Kopciuszek

Magia dla małych i dużych

65 lat – tyle czasu minęło od premiery pełnometrażowego rysunkowegoKopciuszka (Cinderella, 1950) ze studia Walta Disneya, filmu bijącego na głowę niejedną współczesną animację. Może jego melodramatyzm i sztywne figury niektórych protagonistów w dzisiejszych czasach mogą nieco trącić myszką, jednak trudno zaprzeczyć, że ta adaptacja klasycznej baśni była i nadal jest majstersztykiem w swoim gatunku. A jak wiadomo, z ikonami w ogóle, a baśniowymi zwłaszcza, mierzenie się zawsze jest ryzykiem. Ani to wiernie uchwycić w nowszej technologii, ani rozczłonkować i złożyć na nowo w odautorską wersję, bo domorośli krytycy gotowi jeszcze przed premierą zarzucić, odpowiednio, albo marne naśladownictwo, albo bezczeszczenie legendy. Ale gdyby tak połączyć oba te pomysły? Gdyby na klasycznej podbudowie postawić pomnik przynależny czasom nowoczesnym?

Kenneth Branagh nie bał się zrobić z fabularnego Kopciuszka (Cinderella, 2015) filmu eklektycznego i chwała mu za to. Znaną wszystkim baśń, pełną ponadczasowej symboliki, wzbogacił o współczesną filozofię tak cenionych dzisiaj niezależności i zapobiegliwości. Sztywne figury, jak Książę (Richard „Robb Stark” Madden) czy Zła Macocha (Cate Blanchett) stały się bardziej plastyczne dzięki temu, że sposób ich postępowania został podparty określonym, z grubsza wyłuszczonym widzowi, sposobem myślenia, tytułowa bohaterka natomiast (Lily James) okazała się młodą kobietą, która nie uzależnia swojego szczęścia od małżeństwa z dobrze usytuowanym mężczyzną. Kopciuszek A.D. 2015 cały czas pozostając tym, co wszyscy dobrze znamy, czyli baśnią rozgrywającą się w świecie fikcji, jednocześnie przesiąknięty jest współczesnym pragmatyzmem, a nawet cynizmem. Film Branagha jest zatem uniwersalny, pozwala maluchom podziwiać piękno bajkowej opowieści, starając się zarazem wpajać im wzniosłe ideały, jednak dorośli bez trudu wychwycą jego drugie dno, na którym spoczywają obawy o przyszłość, swoje potomstwo i spokojną starość.

Wcielając się w postać lady Tremaine, Blanchett nie ukazuje kobiety do szpiku złej i chociaż nie budzi ona sympatii widza, to nie wyzwala też w nim nienawiści. Macochę w wersji Branagha przepełniają lęki o przyszłość swoją i swoich córek, nie do końca udanych, z czego zdaje sobie sprawę. Dodatkowo jest ona swoistym pomnikiem kobiety zgorzkniałej i ciężko doświadczonej przez los, która wraz ze śmiercią swej wielkiej miłości – pierwszego męża – straciła serce. Drugie małżeństwo – z ojcem Kopciuszka – zawiera już z rozsądku, aby móc kontynuować życie na poziomie i zapewnić dostatek swoim dzieciom. Macocha, mimo mocno podkreślonych warg i kości policzkowych, nadających jej cech demonicznych, jest postacią, której mimowolnie współczujemy, w której niepokój wyewoluował oczy dookoła głowy robiące z niej osobę skrajnie zapobiegliwą i bezlitosną kobietę interesu.

Akcenty stanowiące o osobowości bohaterki tytułowej również zostały zdeterminowane przez współczesność, jednak – tak jak w przypadku Macochy –  idea istoty więzów krwi pozostała zachowana. Ella (bo tak w języku pozbawionym kpiny zwie się Kopciuszek) jest na wskroś dobra, co wypływa z wpojonych jej przez ukochaną matkę zasad. Lecz to za mało, aby określić jej charakter, ponieważ Branagh pozwala James na pokazanie zarówno pazura, jak i tumiwisizmu oraz niezależności. Mężczyzna – nieważne że urokliwy – postąpił głupio? To go ochrzanimy. Mężczyzna zniknął? Trudno, bywa, co nie znaczy, że bez niego sobie nie poradzimy. Ella jest śliczna, dziewczęca, dobra, ale przede wszystkim samowystarczalna.

Helena Bonham Carter jako Wróżka Chrzestna. Ta rola przejdzie do historii kina.

Helena Bonham Carter jako Wróżka Chrzestna. Ta rola przejdzie do historii kina / Fot. materiały prasowe

Rozwinięte i uwspółcześnione zostały też pozostałe postaci, w klasycznej bajce będące zaledwie figurami dopełniającymi całości, które można było scharakteryzować jednym słowem (bezpieczeństwo, zawiść, poczciwość etc.). Poznajemy bliżej Księcia i to, co determinuje jego decyzje, który zaskakująco bliski jest modelowi roztropnego, ale nie bezdusznego, biznesmena. Przybrane siostry Kopciuszka (Holliday Grainger i Sophie McShera), chociaż na pierwszy rzut oka prostackie, symbolizują odseparowane od siebie urodę i mądrość, czyli cechy, które w kobiecie atrakcyjnej dla współczesnego mężczyzny winny się łączyć. Jednak wszystkie te postaci na głowę bije Wróżka Chrzestna (fenomenalna Helena Bonham Carter), pełna neurotycznych naleciałości i dziwactw, prywatnie stara i zmęczona, ale „do pracy” zakładająca maskę promiennego uśmiechu i nosząca się tak, jak pragnie widzieć ją świat.

Zatem, powtórzę, nowy Kopciuszek jest zdecydowanie czymś więcej niż odrestaurowaną klasyczną bajką, niemniej dzieci bez problemu się w niej odnajdą, ponieważ promuje on odwieczne wartości, jak: dobro, odwaga, szlachetność. Zresztą, od pierwszych minut seansowi przyświeca motto, że najważniejsze, to być dobrym i odważnym, co w trakcie trwania filmu będzie powracać jak mantra i pozytywnie oddziaływać na małych widzów. Ella, mimo takiej możliwości, ani przez chwilę nie będzie miała zamiaru obmawiać narzuconej jej „rodziny”; zamiast tego powie ze smutkiem: „Kochają mnie na tyle, na ile są w stanie”. Czy to brzmi jak słowa kozła ofiarnego? Nie. To zdanie wyraża zaakceptowanie stanu rzeczy przesiąknięte świadomością, że to nie jest ogólnie pojęta norma. Do promowania dobra i odwagi dochodzi zatem życiowa mądrość.

Kopciuszek Branagha ma jeszcze jedna klasycznie bajkową cechę – autentycznie wzrusza. Ukazuje smutek po stracie bliskiej osoby, miłość do zwierząt i traktowanie ich jak równych sobie oraz oczywiście zwycięstwo tego, co zwyciężyć powinno: miłości, ideałów, poczciwości. A dorosłych wychowanych na animacji z 1950 roku wzruszy czymś jeszcze – perfekcyjnym ukazaniem scen, na które czeka się z wypiekami, jak czary Wróżki Chrzestnej (z bardzo udanymi dodatkami, jak wybuch tudzież pozostawienie cech zwierząt w wyczarowanych z nich ludzkich pomocnikach) czy pozytywna ingerencja oddanych zwierzęcych przyjaciół w życie bohaterki (niech żyje mysia nadwaga!). Dosłownie miałam łzy w oczach widząc to wszystko, a jednocześnie odczuwałam pełną rozkosznej naiwności dziecięcą frajdę. Zabrakło mi tylko logicznego wyjaśnienia niektórych wątków (np. zostawienia przez Ellę bez żalu domu na rzecz pałacu, podczas gdy wcześniej nie chciała go opuszczać ze względu na poczucie przynależności do ojcowizny) oraz zaadaptowania kreskówkowego momentu przerabiania przez myszy i ptaki sukienki po matce Elli, wyśpiewanego w takty słynnej The Work Song. Wiem, że to drugie byłoby trudne do skopiowania w wersji fabularnej, ale studio Disneya nie takie cuda już robiło.

Podsumowując, ogłaszam, co następuje: i mali, i duzi wzywani są do kin w trybie natychmiastowym, aby na dużym ekranie zobaczyć cuda nie z tej ziemi i przekonać się, że to, co dobrze znane, wcale nie musi być nudne! Prosimy wszystkie panny i co wrażliwszych jegomości o zabranie ze sobą chusteczek. Śmiech przez łzy gwarantowany!

7/10

Paulina Stoparek


Kopciuszek, 2015, prod. USA, reż. Kenneth Branagh, scen. Chris Weitz, wyst.: Lily James, Cate Blanchett, Helena Bonham Carter, Stellan Skarsgård i in.

Za seans dziękuję images

Scena, której w wersji fabularnej mi zabrakło:

Tekst ukazał się na portalu Noir Cafe pod adresem: http://www.noircafe.pl/kopciuszek/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s