Sue Monk Kidd – Sekretne życie pszczół

W krainie mlekiem i miodem płynącej

Nie wątpię, że gdyby więcej powieści charakteryzowało się narracją podobną do tej, którą prezentuje w swojej debiutanckiej książce Sue Monk Kidd, czytelnictwo miałoby się dużo lepiej. Napisane w 2002 roku Sekretne życie pszczół – w Polsce wznowione niedawno przez Wydawnictwo Literackie – to relaks i nieskrępowana radość z lektury, niosące ze sobą możliwość pogłębienia własnych poglądów i nasycenia duszy trudnym do sprecyzowania nektarem, niezbędnym dla każdego czytelnika o ponadprzeciętnym poziomie wrażliwości. To opowieść o podstawowych wartościach koniecznych do tego, aby godnie żyć, ujęta dodatkowo w język prosty, niepozbawiony jednak literackiej kreacji, polegającej na niebanalnych metaforach, uniwersalnej symbolice i rozbrajających spostrzeżeniach.

Owa cud narracja prowadzona jest z punktu widzenia czternastoletniej Lily Owens, półsieroty, która pewnego dnia postanawia uciec od surowego i nieczułego ojca w poszukiwaniu korzeni swojej tragicznie zmarłej matki. W podróży ku prawdzie i nowej, szczęśliwszej egzystencji towarzyszyć jej będzie Rosaleen, ścigana przez prawo czarnoskóra kobieta. Wyjście powieści Kidd jest zatem śmiałe w swojej nieoryginalności, wszak podobne fabuły przetrawiane były już wielokrotnie, z pamiętnym filmem Doskonały świat (A Prefect World, 1993) w reżyserii Clinta Eastwooda na czele. Towarzysze niedoli, różni od siebie jak ogień i woda, podróżujący w poszukiwaniu lepszego świata – to już było! W czym zatem tkwi oryginalność Sekretnego życia pszczół?

Powodów potwierdzających wyjątkowość debiutu Kidd jest kilka, z czego na pierwszy plan wysuwają się swoiste piętna, do których zaliczyć można naznaczenie bohaterki śmiercią matki, o którą zresztą się obwinia, ciężar podziałów o rasistowskim zabarwieniu oraz świadomość, że sielanka, jakiej doświadczą Lily i Rosaleen u celu podróży lada chwila może zostać zniszczona. Zatem, mimo lekkiej, a ze względu na wiek bohaterki miejscami nawet dość infantylnie prowadzonej narracji, Sekretne życie pszczół nie jest tak trywialne, jak z początku może się wydawać. Amerykańska pisarka bierze bowiem na warsztat problem dojrzewania jednostki niebanalnej i pełnej sprzeczności, nie tyle wyalienowanej nawet, co za sprawą ekstremalnie trudnego dzieciństwa społecznie zdziczałej. Przy czym dorastanie Lily przejawia się zarówno rozwojem jej seksualności, jak i pogłębianiem lub reinterpretowaniem poglądów dziewczyny, co sprawia, że Sekretne życie pszczół to zmysłowa literacka uczta niepozbawiona sporych naleciałości filozoficznych.

Filmowe wyobrażenie Lily / Fot. materiały prasowe

Filmowe wyobrażenie Lily / Fot. materiały prasowe

Sensualność lektury, owa potrzeba pochłaniania jej wszystkimi zmysłami, zostaje spotęgowana nie tylko bezpardonowymi wtrąceniami, dotyczącymi takich wydarzeń z życia bohaterki jak pierwsza miesiączka czy burza hormonów spowodowana pierwszym zauroczeniem, lecz także umiejscowieniem głównej osi akcji w krainie mlekiem i miodem płynącej. Mlekiem w przenośni, miodem dosłownie, ponieważ para uciekinierek trafi do domostwa czarnoskórych sióstr żyjących z dóbr, jakie oferuje prowadzenie prężnie działającej pasieki. W momencie przestąpienia przez strudzone bohaterki progu wściekle różowego domku panien Boatwright, wydźwięk lektury zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni, zastępując nieco awanturniczą powieść drogi „obyczajówką”, nabrzmiałą od symboliki bazującej na świecie pszczół i traktującą o zaletach wynikających ze spokojnego, przepełnionego miłością i akceptacją życia ponad podziałami narzuconymi przez społeczeństwo. Dodatkowo, odbiorca zgłębi nie tylko tajniki pszczelarstwa, począwszy od polityki pracowitych owadów, a na rodzajach miodu skończywszy, lecz także stare murzyńskie legendy i wierzenia, mocno zakorzenione w mistycyzmie. Niejedno go zaskoczy, a może nawet oburzy – siostry Boatwright są doprawdy nie lada oryginalnymi personami!

Aby jednak nie było zbyt słodko, Kidd nie zapomina o amerykańskich bolączkach trawiących lata 60. XX wieku, w których przyszło dojrzewać Lily. Sekretne życie pszczół przemyca niepokoje związane ze zmianami politycznymi, jakie miały wówczas miejsce, pojawiają się takie nazwiska jak Lyndon B. Johnson czy Martin Luter King, kwestia złośliwego utrudniania Afroamerykanom oddawania głosów wyborczych przez urzędników czy małomiasteczkowego rasizmu, przejawiającego się zdziwieniem, że biały obywatel z własnej woli chce mieszkać pod jednym dachem z czarnoskórymi. Co prawda, wtrętów historycznych jest niewiele i sprowadzone są one do symbolicznych obrazków pozbawionych okrucieństwa (np. pobicie czarnej kobiety przez miejscowych białych łobuzów sprowadzone do stanu post factum), co sprawia, że można zarzucić autorce pójście na łatwiznę, jednak mając na względzie dziecięcą narratorkę, która nie bierze czynnego udziału w życiu politycznym, a jedynie przysłuchuje się rozmowom dorosłych, takie, a nie inne nakreślenie społecznych problemów wydaje się na miejscu. Zainteresowani kwestią rasizmu czytelnicy z całą pewnością poczują niedosyt, jednak typ prowadzenia fabuły bez wątpienia te braki usprawiedliwia.

O co natomiast można mieć pretensje do Kidd? Na pewno o mainstreamową toporność, pokrewną tzw. rozliczeniowemu nurtowi amerykańskiego kina spod znaku Selmy (2014), która sprowadza się do charakterystycznej zerojedynkowości: poczciwości i mądrości życiowej czarnych zestawionej z nienawiścią i przyciężką umysłowością białych. Oczywiście nie tyczy się to każdej jednej postaci – pierwszy z brzegu wyjątek to Lily – jednak schemat jest widoczny i objawia się chociażby w osobach czarnoskórej pszczelarki-wyroczni, August, czy białoskórego szeryfa zasklepionego w konserwatyzmie. Również psychologia niektórych bohaterów nie grzeszy wiarygodnością (metamorfoza duchowa June), a piętrzące się przez całą powieść trudności w skrótowo potraktowanym zakończeniu wypadają niczym przysłowiowy strach, który ma wielkie oczy. Jednak mimo tych uproszczeń Sekretne życie pszczół broni się ponadczasową mądrością i filozofią zawartą w przyjemności płynącej z wykonywania prostych czynności oraz – co należy podkreślić – fascynującą, pełną świeżości narracją z punktu widzenia „starej maleńkiej”, jaką jest Owensówna. Dodatkowo, gratulacje dla wydawcy za smakowitą okładkę czerpiącą z koloru i faktury plastra miodu. Jest pysznie!

7/10

Paulina Stoparek


Sue Monk Kidd, Sekretne życie pszczół, przeł. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

Za książkę dziękuję

W 2008 roku Gina Prince-Bythewood wyreżyserowała film na postawie powieści Kidd o tym samym tytule. W rolach głównych wystąpiły Dakota Fanning (Lily) i Queen Latifah (August).

Tekst ukazał się na portalu Noir Cafe pod adresem: http://www.noircafe.pl/review/sue-monk-kidd-sekretne-zycie-pszczol/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s