O dobrym uczynku, co kopnął twórcę w tyłek, czyli felieton analitycznie zaangażowany

Tekst dedykuję człowiekowi, z którym korespondencja okołofilmowa, nabrzmiała od pytań i tropów, pomogła mi otworzyć głowę i znaleźć w Na granicy więcej, niż się spodziewałam. Bez wymiany maili z nim, ten tekst z pewnością wyglądałby inaczej.

Problem z filmem Na granicy Wojciecha Kasperskiego zasadza się na jego kreacji w mediach, w tym tej rozpowszechnianej przez samego reżysera. W wywiadach baja on, że zrobił obraz o dojrzewaniu, inicjacji, o nabieraniu męskich cech w ekstremalnych warunkach, o – jak sam tytuł wskazuje – nie tylko fizycznym umieszczeniu człowieka na geograficznym pograniczu, lecz także przekraczaniu jego prywatnych, duchowych granic. W promocyjnej publicystyce jest także mowa o gatunkowym thrillerze na tle nieprzyjaznych i surowych Bieszczad. Skojarzenie ze skandynawskością – cokolwiek to określenie w naszych biało-czerwonych warunkach oznacza – rodzi się w odbiorcy aż miło. Podchwytują to dziennikarze, recenzenci, widzowie, a następnie, najwyraźniej pojmując film zerojedynkowo. jeden z drugim burczy o konceptualnych brakach i rażącej konwencjonalności. Jakże mi ich żal. Wszystkich! Z twórcą na czele, który mówi jedno, a zrobił co innego. Albo też mówi jedno, zrobił to, o czym mówi, a ja się bardzo mylę. Niech zatem tekst ten będzie o tym, jak bardzo się mylę. Niech stracę. Czytaj dalej

Reklamy

Służby specjalne

Służby wrażliwe

Nie lubię się wdawać w polityczne dysputy, więc o pewnym niewątpliwym skutku ubocznym Służb specjalnych (2014) Patryka Vegi napiszę krótko: film ten podzieli zainteresowanych tematyką polityczną i wojskową Polaków, zarówno tych, których mienimy zwykłymi obywatelami, jak i tych grzejących stołki w sejmie. Natomiast dla widzów, którzy, jak ja, stronią od serwisów informacyjnych, ponieważ kolejne decyzyjne absurdy polskiego rządu niezdrowo podnoszą im ciśnienie krwi, dzieło Vegi będzie niczym wykład, którego słucha się może i z zainteresowaniem, lecz nie wszystko jest w nim zrozumiałe.

Vega jak nikt wcześniej pokazał w telewizji, a następnie w kinie, świat policjantów po polsku. Jednak, jak łatwo się domyślić, temat służb specjalnych jest o niebo trudniejszy do przekazania potencjalnemu widzowi, bez względu na realizatorskie doświadczenie. Czytaj dalej