Tadeusz Cegielski – Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941)

Detektywi po obu stronach lustra, czyli o tym, co każdy pasjonat powieści kryminalnych wiedzieć powinien

Rok 1841, symboliczna data narodzin powieści detektywistycznej. Amerykanin Edgar Allan Poe zaczyna tworzyć znany dziś na całym świecie cykl opowiadań „z dreszczykiem”. W tym samym roku debiutuje także Brytyjka Catherine Crowe, pierwsza dama kryminału, o której świat dowiedział się niedawno, dzięki popularności gender studies. Do tegoż roku i do tych osobistości cofa się w swoim eseju naukowym Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941) profesor Tadeusz Cegielski, polski historyk odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, specjalista w dziedzinie historii nowożytnej i historii idei, a od niedawna również autor dwóch poczytnych powieści kryminalnych. Cofa się po to, by osobom zainteresowanym nie tylko lekturą kryminału jako taką, lecz także pragnącym zgłębić jego historyczne i kulturowe istnienie, przybliżyć fenomen tego gatunku, od powijaków tegoż po dramatyczny z historycznego punktu widzenia rok 1941, który znacząco przewartościował zarówno czytelnicze, jak i pisarskie umysły, choć przecież nie spowodował jego [gatunku kryminalnego] zaniku.

Gdy taki pasjonat – czytelnik powieści kryminalnej zainteresowany również jej „biografią” – weźmie do rąk Detektywa w krainie cudów i, spojrzawszy na okładkę, zauważy, że Cegielski swój wywód kończy na latach 40. ubiegłego wieku, z pewnością poczuje zawód, że esej nie obejmuje literatury późniejszej i najnowszej. Jednak, gdy zagłębi się w lekturze książki profesora, jego rozczarowanie nie tyle minie, ile zostanie zbombardowane szczegółami – historycznymi, kulturoznawczymi, literaturoznawczymi, socjologicznymi, biograficznymi i tymi, które zwykło się nazywać „ciekawostkami” – dotyczącymi pośrednio lub bezpośrednio jego ulubionego gatunku i, rzecz jasna, przynależnych mu podgatunków, jak: powieść sensacyjna, detektywistyczna, policyjna, hard-boiled (znana także jako czarny kryminał) czy szpiegowska. Inaczej rzecz ujmując, Cegielski nie daje czytelnikowi czasu na rozmyślania dotyczące szerokości przedziału czasowego, zasypując go ogromem informacji, które wymagają czasu i chęci, aby należycie je sobie przyswoić i pomyśleć o ciągu dalszym, zwłaszcza, że autor kilkukrotnie zaznacza, iż literatura kryminalna, którą dzisiaj nazywa się klasyczną, ma niebagatelny wpływ na współczesną. Ergo: nie pojmiesz w pełni, drogi czytelniku, reaktywacji kryminału retro czy mocno psychologizującego nurtu nordyckiego, nie znając ich dziadów i pradziadów.

Jak przystało na uznanego pracownika naukowego z wieloletnim stażem, Cegielski unika ogólnikowych wypowiedzi. Szczegółowo tłumaczy okoliczności powstania gatunku i jego pododmian, przybliża fakty sprzyjające czytelniczemu nań zapotrzebowaniu, wypunktowuje schematy jakimi się rządził (i nierzadko rządzi nadal!) ma przestrzeni lat, śledzi oddziaływanie historycznoliterackich generacji kryminału na im równoległe bądź po nich następujące. Gdyby jednak poważyć się wyodrębnić w Detektywie w krainie cudów rdzeń jego istoty, byłyby nim pełne szacunku postrzeganie omawianego gatunku jako czułego barometru przemian społecznych i historycznych oraz pełne atencji i głębokiego zrozumienia traktowanie kultury masowej – z której narodził się kryminał – jako zjawiska niebanalnego i potrzebnego. Czy to pisząc o powieści kryminalnej jako o kulturowym buforze i swoistej kronice swoich czasów, czy o pięknym, uduchowionym zwyczaju, jakim było czytanie na głos w rodzinnym gronie, będącym swoistym zalążkiem popkultury – chcąc nie chcąc profesor daje prztyczka w nos tym, którzy uważają gatunek kryminalny za błahy czy prymitywny.

Profesor Tadeusz Cegielski - historyk, wolnomularz, pasjonat popkultury i gatunku kryminalnego / Fot. Sławomir Kamiński

Profesor Tadeusz Cegielski – historyk, wolnomularz, pasjonat popkultury i gatunku kryminalnego, a od 2010 r. również autor kryminałów / Fot. Sławomir Kamiński

Wspomniany rdzeń zyskuje solidne podparcie w tym, jak Cegielski podchodzi do tematu fikcji detektywistycznej i jej pokrewnych, co ujawnia dodatkowe znaczenie tytułu jego książki. Mianowicie, profesor naprzeciwko fikcyjnych detektywów, policjantów i wszelkiej maści poszukiwaczy prawdy stawia tych, którzy żyli i pracowali w realnym świecie – tytułowym świecie cudów, czyli środowisku industrialnym, technicznie coraz doskonalszym i nastawionym na rozwój nauki. Przytaczając biografie i ciekawostki na temat podejścia do swoich obowiązków zawodowych takich osobistości jak Eugene-François Vidocq (pomysłodawca kartoteki) czy Allan Pinkerton (założyciel agencji detektywistycznej, na gruncie której wyrosło FBI), punkt po punkcie przekonuje, że powieść kryminalna aktywnie dostosowywała się do równoległych jej realiów, a także, wychodząc naprzeciw czytelnikowi zainteresowanemu pracą detektywa czy policjanta sensu stricto, rozgałęziła się i stworzyła tak zwaną odmianę proceduralną, którą dzisiaj nazwalibyśmy literackim dokumentem fabularyzowanym.

Cegielski zatem, obok snucia historycznoliterackiej opowieści, rekonstruuje minione realia oraz obyczaje. I, jak przystało na autora pozycji naukowej, a nie publicystycznej próby porywania się z motyką na słońce, wykrawa z interesującej go przestrzeni czasowej fakty i osoby przynależne trzem krajom – Wielkiej Brytanii, Francji i Stanom Zjednoczonym – które do omawiania wiadomej kwestii słusznie wydały mu się najbardziej miarodajne, zarówno z punktu widzenia intensywnego rozwoju powieści kryminalnej tamże, jak i łatwego dostępu do źródeł książkowych czy internetowych na ich temat. Przy czym źródła te traktuje profesor nie tylko w celu zobrazowania i poparcia tego, co sam chce przekazać, lecz także po to, by za ich pomocą polemizować z ich autorami i uwypuklać własne racje.

Jednak naukowiec-humanista nie samymi naukowymi źródłami żyje, a by stworzyć esej historycznoliteracki dotyczący określonego gatunku, trzeba, rzecz jasna, powieści z tego gatunku czytać, i to bynajmniej nie na wyrywki. Cegielski – wyczerpująco pisząc o kilkudziesięciu dziełach autorstwa nie tylko „gwiazd” kryminału (Agatha Christie, Raymond Chandler, Arthur Conan Doyle), lecz także autorów mniej znanych (Wilkie Collins), lub przez czytelników zapomnianych (Catherine L. Pirkis) udowadnia, że jest zarówno „kryminalnie oczytany”, jak i posiada umiejętność wyszukiwania w powieściach kontekstów, analizowania pisarskich schematów czy śledzenia twórczych procesów w udany sposób podpierając się wiedzą na temat biografii pisarzy. Szczególnie obrazowo to czyni, opisując dokonania Christie (zamożna rodzina, kurs farmacji w czasie wojny, mąż – archeolog), Doyle’a (studia medyczne, oderwany od rzeczywistości, narkotyzujący studentów mentor) i Poego (skłonność do nałogów, depresyjna osobowość, małżeństwo z nieletnią kuzynką, ofiarą gruźlicy), który tworzył zresztą nie tylko literaturę detektywistyczną, lecz także gotycką. O niej zresztą Cegielski również szeroko pisze, upatrując w niej związków z powieścią kryminalną i poszerzając odbiór – i zainteresowania! – swoich czytelników.

Wydawać by się mogło, że Detektyw w krainie cudów jest książką bez wad. Niestety, tak nie jest, co jednak zaledwie w małym stopniu jest winą profesora. On błąd zrobił tylko jeden – nie zamieścił bibliografii omawianych powieści, opowiadań i policyjnych kronik, zmuszając zainteresowanego tematem czytelnika do odrywania się od książki i sporządzania notatek. Dużo więcej błędów natomiast popełnili korektorzy, albo przynajmniej jeden z nich (zadziwiająco regularnie trafiają się strony bez błędów oraz strony nimi najeżone). W Detektywie w krainie cudów napotkamy mnóstwo nie tylko literówek, lecz także nieprawidłowych odmian przez przypadki, błędnie napisanych tytułów i nazwisk, niekonsekwencji w stosowaniu cudzysłowów i kursyw, nieporadność w rozdzielaniu przecinkami długich zdań, nadmiar lub niedobór przyimków… Nie wymieniam dalej, choć to nie wszystko. Całkowicie subiektywnie napiszę jednak, że mnie to bardzo utrudniało lekturę, momentami wręcz do niej zniechęcało. I głowę dam, że większość osób recenzujących przede mną tę książkę również, chociaż dyplomatycznie się do tego w swoich tekstach nie przyznały. Taka moja niewdzięczna rola zatem, że jestem pierwsza. Niechaj będzie zatem: esej naukowy Tadeusza Cegielskiego to w dziedzinie historii literatury rzecz unikatowa, a w podejściu do wybranego tematu wyczerpująca, ale z powodu niekompetencji najętych do nanoszenia poprawek osób winna być wydana powtórnie – z należytymi skupieniem i szacunkiem ze strony korektora godnego tego miana.

7/10 (ocena obniżona (-1) z powodu fatalnej korekty)

Paulina Stoparek

Zrecenzowano w ramach Projektu


Tadeusz Cegielski, Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941), W.A.B., Warszawa 2015.

Za książkę dziękuję

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s