Ferdinand von Schirach – Przestępstwo [Audiobook]

Przestepstwo-audiobook_Ferdinand-von-Schirach,images_big,5,978-83-7878-164-6

„Wina to sprawa śliska”

Osoba Rocha Siemianowskiego nie kojarzyła mi się jak dotąd pozytywnie. Uważałam, że aktor ten, zatrudniany do trzecioplanowych rólek w polskich telenowelach, a słynący z zachwalania wyszczuplających utensyliów w wiadomym telewizyjnym markecie wysyłkowym – minął się z powołaniem naganiacza. Głos pana Rocha, kojarzony z natrętnym przekonywaniem, skutecznie umiał zniechęcić moją przekorną naturę do zakupów, a także sprawiał, że pilot od telewizora sam zaczynał żyć w moich rękach, chociaż do skaczących po kanałach widzów zdecydowanie nie należę. Wspominam o tym wszystkim dlatego, ponieważ lektura ostatnio poznanej książki wytrąciła mnie z dotychczasowego przekonania na temat Siemianowskiego. Nie, nie dlatego, że ją napisał. Chodzi o to, jak ją przeczytał…

Przestępstwo, zbiór jedenastu opowiadań z życia wziętych, traktujących o rozmaitych postępowaniach karnych, w jakich brał udział adwokat Ferdinand von Schirach, to jedna z najgłośniejszych książek ostatnich lat, bestseller w rodzimych Niemczech i na świecie. W Polsce ujrzała światło dzienne w 2011 roku dzięki Wydawnictwu W.A.B., a ostatnio ci bardziej leniwi, mający problem ze wzrokiem czy też zbyt często stojący w nieznośnym ścisku w MPK, co skutecznie umożliwia lekturę „papieru”, mogą jej posłuchać w interpretacji Siemianowskiego zatrudnionego przez wydawcę książek audio, Bibliotekę Akustyczną. Interpretacji niełatwej do przekazania, ponieważ u von Schiracha mamy do czynienia z opowiadaniami nierzadko pisanymi w sposób bardzo oszczędny, chwilami nawet skrótowy. Lektor ma zatem zadanie utrudnione – nie dość, że swoją interpretacją winien każdorazowo zaangażować odbiorcę już na starcie z racji przybliżania mu utworów krótkich, to na dodatek czeka go trud włożenia emocji w tekst, który ich nadmiarem nie grzeszy. Przy czym zaznaczyć należy, że opowiadania von Schiracha z powodu swojej konkretności nie są prozą nieudaną, wręcz przeciwnie. Jednak oddając pełną sprawiedliwość gatunkową, chociaż większość czytelników zalicza je do prozy kryminalnej, tak równie blisko im do reportaży sądowych. I teraz chwila oddechu i krótki namysł, żeby w pełni pojąć ten fakt. Fakt, że lektor czyta quasi reportaże i robi to z sercem, nie czyniąc z nich „teleexpressowego” skrótu. Niemożliwe? A jednak!

Usłyszeć Siemianowskiego, który nie reklamuje supernoży i innych cudów, ale przybliża fakty skłaniające realne osoby do popełniania różnej maści przestępstw – jest doświadczeniem tyleż dziwnym, co budującym, bo stanowiącym dowód na to, że szufladkowanie artysty mija się z celem. Pan Roch czyta z powagą i nienachlanie, co jakiś czas akcentując konkretne zdanie, a chwilami wręcz wbijając odbiorcę w fotel uwypukloną puentą. Przez większość przytaczanego tekstu nie stara się być teatralny, dlatego gdy następuje gorączkowa wyliczanka faktów lub radosne czy dramatyczne podsumowywanie całości opowiadania – słuchający dostaje coś w rodzaju ostrego policzka wzmagającego skupienie i wywołującego określoną czytelniczą reakcję.

Przy czym warto zaznaczyć, że pojęcie „określona czytelnicza reakcja” tyczy się przygwożdżenia odbiorcy odpowiednio wyskandowaną opowieścią, a nie narzucenia mu konkretnego odbioru. Zresztą, to chyba nie byłoby możliwe, ponieważ von Schirach przybliża takie przykłady przestępców, w sprawach których jednoznaczny osąd moralny nie ma racji bytu. No bo jak osądzić człowieka chorego umysłowo, działającego pod wpływem nieznośnego stresu, próbującego ratować własne życie lub wykończonego fizycznie i psychicznie? A co zrobić, kiedy prawda wydaje się oczywista, ale dowodów brak? Von Schirach, powołując się w przedmowie na słowa swojego zmarłego wuja, nota bene sędziego: „Rzeczy na ogół nie są proste, a wina to sprawa śliska” – każdym kolejnym opowiadaniem udowadnia, że tak właśnie jest, że osąd często jest mylny, a wina niejednoznaczna, że zanim rzuci się kamieniem należy rozważyć sprawę ze wszelkich możliwych stron. I te wszelkie możliwe strony autor przytacza. Znaczna część każdej miniatury to próba przybliżenia sylwetki bohatera od strony psychologicznej, rodzinnej, zawodowej, a nawet cofniętej głęboko w dziecięce czasy. Przy tak dokładnym przytaczaniu biografii konkretnych osób zarejestrowanych przed występkiem, oczywiste jest – skoro opowieści są autentyczne – że to właśnie ci ludzie będą jego przyszłymi klientami. Jednak to przeczucie wcale nie psuje fabularnej niespodzianki. Wręcz przeciwnie: w czytelniku wyzwala się oczekiwanie na punkt zwrotny w życiu bohatera, na moment, gdy wstąpi on na drogę przestępstwa, a mówiąc po ludzku –  gdy szlag jasny go trafi.

Wspomniałam, że pióro von Schiracha jest oszczędne. Tak zresztą określiło je wielu recenzentów przede mną. Oczywiście jest to prawdą. Niemiecki prawnik jest mistrzem omijania tego, co nieistotne dla sprawy. W jego sprawozdaniach nierzadko mają miejsce przeskoki czasowe, zupełnie jakby w każdym opowiadaniu było po kilka podrozdziałów, a w każdym z nich bohater znajdował się na nowym etapie życia. Jednak ci, którzy spodziewają się suchej, wypunktowanej narracji – zostaną zaskoczeni. Von Schirach, jako specjalista szukający białych pól w zaminowanej z punktu widzenia prawa strefie, przytacza bowiem powody zmian zaistniałych w moralności swoich klientów cofając się do tego, co je spowodowało. Jeżeli jest to psychoza zaistniała w wyniku niefortunnych wydarzeń – opisuje jej rozwój krok po kroku z zaangażowaniem, którego nie powstydziłby się utytułowany psychiatra. Jeśli bohater jest przez wiele lat dręczony psychicznie – prawnik dogłębnie jego katusze przybliża, skrupulatnie odnotowując kolejne absurdalne zarządzenia oprawcy, które ostatecznie doprowadziły do tragedii. Ktoś powiedziałby, że adwokat chce w ten sposób wytłumaczyć zejście swoich klientów na drogę bezprawia i zarobić. Ja powiem tak: von Schirach jest specjalistą w swoim fachu, który zjadł zęby na prawie i, jak wspomina w książce, brał udział w ponad siedmiuset sprawach. Doprawdy, jestem skłonna uwierzyć, że ten niewielki ich procent to były przypadki, w których istotnie – jak powiedziałby jego wuj – wina była śliska.

Zresztą, trudno oceniać wartość zarobkową prowadzonych przez von Schiracha spraw, przeważnie przybliża on bowiem przypadki ludzi ubogich i imigrantów, którzy w Niemczech żyją „na kreskę”. Zastanawiałam się, czemu większość opowiadań traktuje o obcokrajowcach, a nie rodakach autora, ale z racji zbyt małej ilości danych postanowiłam nie wysnuwać przedwczesnych wniosków. Wolę pozostać przy bezpiecznym stwierdzeniu, że adwokat opisał sprawy niejednoznaczne pod względem moralnym tudzież absorbujące w swojej niejasności. Przede wszystkim jednak – jak informuje we wstępie – że chciał opowiedzieć „o człowieku, jego klęsce, winie i wielkości”.

Przestępstwo, mimo że trudno uznać je za typową prozę, wpasowuje się w inne tomy opowiadań o charakterze przypowieści pod tym względem, że zawiera miniatury gorsze i lepsze. Niektórym jakby brakuje dostatecznie dobitnej puenty, a usłyszawszy/przeczytawszy ich ostatnie zdanie pytamy sami siebie nie do końca pojmując ich istotę: „To już koniec?”. Inne natomiast są niczym literackie petardy – wywołują poruszenie tak ogromne, że włoski stają na karku. Niemała w tym zasługa naturalistycznych opisów zbrodni, przytaczanych nie na pokaz czy w celu taniego szokowania. Nie, von Schirachowi takie zabiegi literackie nie są potrzebne. Prawnik dobrze wie o czym pisze, zarówno gdy wspomina o patologii, jak i szczegółach niemieckiego prawa. A to sprawia, że Przestępstwo to pouczająca, interesująca i starannie skrojona lektura bez tabloidowych elementów.

Treść: 7/10

Interpretacja: 8/10

Paulina Stoparek


Ferdinand von Schirach, Przestępstwo, przeł. Jakub Ekier, czyta Roch Siemianowski, Biblioteka Akustyczna (na licencji Grupy Wydawniczej Foksal), Warszawa 2014.

Za audiobooka dziękuję 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s