Aneta Ponomarenko – Ostatnie śledztwo

Kopalnia wiedzy w staroświeckim kostiumie

Rodzimy kryminał retro ma się w Polsce bardzo dobrze. Lublin ma Marcina Wrońskiego, Wrocław – Marka Krajewskiego, Poznań – Ryszarda Ćwirleja, a Agnieszka Krawczyk po zakończeniu obyczajowej trylogii obiecuje wrócić do krakusa Artura Załuskiego. Każde z tych nazwisk jest obietnicą dostarczenia odbiorcy zarówno inteligentnej rozrywki, jak i przybliżenia mu faktów z barwnej, choć niewesołej historii ojczyzny. Jednak mimo rozrywkowego charakteru tego rodzaju prozy, z pewnością nie jest ona łatwym kawałkiem chleba. Wszak autor kryminałów retro winien nie tylko obmyślić niebanalną intrygę, lecz także przekopać archiwa w celu wiarygodnego umoszczenia swoich fikcyjnych – a nierzadko również historycznych – bohaterów w realiach obyczajowych, politycznych i architektonicznych sprzed dziesiątków lat. Aneta Ponomarenko, która w 2012 roku we wspomnianym gatunku zaczęła reprezentować miasto Kalisz, oddając w ręce czytelnika ostatnią odsłonę Trylogii Calisia, powieść zatytułowaną Ostatnie śledztwo, może i nie spełniła maksymalnie czytelniczych potrzeb wielbicieli retrokryminałów, ale z pewnością jest na dobrej drodze, by to osiągnąć.

Kalisz, rok 1900. Trwają przygotowania do wystawy archeologicznej, scalającej unikatowe – z racji niszczycielskich zapędów zaborców – zabytki wypożyczone od prywatnych kolekcjonerów. Stolica guberni Cesarstwa Rosyjskiego pęka w szwach, a miejscowa policja ma pełne ręce roboty przy pilnowaniu rzadkich przedmiotów zebranych w Towarzystwie Wzajemnego Kredytu. Jednak mimo wzmożonej czujności, w nocy we wspomnianym budynku zostaje zabity strażnik, a ze zbiorów znikają stare dokumenty. Krótko po tym ginie także bezdomny żebrak, a pewna panna z szanowanej rodziny znika w tajemniczych okolicznościach. Przebywający towarzysko w Kaliszu agent do specjalnych poruczeń Walery Jezierski i doktor Jakub Zaif ponownie łączą siły, by sprawiedliwości stało się zadość…

Ponomarenko, kaliszanka z pochodzenia, którą przed laty studia zawiodły do stolicy, świadoma silnej konkurencji na rynku i gatunkowych wymagań powieści retro, postanowiła zabrać się do pisania o dawnym Kaliszu w sposób bardziej niż solidny. Autorka pełnymi garściami czerpie ze źródeł historycznych, wplatając w Ostatnie śledztwo – a także, jak dowiedziałam się z internetowych recenzji, w poprzednie części trylogii, Strażnika skarbu i Dom śmierci – wiele rzeczywistych miejsc i postaci, a to, co przerasta potrzeby zasadniczej fabuły, umieszcza w przypisach, bardzo jak na prozę popkulturową obfitych. Przy czym nawet obecne we właściwej opowieści nowinki historyczne czy architektoniczne nierzadko mają formę wykładów, niby od niechcenia zawartych w wypowiedziach bohaterów lub opisujących ich spacery po mieście, ale jednak widocznych. Pani Aneta snuje zatem opowieść, która ma wyraźne szwy strukturalne, co jest o tyle dobre, że bez trudu można zauważyć fakty historyczne, jakie autorka chce przekazać. Z drugiej natomiast strony zabieg ten nieco wytrąca ze śledzenia fabuły, utrudniając czerpanie czytelniczej radości. Gdybym zatem miała coś doradzić Ponomarenko, to byłoby to poszerzenie części z przypisami na rzecz większej elastyczności fabularnej, dopuszczającej przekazywanie faktów w taki sposób, aby nie sprawiały one wrażenia lekko tylko zmienionych w stosunku do ich naukowego źródła. Bo niestety co najmniej kilka razy podczas lektury Ostatniego śledztwa można odnieść wrażenie czytania powieści przeplecionej z akademickimi prezentacjami, co nie tylko jest literacko nierówne, lecz także co mniej cierpliwych może znużyć.

Jednak mimo tego typu potknięć tylko ignorant nie zauważyłby, że powieść Ponomarenko to kopalnia wiedzy. Autorka wplata w fikcję autentyczne zdarzenia i postaci, które usadza w ówczesnej sytuacji politycznej. Przełom wieków XIX i XX w Polsce to bardzo skomplikowany historycznie czas zaborów, a w Kaliszu to okres chodzących po ulicach zarówno „złych rusków”, jak i „przyjaciół Moskali”. Na przykładzie autentycznej postaci gubernatora Daragana, pani Aneta przybliża problem przedstawicieli zaborców, którzy wcale nie chcieli tępić polskości, wręcz przeciwnie – uważali jej przejawy za wartościowe kulturowo, ba, mieli nawet wśród Polaków przyjaciół! I mimo stosunkowo swojskiego nastroju, panującego na kartach powieści, co wrażliwsi wyczują cień dramatu osób pokroju Daragana, które przeczuwają, że z powodu szlachetnych ideałów ich życie z dnia na dzień może ulec dramatycznej zmianie, co zresztą w przypadku gubernatora okazało się faktem. A przecież to nie jedyny problem historyczny, z jakim mierzy się Ponomarenko, która śmiało pisze o niszczeniu zabytków, wynikającym nie tylko z chęci wyplenienia polskości, lecz także z niedokształcenia, o trudnościach związanych z zapewnieniem obywatelom takich podstaw jak kolej czy elektryczność, oraz o obostrzeniach związanych z handlem alkoholem.

Ostatnie śledztwo to także gros nowinek naukowych, z których na pierwszy plan, jak na kryminał przystało, wysuwa się rozwój kryminalistyki i medycyny sądowej, a konkretnie przybliżanie się do prawdy dzięki zebranym śladom krwi. Jest to o tyle ciekawy wtręt, że umożliwia on widzowi „zepsutemu” produkcjami typu Dexter poznać skomplikowane początki tego, co dzisiaj wydaje się banalne. Zresztą, o czymkolwiek związanym z pracą bohaterów Ponomarenko nie wspomina, w odbiorcę wręcz uderza archaizm ówczesnych działań, tyczących się choćby przekazu informacji. Większość czytelników zapewne będzie jeszcze pamiętać telegramy, ale konia z rzędem temu, kogo nie zaskoczy fakt, że na przełomie wieków jednym z najpotrzebniejszych zawodów była posada gońca, czyli ni mniej, ni więcej, tylko człowieka, który działał jak dzisiejsze SMS-y.

Te wszystkie przypominane w Ostatnim śledztwie przeżytki sprawiają, że śmiało można określić tę powieść cudownie staroświecką. Powszechność hoteli z pluszowymi fotelami czy posuwiście kroczących kamerdynerów tylko to wrażenie potęguje, nie wspominając o rozgrzewającej serca przyjaźni głównych bohaterów, ich atencji względem dam czy szacunku dla współpracowników, nieważne że niższych rangą. Krótko mówiąc, takiego świata już nie ma, a patrząc na całość pod kątem intertekstualnym, kostium powieści pani Anety przypomina ten znany z dzieł Agathy Christie, co jest tym bardziej warte odnotowania, że Ostatnie śledztwo zostało napisane w zeszłym roku.

Co ciekawe, do tak zarysowanego tła pasuje to, że kryminalnych wyjadaczy postać mordercy niekoniecznie zaskoczy, tym bardziej, że w pewnym momencie autorka wręcz zasugeruje jego osobę. Ci, których konikiem jest rozwiązywanie zagadek, raczej się nie zmęczą, jednak przypuszczalnie przyznają, że po prostu nie mogło być inaczej, że – uwaga: delikatny spojler! – nawet wśród tak pozytywnych postaci całkowity brak wad to marzenie ściętej głowy…

À propos wad, tym razem związanych z wydaniem – w razie dodruku zalecam osobom odpowiedzialnym za korektę i redakcję bardziej przyłożyć się do pracy. W tekście znalazłam nie tylko literówki, które zdarzają się przecież nawet najuważniejszym, lecz także powtórki słowne (ubogie stosowanie synonimów), nieprawidłowe odmiany przymiotników względem rzeczowników, daty pisane raz słownie, a innym razem cyframi, a także potknięcia powszechnie nazywane „masłem maślanym”. Zapewne nie każdy to zauważy – w czytanych recenzjach Ostatniego śledztwa nie spotkałam się z uwagami na ten temat – ale ten, którego pisarskie usterki wytępili skuteczni nauczyciele, będzie jak ten rozochocony były palacz, który zawsze wyczuje nawet najlżejszy tytoniowy dym. Nie wspominając o tym, że ciężka praca, jaką wykonała Ponomarenko, po prostu na godną oprawę zasługuje.

6/10

Paulina Stoparek


Aneta Ponomarenko, Ostatnie śledztwo, Szara Godzina, Katowice 2014.

Za książkę dziękuję 

Tekst ukazał się na portalu Noir Cafe pod adresem: http://www.noircafe.pl/aneta-ponomarenko-ostatnie-sledztwo/.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s