Arno Strobel – Trakt [Audiobook]

Thriller czystej wody

Imię i nazwisko: Sybille Aurich. Wiek: 34 lata. Zamieszkała: Ratyzbona, Niemcy. Stan cywilny: mężatka. Dzieci: syn Lucas. Zawód wykonywany: doradca ubezpieczeniowy. Oto garść podstawowych informacji na temat głównej bohaterki psychothrillera Trakt autorstwa Arno Strobla. Informacji na temat osoby, którą Sybille myśli, że jest, a jednocześnie wątpi w to coraz bardziej. Brzmi jakby kobietę nękały zaczątki choroby psychicznej, wstępne stadium rozdwojenia jaźni? Możliwe. Ale zapewniam, że pani Aurich jest zdrowa na umyśle.

O tym, jak karkołomnym gatunkiem dla twórcy może okazać thriller psychologiczny pisałam przy okazji recenzowania filmu Zanim zasnę (Before I Go to Sleep, 2014, reż. Rowan Joffé), który zresztą ma swoje podwaliny w literaturze (powieść S.J. Watsona). Artysta, który ośmieli się wziąć za barki z psychothrillerem, powinien pamiętać zarówno o jego mainstreamowej twarzy dreszczowca, jak i szlachetnych rysach, w których winna czaić się wnikliwość opisów duszy, umysłu i/lub psychicznych przypadłości postaci. Kto miał okazję zobaczyć film Joffé’a, z pewnością zauważył, że twórcy udało się oddać pokłon wyłącznie kulturze masowej kręcąc całkiem zgrabnego straszaka, natomiast kwestia wiarygodności psychologicznej pozostawiła sporo do życzenia. Podobnie rzecz ma się z powieścią Strobla, której popkulturowa twarz przesłania głębię psychologiczną, co sprawia, że Trakt czyta się szybko i mimo nerwowej fabuły jest on lekturą lekką niczym piórko, ale całościowo wypada niestety dość powierzchownie, a już na pewno nie na tyle przekonująco, aby pozostawić po sobie wrażenie psychothrillera z prawdziwego zdarzenia.

Jednak daleka jestem od tego, aby potępiać książkową propozycję od Wydawnictwa Prószyński i S-ka, która po półtora roku od premiery polskiego wydania ożyła w wersji głosowej dzięki staraniom Biblioteki Akustycznej. Wręcz przeciwnie: takie pozycje jak Trakt są potrzebne, a nawet na swój sposób cenne. I bynajmniej nie posłużę się w tej chwili banalnym stwierdzeniem, że Strobel napisał rzecz wartą uwagi, bo dostarcza relaksu po ciężkim dniu pracy i, generalnie rzecz biorąc, „dobrze się go czyta”. Taki argument to żaden argument. Ale fakt, że niemiecki pisarz popełnił rzecz z gatunku, który jest na wymarciu – nad tym grzechem byłoby się nie pochylić. Przy czym mam na myśli nie literacki dreszczowiec w znaczeniu ogólnym, ale thriller czystej wody będący dziś rzadkością, z akcją i reakcją, bez ozdobników i dodatków czerpiących z innych gatunków, bez wydumania i próby udawania czegoś więcej. Z pierwszym planem, który na dobrą sprawę wypełnia jedno – fabularna intryga. Ręka w górę, kto miał do czynienia z tego typu książką wydaną w ciągu ostatniej dekady? Trudno taką znaleźć, prawda?

W Trakcie nie ma socjologicznego tła, detalicznie przedstawionej psychiki bohaterów, relacjonowania potocznie rozumianej codzienności czy frapujących opisów miejskiej scenerii. I zgaduję, że mniej więcej połowa czytelników pokręci na to nosem, a tyle samo poczuje szacunek do autora za konkret. Osobiście wolę skomplikowane i psychologicznie przestrzelone na wylot postaci oraz literackie tło i inne dodatki, najchętniej wsparte solidnym researchem, coraz poważniej traktowanym przez współczesnych pisarzy. Natomiast byłabym marnym krytykiem i jeszcze gorszym kulturoznawcą, gdybym nie doceniła faktu, że Strobel napisał książkę na swój sposób unikatową, bo całkowicie podporządkowaną konwencji thrillera. Sybille pragnie poznać tajemnicę swojego jestestwa i uspokoić chaos, jaki ma w głowie po przebudzeniu się w nieznanym jej szpitalu. Oprócz tego cały czas kołacze się w jej umyśle wspomnienie syna, chociaż wszyscy, których spotyka, twierdzą, że chłopiec nie istnieje, a ona nigdy nie była matką. Poszukiwanie prawdy jest jej celem i stanowi treść książki. Każda osoba, która stanie na jej drodze będzie służyła sprawie lub jej przeciwdziałała, dodawała puzzle do prawdy lub je burzyła. Strobel bawi się zatem z czytelnikiem w grę starą jak świat – czy twórca zmyli odbiorcę, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. I chociaż naiwność oraz niewystarczająco wyjaśniona decyzyjność bohaterki momentami woła o pomstę do nieba, tak jedno trzeba autorowi przyznać – umie „zrobić” czytelnika w tak zwane bambuko.

Podejrzewam, że wrażenia związane z tradycyjnie poznawanym – czytanym – Traktem mogą szybko ulecieć z głowy właśnie ze względu na jego konkretną konwencję i oszczędność w stosowaniu poboczności. Kolejne strony będą przewracane niecierpliwie, ale wrażenie dramatu, jaki przeżywa Sybille zbyt nieśmiało przebija się przez kolejne przystanki na drodze do prawdy, aby się nad nim należycie zastanowić. Jednak w wersji audio przychodzi czytelnikowi z pomocą Leszek Filipowicz, lektor o donośnym i bardzo charakterystycznym głosie, stawiający na silne akcentowanie i zmienianie tonów. Pan Leszek niemal bawi się w teatr: krzyczy, śmieje się, mówi w sposób uwodzicielski, płaczliwy, zrozpaczony… Chwilami wręcz karykaturalny (ach ta Rosie!), w rezultacie dokręca psychologiczny odbiór powieści prowokując pełniejszy czytelniczy odbiór. Co prawda, ze względu na tę wyrazistość warto robić przerwy w odsłuchu, aby się po prostu nie zmęczyć, ale warto zapłacić tę cenę za maksymalną czujność podczas lektury. Trakt w formie audiobooka nie tylko nie usypia i nie nuży, lecz także intryguje. Nie przesadzę pisząc, że Filipowicz momentami pożera czytaną przez siebie treść, co tak jednowymiarowej powieści jaką popełnił Strobel tylko pomaga.

Podsumowując, Trakt to czysty thriller z aspiracjami na bycie psychologicznym i lektura w stu procentach rozrywkowa. Ale przemyca w swojej treści coś jeszcze, mianowicie lęki nowoczesnego społeczeństwa o to, aby wiedza wybitnych umysłów i nowinki naukowe nie dostały się w niepowołane ręce. Co prawda autor przykręca śrubę tak mocno, że czytelnik kręci głową z niedowierzaniem, ale jednak cień wątpliwości pozostaje… Gdyby zmienić wydźwięk zakończenia i uczynić je bardziej otwartym można by na podstawie Traktu nakręcić niezły film. Kino lubi takie historie.

Treść: 5/10

Interpretacja: 7/10

Paulina Stoparek


Arno Strobel, Trakt, przeł. Michael Sowa, czyta Leszek Filipowicz, Biblioteka Akustyczna (na licencji Wydawnictwa Prószyński i S-ka), Warszawa 2015.

 Za audiobooka dziękuję 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s