czego została stworzona, a co z kolei jest moralnie wątpliwe. Czytaj dalej

Gra tajemnic

gra

Grzecznie o geniuszu

Początek Gry tajemnic (The Imitation Game, 2014) Mortena Tylduma przykuwa uwagę. Narrator z offu i zarazem główny bohater opowieści, geniusz matematyczny Alan Turing (Benedict Cumberbatch) zwraca odbiorcy uwagę, aby to, co zostanie mu ukazane, oglądał uważnie. I niezależnie od jego narcystycznej natury, kreowanej na taką od pierwszych sekund filmu, jego rada jest słuszna, ponieważ wydarzenia, o których za chwilę opowie, okażą się kamieniami milowymi w skali światowej, zarówno pod względem historycznym, naukowym, jak i obyczajowym.

Dzieło „porwanego” przez zachodnich producentów norweskiego reżysera, pęcznieje od kadrów tyczących się losów II wojny światowej, rozwoju nauki i postrzegania mniejszości seksualnych. Pęcznieje na tyle mocno, że Gra tajemnic winna być filmem dłuższym. Czytaj dalej

Droga do zapomnienia

Przystanek: Trauma

Polskie „tłumaczenie” tytułu najnowszego filmu Jonathana Teplitzky’ego The Railway Man, czyli Droga do zapomnienia, wprowadza w błąd, bowiem historia w nim zawarta nie zmierza do wyparcia jej przez bohaterów z pamięci. To bardziej, nawiązujące do dosłownego przekładu, podążanie ku kolejnym stacjom na trasie, będących symbolami poszczególnych węzłowych punktów na mapie życia Erica Lomaxa, głównej postaci tej opowieści i poniekąd jej autora.

Pisząc o filmie Droga do zapomnienia należy nadmienić, że obraz ten powstał na podstawie autobiograficznej książki. Jej autor podczas II wojny światowej był oficerem łączności, który został wysłany na najdalsze rubieże Imperium Brytyjskiego. W 1942 roku był świadkiem kapitulacji wojsk brytyjskich w Singapurze. Krótko po tym trafił do japońskiego obozu jenieckiego i w nieludzkich warunkach został przetransportowany do Tajlandii, gdzie przydzielono go do budowy Kolei Birmańskiej, zwanej też Koleją Śmierci. Czytaj dalej

Bogowie

Mission: Possible

To pan jest tym wariatem ze skalpelem?

(Bogowie, reż. Łukasz Palkowski)

Profesora Zbigniewa Religę śmiało można nazwać ikoną człowieka. Może nie każdy kojarzy, jaką politykę preferował i co zdziałał jako minister zdrowia, ale o jego zasługach dla świata medycyny wiedzą wszyscy. Że walczył z twardogłowymi kolegami po fachu i mimo wielu przeciwności przeprowadził pierwszą w Polsce transplantację serca. Że, aby ratować konkretnego człowieka, potrafił wszyć mu serce świni, a aby ocalić rzeszę sercowców – założył Fundację Rozwoju Kardiochirurgii, która działa do dziś. Mówi się o nim, że miał wielkie serce, które traktował wyłącznie jako niezbędną do tłoczenia krwi pompę. Oczywistym się wydaje, że fabuła filmowa, która będzie opowiadać o Relidze-ikonie, będzie swojego rodzaju relikwiarzem. I tak też się stało w przypadku Bogów (2014) Łukasza Palkowskiego. Jednak poza jego swoistą świętością wynikającą z poruszającej opowieści o niezwykłym człowieku, którego podziwia cała Polska, jest jednocześnie obrazem pełnym luzu i doskonałego humoru sytuacyjnego, wybornie posługującym się stylistyką amerykańskiego mainstreamu. Czytaj dalej