Lucy

W piaskownicy z Bessonem

Trudno brać Lucy (2014), najnowszy film Luca Bessona, na poważnie. Nie dość, że jej intryga opiera się na nieaktualnej już teorii wykorzystywania jednej dziesiątej możliwości ludzkiego mózgu, to na dodatek francuski reżyser swoje dzieło poniekąd sam bierze w nawias, przekazując niektóre jego sensy w sposób przesadnie dosłowny. Mało tego: wiele jest w Lucy scen pretekstowych, mających na celu jedno – stworzyć fenomenalne i absurdalne, bo fabularnie zupełnie niepotrzebne, obrazy akcji ukazujące jedną pogoń za drugą, wspomagane masą wystrzelanych naboi, podrygujących trupów i samochodów, którym rychło pozostanie tylko pójście na złom.

Tytułowa Lucy (Scarlett Johansson) jest aktywnie imprezującą amerykańską studentką mieszkającą w Tajwanie. Jak typowa tego rodzaju młoda istota pamięta o tym, żeby na imprezę ubrać się wystrzałowo, podczas gdy staranny manicure nie jest już tak ważny. Podobne podejście ma do chłopaków – młody samiec ma umieć przyciągnąć uwagę, a subtelne szczegóły budzące wątpliwości nie mają większego znaczenia. Pewnego dnia ten rodzaj wątpliwej intuicji ją gubi. Czytaj dalej