Dariusz Pawłowski – Arcanus Arctica

Śmierć w Arktyce

Henryk Arctowski istniał naprawdę. Był towarzyszem wypraw Roalda Amundsena i Roberta Scotta, wybitnym geologiem, geografem, geofizykiem, meteorologiem i glacjologiem. To właśnie jemu w swoim powieściowym debiucie Arcanus Arcitica Dariusz Pawłowski składa hołd, mieniąc jego imieniem i nazwiskiem swojego głównego bohatera, szefa misji naukowo-badawczej w Arktyce, obszarze ziemi otaczającej Biegun Północny. A debiut to, trzeba przyznać, udany, nietuzinkowy i tak wybitnie klimatyczny, że aż trudno uwierzyć w fakt, że mamy do czynienia z kimś, kto nie popełnił wcześniej żadnej powieści.

Rok 1981. Na stacji badawczej w centrum Arktyki, gdzie temperatura spada do minus kilkudziesięciu stopni Celsjusza, ponosi śmierć jeden z naukowców. Dowódca misji Arctowski wraz z przyjacielem doktorem Garlickim ustalają, że jego śmierć nie była przypadkowa. Ukrywając ten fakt przed resztą grupy, postanawiają na własną rękę odkryć sprawcę zbrodni. Rychło okazuje się, że ich amatorskie dochodzenie jest przedsięwzięciem trudniejszym, niż początkowo myśleli. Niezidentyfikowany zabójca pozostaje na wolności, jego plan na śmierci jednego z kolegów się nie kończy. Tymczasem w Polsce zostaje wprowadzony stan wojenny, a Europa Wschodnia staje w obliczu konfliktu zbrojnego grożącego III wojną światową.

Henryk Arctowski w Waszyngtonie, marzec 1940. / Fot. Harris & Ewing.

Henryk Arctowski w Waszyngtonie, marzec 1940. / Fot. Harris & Ewing.

Wspomniana powyżej dwutorowość akcji wydaje się o tyle dziwna, że na dobrą sprawę wydarzenia europejskie z tymi rozgrywającymi się w Arktyce niewiele będzie łączyć. Ot, z powodu wprowadzenia stanu wojennego łączność radiowa z Polską zostanie zerwana i od tej pory uczestnicy misji będą musieli polegać na radiu mieszczącej się trzydzieści kilometrów od nich stacji norweskiej. I to, poza jeszcze jednym zaskakującym wydarzeniem, którego zdradzać nie śmiem, będzie zespalać oba te wątki. Czytając materiały dotyczące książki Pawłowskiego, natknęłam się na opinie, że wątek polityczny jest w niej niepotrzebny, że w zupełności wystarczyłaby akcja rozgrywająca się w Arktyce. I z tym muszę się zgodzić, ponieważ intryga kryminalna z obecnymi w niej mocno zżytymi ze sobą bohaterami, umiejscowiona w klimatycznym i klaustrofobicznym miejscu jakim jest stacja badawcza w krainie wiecznego lodu, jest tak atrakcyjna, że z powodzeniem nadaje się do interesującego zapełnienia wielu stron. Tym bardziej, że Pawłowski jest nie lada opowiadaczem. Zaczyna od zjawiskowego prologu z wiatrem w roli głównej, który idealnie wprowadza w mroźną, przesiąknięta pierwotną tajemnicą atmosferę. Potem jest równie dobrze i jeszcze bardziej złowrogo, ponieważ poznajemy bliżej ofiarę tuż przed jej śmiercią. Następne strony, opisujące codzienność mieszkańców stacji i odkrycie zbrodni, utwierdzają w przekonaniu, że autor nie tylko ma dryg do tworzenia klimatu „że nic, tylko kroić nożem”, lecz także do świetnych, nieco rubasznych dialogów, jakie mogą mieć miejsce tylko w dobrze się znającym, traktującym z szacunkiem i serdecznością męskim towarzystwie. Ponadto posiada Pawłowski świetny warsztat językowy, który daje o sobie znać w niezwykle plastycznych opisach majaków, które są wynikiem traumatycznych dla psychiki przeżyć z dzieciństwa i młodości, sennych tudzież wynikających z gorączki koszmarów. Autor wychodzi w tych momentach poza kryminał i sensację i w umiejętny sposób wchodzi w narrację przynależną rasowej literaturze grozy. A to w połączeniu ze śmiertelnie niebezpieczną dla człowieka, ale jednocześnie bajkowo piękną scenerią, którą z sercem i znawstwem Pawłowski opisuje, czyni z Arcanus Arctica mieszankę wybuchową.

Żal do autora mam jedynie o to, że wprowadził do powieści pewien chaos, którego przyczyna tkwi w licznych wątkach pobocznych, bez których śledztwo Arctowskiego i Garlickiego z łatwością mogłoby się obejść. Ba, jestem nawet zdania, że fabułę toczącą się w Arktyce z powodzeniem można by rozciągnąć, dzięki czemu czytelnik bardziej mógłby rozsmakować się w klimacie Arcanus Arctica i jego wyjątkowych przecież, rzadko opisywanych w fikcyjnej prozie rozrywkowej wartościach poznawczych, dotyczących pracy naukowców przebywających na misji odbywającej się w ekstremalnych warunkach.

Polska Stacja Badawcza im. Henryka Arctowskiego na Antarktydzie. / Źródło zdj. http://sunsite.icm.edu.pl/dab/overview.html.

Polska Stacja Badawcza im. Henryka Arctowskiego na Antarktydzie. / Źródło zdj. http://sunsite.icm.edu.pl/dab/overview.html.

Mimo wspomnianych błędów, które bez trudu – z racji faktu, że Arcanus Arctica jest debiutem – wybaczam, książkę Pawłowskiego traktuję jako przedsięwzięcie udane. Widać, że autor nie popełnił powieści wyłącznie z tego powodu, że pisanie kryminałów stało się modne. Ten ekonomista i programista z zawodu, a podróżnik z pasji, okazuje się mieć prawdziwy talent do opisywania niezwykłych scenerii, okrojonych, zwartych społeczności i stanów psychicznych trawionych niepokojem umysłów. Nawet gdy nagina prawdę, robi to z cennym i niewinnym jednocześnie urokiem wiecznego chłopca, lubującego się w przygodzie i sensacji z dzielnymi fighterami poczuwającymi się do misji w rolach głównych. Co nie znaczy, że Pawłowski w nudny sposób powiela schematy. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym, że, czerpiąc z różnych gatunków i klisz, wykonał swego rodzaju eksperyment, który pozytywnie zaskakuje. A w fabularnym momencie odkrycia tożsamości sprawcy zbrodni nawet z lekka zażartował, puszczając perskie oko w kierunku dowcipów o literaturze kryminalnej. Panie Dariuszu, proszę pisać dalej. Taką wyobraźnię warto szlifować, a literacką wrażliwość – rozwijać.


Moja ocena: 8/10

Natomiast obiektywnie rzecz biorąc…

Wniebowzięci będą: wielbiciele powieści kryminalnych z klaustrofobicznym, odciętym od świata miejscem akcji i… zbrodni; czytelnicy spragnieni wiedzy dotyczącej pracy na naukowych stacjach polarnych; ci, który cenią gatunkowy melanż.

Kręcić nosami będą: szczerze powiedziawszy, nie wiem… Może panie, którym nie w smak męskie, nieco rubaszne gadanie i podglądanie stricte samczego świata? 😉


Dariusz Pawłowski, Arcanus Actica, Novae Res, Gdynia 2014.

Tekst ukazał się w serwisie kryminalnym Zbrodnia w Bibliotece w maju 2014 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s