Małgorzata Rogala – Zapłata

zapłata

Wypij za błędy!

Próżność to mój ulubiony grzech.
Adwokat diabła, 1997, reż. Taylor Hackford

Zapłata Małgorzaty Rogali jest powieścią stwarzającą wymagającemu odbiorcy nie lada problem. Jej prosta w gruncie rzeczy konstrukcja i takiż język narracji niosą ogromny ładunek emocjonalny, który w większości przypadków został starannie podbudowany psychologią i tym, co zwykło się nazywać solidną powieścią obyczajową, ale również sporą dozą (sic) romansu. Ponadto, poruszając się na przestrzeni współczesnego miejskiego kryminału – dość przewidywalnego fabularnie z racji niewielkiej grupy podejrzanych – autorka wplata w swoją opowieść rodzinne dramaty, problematykę systemu, który nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom, różnorakie sylwetki psychologiczne i światopoglądy, okraszając całość powszechnie znaną, chociaż nieco już „niemodną” prawdą – że wyrządzone zło zawsze wróci do swojego nadawcy.

Głównymi bohaterkami Zapłaty są Agata i Justyna, przyjaciółki w wieku 30+, które w dzieciństwie połączyły traumatyczne wydarzenia (ważny motyw, wrócę do niego pod koniec omówienia). Wiadomo, że mało co tak mocno zbliża ludzi, jak wspólnie przeżyte traumy. Często ich konsekwencją są niełatwe, chociaż zazwyczaj niezniszczalne związki, małżeństwa i/lub przyjaźnie. I właśnie o takiej przyjaźni dwóch kobiet opowiada Rogala. Opowiada pięknie, mądrze i wiarygodnie. Bez frywolnej kobiecej nutki i bez udziwnień. Dziwności cierpliwie trzyma z pazuchą, by pozwolić im wychynąć w detalach opowieści kryminalnej, którą rozpoczyna niespiesznie, zaznaczywszy najpierw wątki rodzinne, obyczajowość i psychologię bohaterów. Rodzicielską niefrasobliwość i prawo twardej ojcowskiej ręki związaną z latami dziecięcymi przedłuża na sylwetki psychologiczne wspomnianych dorosłych bohaterek, o których już ich zawody mówią wiele – Agata jest policjantką wydziału do zwalczania handlu kobietami, stręczycielstwa i pedofilii, tymczasowo (?) przeniesioną do wydziału zabójstw komendy stołecznej, natomiast Justyna jest specjalistką od ziołolecznictwa i aromaterapii prowadzącą własny klimatyczny sklepik w mniej tłumnej części Warszawy. Na pierwszy rzut oka odnalazły się w życiu. Jednak sprawa kryminalna, w której obie odegrają znaczące role, uzmysłowi im w jakiej iluzji dotąd żyły.

Jako się rzekło, kryminał obecny w Zapłacie ma prostą konstrukcję. Spowodowane jest to w znacznej mierze tym, że na pierwszy rzut oka Rogala sama ukręca łeb swojej intrydze: podejrzanych, posiadających motyw i brak alibi jest niewielu, a gdy dojdzie do tego konkretna fizyczność mordercy, który przeniósł na tamten świat młodego adwokata o mocno niesympatycznej przeszłości – wydawać by się mogło, że już jesteśmy w ogródku i witamy się z gąską. Jednak autorka całkiem zgrabnie kolejne czytelnicze podejrzenia rozprasza, zezwalając skręcać kryminalnej intrydze w nieznane wcześniej rejony powstałe dzięki stopniowemu ujawnianiu wydarzeń z przeszłości, a po odkryciu znacznej części kart pozwala swoim bohaterom na przypadkowe, nieświadome swojej późniejszej wagi spotkania, mocno pachnące filmową poetyką Kieślowskiego. I chociaż, mimo wspomnianych zabiegów, intryga w dalszym ciągu pozostaje prosta jak drut, trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie było zamiarem autorki, która zamiast piętrzyć śledczym trudności i powiększać ilość podejrzanych, wolała pobawić się z czytelnikiem w kotka i myszkę, co rusz rozbudzając jego czujność i podważając wiarygodność osób, które zdawały się być fabularnie nietykalne. Wspomnianą grę z odbiorcą widać na przykład wówczas, gdy autorka pisze o kolorze włosów podejrzanej, a czytelnik orientuje się, że dotąd nie było wspomniane, jaką jedna z zaangażowanych w sprawę osób ma czuprynę; albo wtedy, gdy umieszcza zabójcę w centrum handlowym, w którym znaleźli się inni jeszcze bohaterowie powieści. Kto jest kim w tym rozdaniu? – zdaje się zawadiacko pytać Rogala, która bardzo dobrze wie, że czytelnik w tym właśnie momencie dokumentnie zgłupieje. A przecież autorka nic karkołomnego literacko nie robi, ot, zaledwie zmienia perspektywę narracji. Nie stosuje żadnych pisarskich wybuchów, lecz szepcze.

Tak, świadomy swojego warsztatu pisarz dobrze wie jak szeptać, aby przykuć uwagę czytelnika. Wie także, że nic tak nie urozmaica pisarskiego szeptu jak pojawiające się okresowo wyraźne akcenty. W powieści Rogali znajdziemy ich parę, i to dwóch rodzajów. Pierwsze z nich są wplecione w prostotę i stonowanie języka i przejawiają się mocnymi wypowiedziami bohaterów, którzy, tak na pierwszy rzut oka zwyczajni, a nawet bezradni czy zapędzeni w kozi róg, w razie zagrożenia umieją pokazać pazury tudzież skwitować wydarzenia zaskakująco bezlitosną puentą; drugie natomiast są dodającymi frapującego kolorytu elementami wykorzystanymi w wątku kryminalnym. To zresztą jedne z ciekawszych składników Zapłaty, tyleż nietypowe, co niepozbawione sensu i wiarygodności oraz użyte całkowicie świadomie, ergo: ze stojącą za nimi wiedzą autorki. Nietuzinkowe są narzędzia zbrodni – służące, dosłownie i w przenośni, wypiciu za popełnione grzechy i błędy – gotowe zawstydzić nawet samą Agathę Christie, która z racji swojego farmaceutycznego doświadczenia na obu wojnach i nieustannego dokształcania się w materii, na rozmaitych truciznach i środkach usypiających oraz znieczulających pozjadała zęby. Mimowolny podziw dla autorki budzi też jej zgrabne korzystanie z popularnych gatunków filmowych jak horror (spotkanie Justyny z Waldemarem podczas burzy) czy thriller (rozmowa telefoniczna Agaty z Justyną w punkcie kulminacyjnym intrygi). Ponadto, idąc tropem kontekstów – których nie wiem, czy autorka była świadoma, ale o których z przyjemnością tutaj wspomnę w ramach żartobliwej uwagi, że krytyk często dostrzega to, o czym twórcy nawet się nie śniło – zauważyłam związki Zapłaty z takimi filmami jak Nagi instynkt (Basic Instinct, 1992) czy Kill Bill (2003), a także istotny akcent zwierzęcego obrońcy, jaki można było spotkać w powieści Sliver pióra Iry Levina.

Taxus baccata, powszechnie zwany cisem pospolitym - jedno z nietypowych narzędzi zbrodni obecnych w

Taxus baccata, powszechnie zwany cisem pospolitym – jedno z nietypowych narzędzi zbrodni obecnych w „Zapłacie”.

Ma zatem Zapłata w swojej prostocie oryginalne zagrania i autorskie piętno. Nierzadko, co należy dodać, mocno zabarwione kobiecością. Przy czym nie mam tu na myśli wyłącznie powieściowych protagonistek – inteligentnych, dzielnych i zaradnych – lecz także szczegóły świadczące o tym, że prozę napisała kobieta przejawy kobiecości lubiąca i szanująca. Szczegóły, które mężczyznom trudno pojąć, a tym bardziej opisać, takie jak potrzeba smarowania ciała balsamem po prysznicu, diametralna zmiana wyglądu twarzy w wyniku profesjonalnego makijażu czy kobiecy wizerunek w wersji nude. Przy czym Rogala tych elementów nie narzuca, ona nienachalnie je wplata na zasadzie obserwacji swoich bohaterek w zaciszu domowym czy dyskusji śledczych odnośnie kamuflażu zbrodniarza. Nieco gorzej natomiast przedstawia się inny składnik uważany powszechnie za kobiecy w literaturze, mianowicie wątek romansowy, a ściślej ten dotyczący jednej z bohaterek, zabarwiony ostentacyjnymi pracoholizmem i brakiem zaufania tejże, a gatunkowo przewidywalną komedią romantyczną, przez co ta nitka fabularna wypada kiczowato i niewiarygodnie. Wbrew powszechnej opinii, za to zgodnie z chemią organizmu, lepszym wyborem okazuje się pójście na żywioł i nawiązanie tyleż gorącego, co niespodziewanego romansu na zapleczu zakładu pracy, co piszę z uśmiechem, lecz bez ironii. A przedłużając tę myśl: bardziej atrakcyjna okazuje się urokliwa, ciepła kobiecość „cichej wody”, a nie zimna statua trzymająca mężczyzn na dystans. Jak to w życiu.

Wspomniany romans – a raczej oporne randkowanie – i uniżony, pocieszny wielbiciel jednej z bohaterek nie są jedynymi potknięciami autorki. Niewiarygodnie wypada również zestawienie inteligencji zbrodniarza z brakiem pomyślunku odnośnie alibi. Biorąc sprawę na logikę: gdy obliczam sobie zasięg kamery monitoringu w miejscu, w którym planuję mord, tudzież poświęcam mnóstwo czasu na zmianę wizerunku, aby nikt nie mógł mnie rozpoznać – mam również na tyle rozumu, aby zadbać o udokumentowanie mojej obecności w miejscu, w którym policja ma myśleć, że byłam. Niech będzie, że mi się spieszy, że przypadkowy i niewdzięczny impuls obudził we mnie żądzę zemsty po latach – albo szczegółowo planuję wszystkie te sprawy, albo nie mam cierpliwości do żadnej. Kolejna rzecz, czyli punkt kulminacyjny… Zabrakło suspensu, przeciągnięcia sytuacyjnego, gry między oprawcą a ofiarą. Ten moment miał ogromny potencjał, a wyszło zaledwie poprawnie. Prostota pióra nieco tu Rogalę zgubiła, a sposób przedstawienia sytuacji kulminacyjnej przypadnie do gustu osobom czytającym powieści kryminalne okazyjnie, natomiast starzy wyjadacze przypuszczalnie będą nieco zawiedzeni. I, skoro już o usterkach mowa, słowo do redaktorki: pięć minut do czasu wezwania interesanta do pokoju śledczych niech trwa te pięć minut, a nie wymianę dwóch czy trzech konkretnych (czytaj: nie poprzedzonych zamyśleniem) zdań tychże śledczych.

Powyższe uwagi dobrze obrazują konflikt odbiorczy, o którym wspomniałam na początku niniejszego omówienia. Z jednej strony Zapłata to rzecz emocjonująca i wymagająca od czytelnika nie lada empatii, porywająca i łamiąca tabu pierwszym (!) swoim zdaniem, które jest wstępem do opisu zachowań obleśnego mężczyzny usiłującego molestować dziecięcą bohaterkę, z drugiej natomiast – niepozbawiony logicznych i technicznych usterek kryminał. Na lewym jej biegunie znajdują się trzy (a nie jedna!) frapujące sprawy kryminalne (poza głównym, niejednoznacznym moralnie, wątkiem śledztwa są jeszcze dawne sprawy wspomnianego pedofila oraz śmiertelnego poturbowania chłopaka jednej z bohaterek – obie mocno rzutujące na teraźniejszość) i intrygujące wątki przeznaczone do kontynuacji w kolejnej odsłonie cyklu (niestety, zabrakło odautorskiego posłowia zapowiadającego serię, co uważam za faux pas, wszak nie każdy czyta recenzje albo ma możliwość rozmowy z autorem czy wydawcą, przez co może uznać niektóre nitki fabularne za nie do końca przemyślane i niedokończone), na prawym – policyjne Notting Hill (1999) przetransponowane na polskie warunki i posttraumatyczne emocje.

Byłoby jednak niesprawiedliwością oświadczyć, że Zapłata jest książką niewartą uwagi. Wręcz przeciwnie: w przypadku Rogali prostota czy posługiwanie się sprawdzonymi schematami nie przeczą sporej dozie oryginalności, co, oprócz wspomnianych wyżej przykładów, dobrze obrazują postaci drugoplanowe – zbrodniarz, którego gubi narcyzm i zbytnia pewność siebie (częsty motyw w kryminałach) oraz policjant, który nie pije, nie pali i nie wie, co to depresja, ale mimo tych „braków” jest intrygujący i ludzki (fabularna rzadkość). Małgorzata Rogala to pisarka bliska życia, nad pisarskie piruety przedkładająca skromność i niepoczerniony realizm. Rozróżnia traumę dziewczyny, na której oczach zamordowano ukochanego, od emocjonalnego zacięcia przywykłej do samotności kobiety. Nie wprowadza dekadencji do umysłów, w których panuje jako taka równowaga psychiczna, nie wyciera nimi za wszelką cenę dna muszli klozetowej. I jest świadoma tego, że próżność i pycha są ulubionymi grzechami diabła, ponieważ to zwykle one prowadzą nieszczęśników do pewnej zguby. A zbrodniarzy zwłaszcza.

6/10

Paulina Stoparek

Omówiono na życzenie Autorki w ramach Projektu


Małgorzata Rogala, Zapłata, W.A.B., Warszawa 2015.

Za książkę dziękuję

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s