Kjell Ola Dahl – Lodowa kąpiel

Zjonizowana równowaga

Kjell Ola Dahl to niejednokrotnie nagrodzony powieściopisarz, nazywany ojcem norweskiego kryminału. Najpopularniejsze jego książki, znane poza granicami Norwegii, należą do serii z inspektorem Gunnarstrandą i asystentem Frølichem. Lodowa kąpiel, najnowsza powieść Dahla, wydana w Polsce przez Wydawnictwo Czarne, również zalicza się do tego cyklu. Jednak, zupełnie nietypowo jak na odsłonę serii z parą detektywów – mężczyzn w rolach głównych, na plan pierwszy wysuwa się w niej Lena Stigersand, trzydziestokilkuletnia policjantka, która pracowitością i kompetencjami stara się utorować sobie drogę w patriarchalnym środowisku policyjnej dochodzeniówki.

Prywatnie Lena jest wrażliwa i krucha. Na dodatek dosięgają ją poważne problemy zdrowotne, które sprawiają, że wokół jej serca zaciska się lodowata pięść strachu. Jednak w pracy nie odsłania swoich lęków ani delikatnej natury, jest silną profesjonalistką, w analitycznym i skojarzeniowym myśleniu nie gorszą od swoich kolegów, mających większe doświadczenie. Ba, w sprawie znalezionych w basenie portowym zwłok młodego mężczyzny szybciej niż oni jest w stanie domyślić się, że zmarły nie utopił się przypadkiem. Nie przewiduje jednak, że śledztwo przez nią prowadzone jest powiązane ze śmiercią bezdomnej narkomanki, którą bada jej kolega po fachu, Gunnarstranda.

Dahl, jak przystało na przedstawiciela skandynawskiego nurtu kryminalnego, w intrygę bardzo umiejętnie wplata psychikę bohaterów, bardzo ludzkich, bardzo zwykłych, a jednocześnie dla powieści tego typu kliszowych. Policjanci są ludźmi stricte współczesnymi, zapracowanymi, nieco zmęczonymi, cierpiącymi na brak czasu, spożywającymi nieregularne posiłki. Gunnarstranda to solidny pracownik i stary policyjny wyga, który dobrze wie, na jakie tropy w śledztwie zwracać szczególną uwagę. Frølich jest rzutkim gliną, który z powodu „w gorącej wodzie kąpania” został zawieszony w oficjalnych obowiązkach, ale, gdy nadejdzie moment próby, nie omieszka być przynętą niezbędną dla złapania zabójcy. Wiodąca fabularny prym Lena natomiast, jest niczym dziewczyna z sąsiedztwa i nieco przypomina młodszą Sarah Lund (Sofie Gråbøl), bohaterkę duńskiego serialu Forbrydelsen (znanego także jako The Killing, lata emisji 2007-2012, twórca Søren Sveistrup). Jest bardzo skupiona na pracy, oddana jej, momentami sprawia wrażenie maszyny do rozwiązywania zagadek, ale jednocześnie nie jest pozbawiona delikatności, chce być kochana, rozumiana i – już niekoniecznie jak Sarah – uwodzona nastrojowymi kolacjami z winem i piosenkami Sade płynącymi w tle z głośników. Podobnie jak duńska policjantka, Lena również ma problem z rozgraniczeniem życia zawodowego od prywatnego, a w pracy, mimo niewątpliwego policyjnego nosa, zdarza się jej niejednokrotnie popełniać błędy. Także jak serialowa koleżanka po fachu często wściubia nos tam, gdzie nie powinna, na przykład za próg prywatnej posiadłości wysoko postawionej pary polityków, za co oczywiście dostanie naganę od szefa.

Zresztą, wielka polityka powiązana z intrygą kryminalną to kolejne podobieństwo do Forbrydelsen. Niestety, chociaż Dahl niewątpliwie wie, o czym pisze i w rozmaitych parlamentarno-koncernowych powiązaniach idących ręka w rękę z wielkimi pieniędzmi i władzą czuje się jak ryba w wodzie, to ten element Lodowej kąpieli najmniej do mnie przemówił. Po części wynikło to zapewne z mojej ignorancji względem polityki, z drugiej jednak strony w niektórych fragmentach nawiązujących do parlamentu, researcherów zajmujących się badaniem wiarygodności i „czystości” politycznej koncernów czy ich wzajemnych powiązań, natrafiłam na nie do końca odpowiednie przedstawienie tych spraw. Autor bryluje w temacie, ale wyraźnie nie pomyślał o maluczkich, dla których polityka i międzynarodowe spółki z nią związane są czarną magią. Można odnieść wrażenie, jakby wątek ten opisywał wyłącznie dla własnej satysfakcji. Zabrakło przystępności jego ukazania, która niewątpliwie przyczyniłaby się do większego zainteresowania fragmentami, w których wysuwa się on na pierwszy plan. Moje rozumienie fabuły, a więc i zaangażowanie, nieco w tych momentach się osłabiały i gdybym miała wpływ na pisarstwo Dahla, szepnęłabym mu do ucha, że bez dodatku polityki Lodowa kąpiel byłaby bardziej zwarta, przejrzysta i przystępna, oraz aby w przyszłości poświęcał jej zdecydowanie mniej miejsca w swoich książkach.

Jakkolwiek bym jednak nie narzekała na wątki polityczne Lodowej kąpieli, tak nie mogę jej odmówić elektryzującego klimatu. Jest coś takiego w powieści Dahla, co sprawia, że gdy przerwiemy jej czytanie, myślimy o tym, aby jak najszybciej wrócić do stanu, w który swoim pisarstwem Norweg nas wprowadza. To coś na kształt zatapiania się w zjonizowanym powietrzu, którego każdy atom czujemy. To doskonałe wyważenie wątków kryminalnych, obyczajowych i psychologicznych, osób, przedmiotów, z dodatkiem perfekcyjnego stopniowanego napięcia. Klimat Lodowej kąpieli jest mroczny i pełen grozy, ale nie brudny. Powieść czyta się z przyjemnością, autor nie rzuca w odbiorcę krwawo-ofiarniczym mięsem, ale niepokoi i przyciąga uwagę. Nie szarżuje, tylko krok po kroku podąża swoim rytmem, tyleż klasycznym, co starającym się łamać zasady gatunku. Bo jakkolwiek postacie stróżów prawa będą kliszowe, tak wprowadzająca w fabułę pogoń za kobietą i montażowe cięcie ukazujące wyławianie ofiary, która okazuje się mężczyzną, powodują burzący przyzwyczajenia, ale bardzo pozytywny dyskomfort. Ponadto, jeśli chodzi o łamanie stereotypów, wręcz kłuje w oczy brak tak popularnych we współczesnej literaturze kryminalnej ofiar w postaci zgwałconych i/lub okaleczonych atrakcyjnych młodych kobiet, nierzadko prostytutek. Może zabrzmi to dziwnie, ale zamordowani młody mężczyzna na dorobku i bezdomna, zasuszona narkomanka w średnim wieku to bardzo pożądana i odświeżająca nuta.

Romans klasyki z eksperymentem zanurzony w elektryzującym klimacie czyni z Lodowej kąpieli tytuł, który każdy szanujący się wielbiciel kryminałów powinien znać. Pozycja ta na pewno zainteresuje też czytelników lubujących się w nordyckiej prozie mocno osadzonej w tamtejszych realiach, zarówno tych pozytywnych i bardzo klimatycznych, jak i wzbudzających kontrowersje tudzież przeczących wyobrażeniu, że Skandynawia to „kraje, w których wszystko jest w sam raz”. Lodowa kąpiel zapewni im opisy nie tylko regionalnych smaczków, tamtejszych przedświątecznych rytuałów i mroźny, skrzypiący śniegiem klimat, lecz także unaoczni problem seksizmu, z którym niektóre Norweżki muszą się borykać w pracy. Dahl opowiada o tym wszystkim bardzo smacznie, na dodatek z pasją przemycając odniesienia do rozmaitych gatunków muzyki, jednocześnie ani na moment nie zapominając, że jego powołaniem jest kryminał. Z czystym sumieniem mogę napisać, że chcę poznać inne powieści – odsłony jego niewątpliwego talentu. Plus brawa dla Czarnego za zmianę koncepcji okładek serii Ze Strachem. Lodowa kąpiel w klasycznie mrocznej, utrzymanej w zimnych, ciemnych barwach szacie graficznej, z wyeksponowanymi tak istotnymi dla fabuły pomostem i taflą wody, prezentuje się bardzo gustownie.

8/10

Paulina Stoparek


Kjell Ola Dahl, Lodowa kąpiel, przeł. Milena Skoczko, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

Tekst ukazał się na portalu Noir Cafe w pierwszej połowie 2014 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s