Nocny pościg

Dura lex, sed lex

Najpierw zabiję twojego syna, żeby zobaczyć w twych oczach pustkę, którą dostrzegłem w oczach swojej żony i którą ty teraz widzisz w moich oczach. A dopiero potem wykończę ciebie.

(Shawn Maguire)

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że trzeci wspólny film aktorsko-reżyserskiego duetu Liam Neeson i Jaume Collet-Serra będzie banalnym obrazem akcji o twardzielach biegających ze spluwami, względnie spuszczającymi sobie solidne manta. Obowiązkowa nocna sceneria wielkiego miasta wychylająca się z plakatu, ten odwieczny kinowy symbol zła i zepsucia oraz scenariusz traktujący o winach ojców i próbach odcięcia się od korzeni synów, wzbudzały oczywiste obawy kserokopii banalnych sensacji. Jednak Nocny pościg (Run All Night, 2015) niespodziewane okazał się czymś więcej, bo wciskające w fotel sceny pościgów i wrogich starć w rozmaitych miejscach zostały w nim powiązane z dramatem, bardzo męskim w wyrazie, a zarazem pełnym niemal zawstydzającej wrażliwości.

Jimmy „Grabarz” Conlon (Liam Neeson) i Shawn Maguire (Ed Harris) to dwóch podstarzałych gangsterów, których łączy silna, prawie braterska więź i wiele trupów na wspólnym koncie. Jimmy przed laty pracował dla Shawna, sprawnie i bez wyrzutów sumienia usuwając z jego drogi kłopotliwe dla interesów osoby. Teraz Conlon płaci za swoje grzechy przewlekłymi stanami depresyjnymi, które z mniejszym lub większym powodzeniem zapija whisky. Jedyny syn (Joel Kinnaman) nie chce go znać, a zawzięty detektyw (Vincent D’Onorfio), szukający przeciwko niemu dowodów od trzech dekad, znowu depcze mu po piętach. Znowu, bo Jimmy wrócił na ścieżkę zła – w wyniku pechowego zbiegu okoliczności znów zabił… I to nikogo innego jak Magiure’a juniora (Boyd Holbrook). Od tego momentu zacznie się wyścig na śmierć i życie. Bo w świecie Shawna i Jimmiego panują honor i wartości rodzinne nie mniejsze niż w Ojcu chrzestnym Maria Puza.

Może zabrzmi to zabawnie, ale Ojciec chrzestny to całkiem niezły trop. Tak jak w przypadku tej klasycznej już dziś fabuły, postaci z Nocnego pościgu mają własny kodeks moralny, którego nie trzeba rozumieć, aby cieszyć się seansem. Z tym że w tym konkretnym przypadku nie chodzi o rywalizację ani o zdradę, lecz o stare, poczciwe „oko za oko, ząb za ząb”. Prymitywne to, zwierzęce? Możliwe. Z tym że haczyk w tym wszystkim jest taki, że bohaterowie filmu Collet-Serry to nie kupy mięśni z orzeszkami ziemnymi zamiast mózgów, ale mężczyźni wrażliwi, solidni i odpowiedzialni. O głębokich spojrzeniach, umęczonych twarzach i troskach wyrzeźbionych na czołach. To mężczyźni… piękni. I mimo prowadzonej przez siebie „świętej wojny” i klisz, jakie symbolizują – bardzo ludzcy. Bo Nocny pościg to taki trochę współczesny mit, czyli aż nazbyt oczywista fantazja na temat podstawowych wartości lub ich braku przemieszana z tym, co decyduje o istocie człowieczeństwa – z emocjami.

To właśnie w tej scenie Ed Harris jest bezsprzecznie wielki

To właśnie w tej scenie Ed Harris jest bezsprzecznie wielki

Harris gra postać zarazem archaiczną i taką, którą, nawet do końca nie pojmując, postrzega się bardzo serio – sprawiedliwego i mądrego życiowo starca, który jest dobroduszny dopóty, dopóki ktoś nie złamie jego dziesięciu przykazań. Ale będąc na samej górze gangsterskiego świecznika, zazwyczaj tylko obserwuje wydarzenia, pozwalając innym działać, lub, jak kto woli, brudzić sobie ręce. Takiemu Price’owi (groteskowy Common) chociażby, który tej wyjątkowej nocy – tytuł, zarówno polski, jak i oryginalny, jest adekwatny, fabuła filmu to istotnie jedna noc i ani godziny dłużej – będzie ścigał obu Conlonów. Przy takim rozłożeniu akcentów, kiedy siedzący na przysłowiowym tronie Shawn pojawia się rzadziej niż nieustannie zmieniający miejsce swojego pobytu Jimmy – Harris miał przed sobą niełatwe zadanie zapadnięcia w pamięci widzów dzięki zaledwie kilku sekwencjom. Jednak, co piszę z całą odpowiedzialnością, już jedna mu wystarczyła, aby wywrzeć na odbiorcy kolosalne wrażenie. Gdy z lodem w oczach i ze spokojem w głosie mówi do Jimmiego o zemście, śmierci i cierpieniu – jest tak wspaniałym połączeniem gniewu i udręki, że nie ma wątpliwości, iż tytułowa noc będzie nie tylko długa i ciężka, ale nade wszystko tragiczna w skutki.

Jak łatwo się domyślić, Neeson miał zadanie dużo łatwiejsze, by przekonać do siebie widzów. Na ekranie pojawia się co i rusz, biega, strzela i niedbale trzyma papierosa samym kącikiem ust, a rola Jimmiego jest kwintesencją postaci poczciwych twardzieli po przejściach, których grywa od ładnych paru lat. Jednak Conlon w jego wykonaniu, mimo oczywistych podobieństw chociażby do Marksa z Non-Stop (2013), różni się tym, że nie jest postacią grubociosaną, co o tyle zaskakuje, że zarazem jest też kliszą steranego przez życie bohatera, mającego za sobą złą przeszłość, której po latach żałuje. Jakim sposobem udało mu się to połączyć – nie wiem. Ale faktem jest, że w Nocnym pościgu wygląda, spogląda i zachowuje się niczym pacjent z przewlekłą depresją, który właśnie wstał z kozetki i opuścił sesję terapeutyczną, by jeszcze ten jeden, ostatni raz przekonać się, że ma po co żyć… Neeson jako Conlon jest symbolem wrażliwości, która wylazła ze skorupy za późno, aby mogła zmienić bieg losu. I jako taki jest nawet jeszcze bardziej przekonujący, niż wówczas, gdy celuje do pomagierów Shawna i, rzecz jasna, śmiertelnie ich trafia.

Młodsze pokolenie, czyli Kinnaman i Holbrook, również spisało się świetnie, wcielając się odpowiednio w role buntownika z twardymi zasadami, który coraz częściej staje na granicy dobra i zła oraz na wpół frenetycznego wampira emocjonalnego, wspomaganego narkotykowym paliwem. Obawiam się jednak, że obaj panowie, ze względu na prezentowane charakterystyczne typy urody, zaczynają być przez przemysł filmowy szufladkowani. Młody Conlon to lustrzane odbicie zaciętego Holdera z serialu Dochodzenie (The Killing, 2011-2014) i wyraźny ukłon w stronę notorycznie wkurzonego RoboCopa, których Kinnaman miał okazję zagrać. Holbrook z kolei stanął niebezpiecznie blisko szuflady z etykietą „Czołowy narkoman Hollywoodu”. Jego rola w Nocnym pościgu wyraźnie czerpie z postaci młodszego Kristo z filmu Krocząc wśród cieni (A Walk Among the Tombstones, 2014). Tamten był co prawda poczciwcem, a nie niegodziwością wcieloną, ale również cechowały go niesolidność, niefrasobliwość i niezdrowo błyszczące oczy, spowodowane wiadomymi substancjami. Dlatego, może nieco na zapas, obawiam się o kariery obu aktorów, aby nie spotkało ich to, co niegdyś Elijaha Wooda, któremu długo przyszło walczyć z „syndromem Frodo”.

100% Neesona w Neesonie

100% Neesona w Neesonie

Warte odnotowania w Nocnym pościgu są także zdjęcia Martina Ruhe. Za sprawą szybkich „ślizgów” kamery podążającej z miejsca na miejsce, mocno podkręcają one odbiór metropolii, której mimo licznych niebezpieczeństw czających się na ulicach nie sposób odmówić uroku. Z kolei dzięki dobrze rozplanowanemu montażowi Dicka Westervelta, do widza docierają konsekwencje każdego zderzenia, ciosu czy strzału, efektownych, ale nie karykaturalnych, za wyjątkiem ekstremalnej końcówki wypadającej, o dziwo, całkiem smacznie.

Jedno tylko twórcom tego solidnie zrealizowanego i wyśmienicie zagranego filmu trudno wybaczyć, o ile nie jest się człowiekiem bardzo młodym lub naiwnym – natrętnego i łopatologicznego wykładania prorodzinnych wartości oraz symbolicznego zrównania dziewiczego strzału w akcie desperacji ze staniem się równym wielokrotnemu zabójcy. Takie zagrania w krwistym dramacie wypadają tandetnie, drastycznie zmniejszając zaangażowanie widza. Honorowy kodeks gangsterów można przełknąć, ale patrząc na tak klocowato wyłuszczone półprawdy, twórca Ojca chrzestnego musi przewracać się w grobie.

6/10

Paulina Stoparek


Nocny pościg, 2015, prod. USA, reż. Jaume Collett-Serra, scen. Brad Ingelsby, wyst.: Liam Neeson, Ed Harris, Joel Kinnaman i in.

Za seans dziękuję images

Zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych.

Tekst ukazał się także na portalu Noir Cafe pod adresem: http://www.noircafe.pl/nocny-poscig/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s