Colette „Chéri” [Audiobook]

Bez klapek na oczach

Colette, a właściwie Sidonie-Gabrielle Colette. Recenzentka, tancerka, kobieta biznesu świetnie pojmująca znaczenie marki, ale przede wszystkim – pisarka. Jako dziecko wychowywana w duchu fourieryzmu, bez nakazów, zakazów, wzorców, dławienia uczuć. Powszechnie uznawana za skandalistkę swoich czasów, tak pod względem obyczajów, rodzicielstwa, seksualności, jak i twórczości. W wydanej w 1920 roku powieści Chéri, w niebanalnej, malarsko-poetyckiej formie przedstawia świat kurtyzan jako co najmniej pociągający, a związek dojrzałej kobiety z młodzieńcem jako tyleż zatruty, co przepojony zmysłowością i najczystszym rodzajem miłości – kochaniem drugiej osoby za to, że po prostu jest. Jednak to zaledwie czubek góry lodowej problematyki przedstawionej w tej niewielkiej książeczce, przypowieści właściwie, która na czynniki pierwsze rozkłada lęki przed starością i zmarnowaną młodością, dojrzałość i dziecięctwo oraz egoizm i altruizm wynikające z potęgi uczucia.

Colette / Fot. Leopold Reutlinger.

Jak każda przypowieść – chociaż słuszniejsze w tym przypadku będzie określenie quasi-przypowieść, a to ze względu na wzmożoną psychologię postaci – również Chéri ma prostą fabułę. Prostą, a nawet przewidywalną. Oto sześcioletni romans zbliżającej się do pięćdziesiątki Léi i dwadzieścia cztery lata młodszego od niej Freda, tytułowego Chériego, zostaje zakłócony przez zbliżający się ślub chłopaka. Ślub z panną z dobrego domu, zaplanowany przez matki, z uzgodnionymi wianem, wspólnym majątkiem, budującym się dla przyszłych małżonków domiszczem i kosztującą krocie podróżą poślubną, jak przystało na szanowanych francuskich obywateli okresu belle époque. Niby nic, norma. Kochankowie byli na to przygotowani, ich romans nie mógł przecież trwać wiecznie, nie mógł też zamienić się w poważny związek, nie przy takiej różnicy wieku i charakterów. Léa, na zewnątrz z dumą obnosząca swoją niepierwszą młodość, w głębi duszy bojąca się pożerającej jej ciało starości, mimo pełnienia przez lata funkcji najstarszego zawodu świata, jest zadziwiająco wręcz moralna, idealistyczna, a dobrych manier i smaku mogłaby uczyć w szkole dla młodych dam. Chéri natomiast, w swojej młodości nieskazitelny, jest zepsuty, egoistyczny i niegrzeczny. Co ciekawe, oboje wywodzą się z jednej niemal gliny – ona oddaje się za pieniądze, on jest synem metresy na emeryturze, który od dziecka doświadczał buduarowego żywota, podglądając rodzicielkę… oddającą się za pieniądze. Przywykł do roli mężczyzny funkcjonującego na zasadach pana i władcy, do podrzędnego traktowania kobiet, nawet własnej matki, z której regularnie sobie pokpiwa. Co ciekawe jednak, Léi przez lata znajomości udaje się utrzymywać go w ryzach, gdyż wśród asertywnych zakazówC héri, nieszkodliwie marudząc, doskonale się odnajduje. Przekonują o tym już pierwsze strony powieści, na których Léa ukróca rozwydrzenie młodego mężczyzny (scena z perłami).

Filmowe wyobrażenia Léi i Chériego, czyli Michelle Pfeiffer i Rupert Friend. / Fot. materiały prasowe.

Oczywiście wiadomo jak najskuteczniej temperować pyszałkowate i zachłanne chłopięctwo, które bez uprzejmej otoczki można by spokojnie nazwać nieznośną gówniarzerią. Léa potrafi to jak żadna inna. Lecz ciekawa rzecz: mimo, że Chéri to w sporej mierze rzecz o namiętnej miłości, pochwale uczuciowości i seksualnych rozkoszach – opisów samego pożycia jest tu niewiele. Colette, niejako wbrew plotkom przemieszanym z faktami narosłymi przez lata wokół jej osoby, jeśli skupia się na ciałach, to w perspektywie upływu czasu, na zgięciach, fałdach i strukturze skóry, miast tryskać orgazmicznymi sokami w czytelnika. Nade wszystko jednak, za pomocą przemyślanych słów komponujących się w prozatorskie impresje – dosłownie! oświetlenie, zarówno naturalne, jak i sztuczne, pełni w powieści tak estetyczną, jak i symboliczną funkcję – przeprowadza operacje na otwartych mózgach płci fizycznej i kulturowej. Łamie stereotyp najstarszego zawodu świata, przedstawiając go co najmniej jako opłacalny i przyjemny, a specjalistkę w dziedzinie jako kobietę inteligentną, wrażliwą, ambitną, samodzielną i starannie dobierającą sobie towarzystwo. W wizerunku mężczyzny natomiast zawiera maksimum ciętej pobłażliwości i nieprzychylnego przejaskrawienia, na jakie stać wyłącznie bardzo inteligentną kobietę. Bardzo inteligentną, ponieważ tylko taka jest w stanie z postaci niesympatycznej, próżnej, żałosnej wręcz, utkać bohatera, który ożywia i niesie na barkach literacką opowieść z – nie bójmy się tego określenia – półki co najmniej aspirującej do wyższej. Chociaż kulturowo Chéri pełni w powieści rolę równie ambitną, co dekoracyjna blondynka od Hitchcocka, która bezwolnie przestawiana jest z miejsca na miejsce przez kolejne koniugacje złożone z męskich bohaterów (Fred, rzecz jasna, „przesuwany” jest przez kobiety), tak niewątpliwie napędza jej wielkość, stając w kontraście poruszanej problematyki przemijania, płciowych lęków czy pozornie tylko banalnej tematyki kochania po prostu. Wielkość, która swoje zalety czerpie nie tylko z wyczucia literackiego gatunku, a z filozofii i artyzmu przetkanych na zdania i akapity, o których ciężko pisać, by nie popaść w banał i nie skwitować ich pożal się boże górnolotnym „podczas niniejszej lektury obcowałem z kulturą wysoką”. Dlatego nic już mądrego nie będę się w tym miejscu starała napisać, bo byłoby to podobne do opiniowania smaku i konsystencji sushi. Obu trzeba spróbować, żeby zobaczyć, w czym rzecz. I zachwycić się lub zwymiotować. Bo w przypadku Cheriégo, o ile znam czytelnicze gusta, ciężko będzie o zdania pośrednie.

Anna Dereszowska okazała się świetną lektorką! / Źródło zdj.: http://www.topstars.pl/chyba-troche-przesadzila/.

Jako że powieść Colette przyswoiłam w formie głosowej w interpretacji aktorki Anny Dereszowskiej, słowo jeszcze na ten temat. Jest dobrze, wręcz zaskakująco dobrze. Zaskakująco, gdyż Dereszowska poszła w czytanie teatralne, przejaskrawione, pełne kobiecych gierek i wielokropkowych zawieszeń (Léa), babskich pohukiwań i prostactwa (matka tytułowego bohatera) czy zniewieściałego, rozpieszczonego dziecięctwa (Chéri). Krótko mówiąc: didaskalia niepotrzebne, tak jest wyraziście. Dereszowska potrafi i delikatnie, damsko, godnie, i głośno, na wkurwie, z wiejska, niezgorzej od Reymontowskiej Jagny. O tak, świetna byłaby z niej Paczesiówna, gdyby ktoś kiedyś zdecydował się wyreżyserować audiobooka Chłopów na wielogłos.

Chériego polecono mi ze słowami: „To powieść, którą każda inteligenta kobieta powinna przeczytać”. Ja pozwolę sobie aprgejdować to polecenie i dodać, że każdy inteligentny mężczyzna także, bezpardonowo pokonując niechęć do melodramatycznego gatunku. Colette z przenikliwością i taktem wierci kobiecą i męską duszę oraz odwieczne cechy, które są podstawami konfliktów pomiędzy płciami: upartość wykorzystującą uległość, dumę trwoniącą cenny czas, pewność siebie skrywającą wstyd z powodu własnych niedoskonałości i lęku przed odrzuceniem z ich powodu. Zatem nadepnę w tym miejscu na męską ambicję i po męsku skonkluduję: jeśli nie jesteś bucem z klapkami na oczach, po prostu przeczytaj.


Moja ocena: nie podejmę się oceny „prozatorskiej poezji”, za małe mam doświadczenie w lekturze takowej.

Wniebowzięci będą: czytelnicy inteligentni i wrażliwi, mężczyźni i kobiety pragnący zgłębić przynajmniej część prawd o płci przeciwnej; osoby nieobawiające się dostrzec w literaturze odbicia ich własnych lęków i słabości.

Kręcić nosami będą: niereformowalni antyfani melodramatu nawet w najambitniejszych jego formach; czytelnicy poszukujący literatury stricte gatunkowej; osoby wyznające chrześcijańskie wartości rodzinne i poszukujący takich także w fikcyjnych fabułach.


Sidonie-Gabrielle Colette, Chéri, przeł. Anna Topczewska, czyta Anna Dereszowska, Biblioteka Akustyczna na licencji Wydawnictwa W.A.B., Warszawa 2010.


W 2009 roku Stephen Frears wyreżyserował film na podstawie Chériego o tym samym tytule. W rolach głównych wystąpili Michelle Pfeiffer, Rupert Friend, Kathy Bates i Felicity Jones.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s