Craig Russell – Mistrz karnawału

O krągłych pupach… filozoficznie

Przypadek sprawił, że nie jest mi dane poznawać Cyklu Hamburskiego Craiga Russella po kolei, co jednak nie przeszkadza mi się nim zachwycać. Mistrz karnawału, czwarta odsłona serii, jest porywającą, wielowątkową fabułą poprowadzoną z kunsztowną precyzją, w której dynamiczna akcja umiejętnie wymieszana jest z zadumą nad człowiekiem, jego wyborami i nieodwracalnymi zmianami, jakie mogą zajść w jego umyśle pod wpływem dramatycznych wydarzeń.

Nietypowo jak na Cykl Hamburski znaczna część fabuły Mistrza karnawału rozgrywa się w innym niemieckim mieście, Kolonii. Komisarz Jan Fabel zostaje poproszony o poradę w sprawie tamtejszego śledztwa dotyczącego mordercy kanibala atakującego kobiety raz na rok, w wybraną noc słynnego kolońskiego karnawału. Hamburski policjant niechętnie godzi się na wyjazd i współpracę. Niechętnie, ponieważ po porażce podczas próby schwytania jednego z szefów ukraińskiej mafii, kiedy jego podwładna Maria Klee została ciężko ranna, postanowił zakończyć służbę i całkowicie się przebranżowić. Równocześnie z jego wyjazdem do Kolonii wyrusza też wspomniana policjantka, która nikomu nic nie mówiąc, planuje krucjatę przeciwko znienawidzonemu Ukraińcowi nawet za cenę własnego życia…

Wątki równoległe Marii i Jana nie są jedynymi, jakie odnajdziemy w powieści. Russell wplecie w nie życiorysy jeszcze kilku osób, których zasadność niejednego czytelnika w pierwszej części lektury może zmylić. Dopiero po dłuższej chwili zacznie do niego docierać fakt nieuchronnego łączenia się ich wszystkich. Ale zanim to nastąpi, będzie intensywnie doznawać i przeżywać oczami, umysłami i ciałami postaci, poprowadzonych przez autora z godną uwagi sugestywnością. Omawiając Strach przed ciemną wodą tegoż autora, skarżyłam się na zbyt skromnie zarysowaną psychologię, tymczasem w Mistrzu karnawału dostałam to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli rozmaicie poprowadzone ścieżki ludzkiego umysłu i przekonującą, chociaż często zupełnie nieoczekiwaną decyzyjność postaci, nierzadko rozedrganą i pulsującą niepokojem, co z kolei wybornie łączy się z umieszczeniem decydującej części fabuły w okresie kolońskiego karnawału, który w swoim wyrazie, głośności i barwności wcale nie ustępuje brazylijskiemu. Świetnie kreśli Russell uroki i absurdy tego czasu, charakteryzuje frapującą, chociaż niekoniecznie słuszną jego filozofię („Wszystkie grzechy Szalonych Dni zostają spalone”), zaraża swoim entuzjastycznym postrzeganiem tego miasta i jego duszy. Zjawiska te przedstawia bardzo wyczerpująco, za pomocą rozmów postaci na ich temat i bezpretensjonalnych miniwykładów, które tak lubi przemycać w swoich powieściach.

Scena z filmu “Moonraker”, na którą powołuję się w tekście. Czyżby była inspiracją dla Russella? / Fot. materiały prasowe

Scena z filmu “Moonraker”, na którą powołuję się w tekście. Czyżby była inspiracją dla Russella? / Fot. materiały prasowe

Inną rzeczą, którą w przypadku czytania jego twórczości można zauważyć, to – świadome lub nie – posiłkowanie się motywami z serii filmów z Jamesem Bondem. Tym razem fani kultowego cyklu odnajdą nawiązania do postaci Blofelda (wątek całkowicie zmieniającej twarz operacji plastycznej) i uczestnika karnawału o bardzo nietypowym wyglądzie przebranego za klauna, który okazuje się mordercą (podobny motyw zawarty jest w Moonrakerze (1979, reż. Lewis Gilbert), w jednej ze scen z pamiętnym Buźką (Richard Kiel)). Ukraiński mafiozo obecny w powieści ma z kolei wyraźne znamiona superwroga, a na swoich usługach wywiad o niezwykle długich rękach i rozległych dojściach. Jak wspomniałam, nie wiem czy Russell jest świadomy tych podobieństw. Z jakiegokolwiek jednak powodu to pokrewieństwo zaistniało – jak na „bondologa” przystało, jest to dla mnie element bardzo pożądany i nadający prozie szkockiego pisarza szczególnego smaku.

Trochę tylko szkoda, że przy rozlegle i barwnie opisanym wątku samotnej krucjaty Marii, fabuła opowiadająca o kanibalu jest poprowadzona znacznie skąpiej. Patrząc na nią wstecz jako na całościową historię, jestem zdania, że zasłużyła na szersze rozpisanie. Motyw skrupulatnego wycinania odmierzonej części ciała z pośladków ofiar o obowiązkowych krągłych kształtach i powody, dla których przestępca działa w taki, a nie inny sposób, są fascynujące w swojej dziwności. Ponadto, jak w Strachu przed ciemną wodą tematem wiodącym były internet i ekologia, tak w Mistrzu karnawału jest nią cielesność, płciowość i seksualność ukazane pod nietypowym kątem. Co rusz jest mowa o biodrach, piersiach, mięśniach czy świadomej siebie kobiecości, ukazanych więcej niż li tylko oczami pisarza-mężczyzny. Fizyczność u Russella ma bowiem wymiar również psychologiczny i filozoficzny, co dodatkowo zostaje uwypuklone za pomocą wspomnianego już karnawału, który pierwotnie, w języku łacińskim, oznacza ni mniej ni więcej jak „pożegnanie mięsa”.

Podsumowując, jakkolwiek można narzekać na ukraińską mafię potraktowaną uważniej od kanibala atakującego raz do roku, ten autorski wybór nie wpływa znacząco na przyjemność płynącą z lektury Mistrza karnawału, który w ostatecznym rozrachunku zachwyca. To bardzo mocna i angażująca powieść napisana świetnym językiem, potrafiącym frapująco i sugestywnie oddać nie tylko klimaty rozmaitych miejsc, lecz także clou typowych sensacyjnych rozwiązań (bójki, śledzenie) czy stany psychiczne bohaterów. Nie wierzyłam, że ktokolwiek jest w stanie dorównać pisarskim tuzom ze Skandynawii. Mistrz karnawału udowadnia, że Craig Russell może się z nimi mierzyć.

8/10

Paulina Stoparek


Craig Russell, Mistrz karnawału, przeł. Jerzy Malinowski, W.A.B., Warszawa 2014.

Za książkę dziękuję

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT3fExZITfFQxTi610ZuEYhe9VCm1gKWtPAzwvwVKyIFajTYM3R

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s