Snajper

snajper plakat

Z punktu widzenia radykalnego patrioty

Clint Eastwood zwykle stroni od politykowania w swojej twórczości i nie inaczej pod tym względem przedstawia się jego najnowszy film, Snajper (American Sniper, 2014), gdzie konflikt narodów amerykańskiego i irakijskiego ukazany został z subiektywnej i mocno patriotycznej strony, bez zagłębiania się w jego genezę. Przede wszystkim jednak jego najnowsze dzieło opowiada o zagubieniu jednostki, jej wewnętrznym rozdwojeniu pomiędzy tym, co słuszne i dobre, a tym, do czego została stworzona, a co z kolei jest moralnie wątpliwe.

Scenariusz Snajpera bazuje na prawdziwej historii Chrisa Kyle’a i jego autobiograficznej książce wydanej w 2012 roku. A że biografia to niebanalna i tyczy się najniebezpieczniejszego i najbardziej skutecznego strzelca w dziejach USA, który przeszło tysiąc dni spędził na misjach w Iraku, oczywistym się wydaje, że scenarzysta Jason Hall musiał poczynić fabularne skróty. Z racji podpięcia Snajpera pod rodzaj filmowy jakim jest dramat wojenny, skrótowość ta najbardziej uderzyła w ukazanie życia osobistego i rodzinnego tytułowego bohatera (zaskakująco potężny Bradley Cooper, który postarał się maksymalnie przybliżyć do fizyczności Kyle’a). Symboliczna niemal więź z bratem (Keir O’Donnel), z początku z pietyzmem nakreślana w rodzinnych scenkach z dzieciństwa Chrisa i jego wczesnej młodości spędzonej na zawodach rodeo – dość gwałtownie się urywa, zupełnie jakby w momencie wstąpienia mężczyzny do Navy SEALs młodszy Kyle przestał istnieć. Od tego momentu, a ściślej od wizyty w pewnej knajpie, w której bohater poznaje swoją przyszłą żonę (Sienna Miller), jego życie osobiste i rodzinne skupi się wyłącznie na związku z ukochaną. Młodzi dość szybko decydują się na małżeństwo i zostają rodzicami, jednak nie jest im dane współdzielenie radości rodzicielstwa, podobnie jak wcześniej nie było im dane spędzić pełnego miesiąca miodowego, ponieważ Chris ponownie wyrusza na misję do Iraku, przy czym, ze względu na zbyt szybko następujące po sobie sceny randkowania, ślubu i ukazywania coraz bardziej pokaźnego brzucha pani Kyle, do widza niekoniecznie wystarczająco dociera realny upływ czasu.

Misje są – tak jak w biografii Kyle’a – cztery, a z każdą kolejną psychika bohatera ma się gorzej. Przy czym nie zostaje to wtłaczane widzowi na zasadzie okrągłych zdanek w stylu „wojna zmienia ludzi”, ale ukazane po nitce do kłębka w pochłaniający uwagę i wywołujący ciarki sposób. Zaczyna się od tak zwanego rozdziewiczenia Chrisa, czyli pierwszego strzału do wroga. Pech chce, że jest to dziecko idące obok matki, która po chwili wręcza mu broń, przez co malec staje się zagrożeniem dla oddziału Amerykanów. To pierwsze złamane tabu w Snajperze: ukazanie dziecka-żołnierza, dziecka zastrzelonego przez żołnierza, i rozpaczy jego matki, którą także dosięga pocisk… Złamane tabu pierwsze i nie ostatnie. Scen o podobnym ładunku emocjonalnym i równie ciężkich do rozstrzygnięcia pod względem moralnym jest w filmie więcej i to właśnie one, obok sygnałów narastania traumy wojennej bohatera – odgłosy przypominające pracującą wiertarkę są tego czołowym sygnałem, poruszającym nawet bardziej od zwielokrotnionych strzałów, bo kojarzącym się z kolejnym złamaniem tabu – są najmocniejszym atutem filmu Eastwooda, który ani przez moment nie stara się ukazać konfliktu w Iraku od strony obiektywnej czy politycznej. Snajper to wojna widziana oczami jej bezpośredniego uczestnika, który do pewnego momentu wierzy, że czyni słusznie, że służy „najwspanialszemu krajowi na świecie”, że pomoc narodowi nie może czekać, że już prędzej poczekać może żona i dzieci, które coraz słabiej kojarzą tatę… Ergo: to obraz wojny widziany oczami radykalnego patrioty nie zastanawiającego się nad przyczynami konfliktu. O czarno-białym rozłożeniu akcentów, o grubociosanym obrazie terrorystów, którzy do walki zaprzęgają kobiety i dzieci, o prawych republikańskich chłopcach, mających w pamięci zamach z 11 września 2001 roku.

Zresztą, jak przystało na amerykański film o mocnym zacięciu patriotycznym, atak na WTC został obowiązkowo ukazany, a symboliczna zmiana hamburgerożernych Amerykanów w honorowych żołnierzy podana na talerzu za sprawą sportretowania metamorfozy, która zachodzi w Kyle’u. Jego wyraz twarzy gwałtownie się zmienia, szczęka opada, a plecak w ciągu kolejnej ekranowej minuty jest już spakowany. Chris nie wyobraża sobie bowiem, by miał teraz pozostać w bezpiecznym domu, skoro od tego momentu w DNA ma na stałe zakodowaną walkę z terroryzmem. Czyli znów republikański patriotyzm, do znudzenia, do zwymiotowania…

Jednak, czy rzeczywiście? Otóż, wykazując odrobinę dobrej woli i oglądając Snajpera jako nie tylko wyraz osobistych poglądów jego reżysera i producenta, można się nim szczerze przejąć. Kluczem do zrozumienia najnowszego filmu Eastwooda jest bowiem umysłowość głównego bohatera, przez którą świat przedstawiony jest postrzegany. Chris to prosty chłopak z Teksasu, któremu ojciec wpoił typowe „męskie” wartości, jak obrona słabszych czy rewanż za doznane krzywdy. Zasady te połączone z zadowoleniem z życia w kraju, jakim są Stany Zjednoczone, niejako samoistnie uczyniły zeń dobrze odżywionego patriotę, nieco twardogłowego i odznaczającego się nieskomplikowaną filozofią życiową, znaną powszechnie jako „oko za oko, ząb za ząb”. Gdy jego kraj zbiera cięgi od terrorystów, Chris nie zastanawia się, czego jest to konsekwencją, nie myśli o politycznych przyczynach zaistniałej sytuacji, natomiast jego ręce i sokoli wzrok aż się palą do snajperskiej roboty, do tego, by wziąć odwet za ojczyznę, która doznała krzywdy. Jeżeli ta krótka psychologiczna analiza potencjalnego odbiorcy nie przekonuje, ostatecznym dowodem na wsobność narracji jest ukazanie postępującej traumy wojennej Kyle’a, tego, co laik nazywa „zmianami, jakie wywołuje w człowieku wojna”, a co Snajper tak przejmująco, a zarazem za pomocą prostych środków filmowych, ukazuje. Odbiorcy zostaje dane zdecydowanie więcej niż ujrzenie bohatera w gabinecie terapeuty czy krzyczącego we śnie, ponieważ razem z Chrisem zaczyna widzieć świat przez pryzmat wojennego frontu. Wspomniany odgłos wiertarki, dochodzące zewsząd strzały, pusty ekran telewizora działający na wyobraźnię mocniej niż oglądanie krwawych relacji w serwisie informacyjnym… Konia z rzędem temu, kto przejdzie obok tej urojeniowej narracji obojętnie.

Snajper, jak przystało na amerykańską biografię narodowego bohatera z wszystkimi jej wadami i zaletami, zawiera dużą dawkę patosu. Jednak dotyczy ona bardziej drugiego planu i scen zbiorowych (także archiwalnych) niż głównego bohatera: nieco wycofanego, mocno skupionego, a im dalej w las, tym bardziej przerażonego, nie groźbą śmierci jednak, lecz utratą jasnego celu życia. Eastwood, cały czas pozostając poza politycznymi spekulacjami, nie obawia się bowiem ukazać swojego bohatera jako człowieka wątpiącego, który w pewnym momencie zauważy kontrast, jaki jego samego dotyczy: brak wątpliwości, czy nacisnąć spust połączony z mnożącymi się pytaniami, czemu tak naprawdę cała ta wojna służy…

Wojna, nieważne gdzie się toczy i kogo dotyczy, finał ma zawsze taki sam – przedwczesną śmierć wielu istnień. Nie inaczej widzi ją Clint Eastwood, gdy każe Bradleyowi Cooperowi patrzeć na trumny towarzyszy broni przewożone do ojczyzny, a Siennie Miller z niepokojem w oczach spoglądać za odjeżdżającym do „normalnej” pracy filmowym mężem… To miał być dzień jak co dzień, odkąd Chris zdecydował się skończyć z czynną służbą, a jednak ostatnia bardzo znacząca wymiana spojrzeń zwiastuje odstępstwo od przyjemnego schematu. Brak fajerwerków, brak patosu, a wrażenie tak porażające, że na moment serce zamiera z niepokoju… I jakkolwiek Snajper niekoniecznie zasługuje na Oscara w kategorii Najlepszy Film, tak gdyby istniała nagroda za Najlepsze Filmowe Zakończenie – dostałby ją z pewnością.

7/10

 Paulina Stoparek


Snajper, 2014, prod. USA, reż. Clint Eastwood, scen. Jason Hall na podst. autobiograficznej książki Chrisa Kyle’a Cel snajpera, wyst.: Bradley Cooper, Sienna Miller, Luke Grimes i in.

Za seans dziękuję images

Tekst ukazał sie na portalu kulturalnym Noir Café pod adresem: http://www.noircafe.pl/snajper/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s