C.W. Gortner – Spisek Tudorów

Nie taki spisek, jak go malują

Spisek Tudorów C.W. Gortnera to powieść przygodowo-historyczna, której fabuła oparta jest na zajściach prowadzących do często pomijanego, chociaż niezwykle istotnego wydarzenia w historii Anglii – buntu Wyatta. Autor, zarówno w posłowiu, jak i na kartach swojej książki, przekonuje, że gdyby powstanie to zakończyło się powodzeniem, przyszłość monarchii wyglądałaby zapewne zupełnie inaczej.

Jest zima 1554 roku. Maria I Tudor włada Anglią. Jej wewnętrzną potrzebą i ambicją jest przywrócenie ojczyzny na łono papiestwa, któremu jej zmarły ojciec, król Henryk VIII, wypowiedział posłuszeństwo, by móc rozwieść się z Katarzyną Aragońską i poślubić Annę Boleyn. Aby nawrócić naród na właściwą jej zdaniem drogę, królowa zamierza poślubić katolickiego władcę Hiszpanii, Filipa II Habsburga oraz scalić oba kraje pod wspólnym wyznaniem. Pomysłowi temu mocno przyklaskuje hiszpański poseł, Szymon Renard, jednocześnie nastawiając Marię przeciwko jej przyrodniej młodszej siostrze Elżbiecie i zasiewając we władczyni obawy, że księżniczka pragnie zagarnąć tron i utrzymać Anglię w wierze protestanckiej. Młodsza Tudorówna rychło zostaje wezwana na dwór, gdzie bynajmniej nie jest darzona specjalną atencją. Wierny sługa księżniczki, Brendan Prescott, przeczuwając, że w wyniku dworskich knowań życie jego pani niebawem może się znaleźć w niebezpieczeństwie, opuszcza bezpieczną siedzibę Hatfield i wyrusza do Londynu na ratunek. Tymczasem w angielskich hrabstwach zaczyna pulsować zarzewie buntu protestanckich możnych podburzanych przez Tomasza Wyatta, zwolennika uwięzionej w Tower Joanny Grey, którą Maria odsunęła od władzy.

Warto zaznaczyć, że w powyższym streszczeniu wszystkie postaci są autentyczne. Wszystkie z wyjątkiem jednej. Umieszczenie fikcyjnego Brendana Prescotta na pierwszym planie i uczynienie zeń narratora opowieści, czyni ze Spisku Tudorów powieść nie tylko historyczną, lecz także przygodową, a nawet awanturniczą. Brendan bowiem nie jest typowym sługą, zajmującym się czyszczeniem garderoby swojej pani czy oporządzaniem jej konia. Prescott jest szpiegiem, który mimo młodego wieku (21 lat) już zdążył się przysłużyć rodowi Tudorów i przyczynić do obalenia spisku, o którym szerzej opowiada powieść Gortnera Sekret Tudorów, fabularnie poprzedzająca aktualnie recenzowaną. Oddany sługa Katarzyny skrywa także pewną tajemnicę, o której wspomina czytelnikowi już na pierwszej stronie powieści, lecz z jej wyjawieniem „przeczeka” znaczną część książki. Warto zaznaczyć, że sekret to niebanalny, taki, który w XVI wieku mógłby zaważyć na losach niejednej zacnie urodzonej osoby, co przydaje całej intrydze rumieńców, nieco zostawiając udokumentowaną historię w tyle.

Maria

Maria I Tudor

Otóż właśnie, historia. Znajdziemy jej w tej powieści znacznie mniej, niżby można się spodziewać, nie tylko po tym autorze, ale również i po zapowiedziach wydawniczych. Gortner wyraźnie stawia na popkulturową wariację na jej temat, mówiąc potocznie, na tzw. przykręcenie śruby. Jego spojrzenie na konflikt córek Henryka VIII i niepokoje religijne, jakie dręczyły Anglię w XVI wieku, bliższe jest poetyce Aleksanda Dumasa ojca niż Hilary Mantel, hollywoodzkiej superprodukcji, niźli filmowi dokumentalnemu z wstawkami fabularnymi, mającymi za zadanie podpowiedzieć odbiorcy, jak dane wydarzenia przypuszczalnie się odbyły. Oczywiście nie ma w tym nic złego, tym bardziej, że książka napisana jest świetnym, przystępnym językiem, miejscami tylko zachowującym bardziej archaiczne wyrażenia i mnóstwo w niej ciekawych zwrotów akcji, śledzenia oraz tajemnych spotkań w ciemnych zaułkach, jednak należy się zastanowić, czy czytelnicy spragnieni bardziej zaangażowanej wiedzy historycznej nie będą zawiedzeni. Przy czym mam tu na myśli historię dotyczącą rzeczywistych stosunków jakie panowały pomiędzy możnymi w tamtych czasach, a nie wiedzę dotyczącą ówczesnej architektury czy warunków życiowych. Londyn, ulice, spelunki, komnaty czy warunki mieszkalne opisane są z pietyzmem i swadą. Razem z Brandanem brodzimy w ohydnym zimowym błocie, grzejemy się w głośnych karczmach i marzniemy na zamku królewskim. Czujemy opary historycznego miasta, niemal je widzimy, ponieważ obrazy wyczarowywane przez Gortnera na kartach Spisku są niczym szczegółowa makieta kosztownej produkcji historycznej zbudowanej w zgodzie z wiedzą specjalistyczną.

Zupełnie inaczej natomiast potraktował autor historię samą w sobie, która wyraźnie została dopasowana do praw jakimi rządzi się powieść szpiegowsko-awanturnicza. Dzięki uczynieniu z fikcyjnej postaci – człowieka, który dla dobra Elżbiety przybiera maskę oddanego sługi jej siostry – narratora, autor, kolokwialnie rzecz ujmując, mógł zaszaleć. Nieograniczany żadnym historycznym rysem Brendan momentami staje się wręcz wczesnorenesansowym Jamesem Bondem, uwodzonym przez piękne kobiety i przemycającym dokumenty, od których zależy życie innych. Jest mocno zaangażowany w powierzone mu zadania, ale fakt, że nie jest postacią historyczną, takim Renardem chociażby, który okupuje królową swoim towarzystwem non stop, ogranicza jego ogląd na historyczne decyzje. Dla wielbicieli powieści przygodowych zatem będzie to zabiegiem pożądanym, a okrojenie dzieła z jego historyczności na rzecz sensacji nie powinno przeszkadzać. Natomiast z wrażeniami tych, którzy dynastią Tudorów interesują się bardziej wnikliwie może być różnie…

Moim zadaniem jest postawić się w roli czytelników zarówno spragnionych „przygodówki”, jak i tych zainteresowanych historią i preferujących rzetelne jej ukazanie, dlatego dopuszczam różne opcje odbioru powieści zarazem nie krytykując żadnej z nich. Mimo mojej przynależności do tych drugich, z przyjemnością dałam się porwać Spiskowi Tudorów. Na początku był oczywiście lekki zawód, ale poznawszy prawdziwy charakter książki, szybko przestawiłam się na właściwy tor i zaczęłam dobrze bawić. Czuję się jednak w obowiązku zaznaczyć, że autor nie próbuje wprowadzić czytelnika w błąd i w posłowiu otwarcie przyznaje, iż mimo, że starał się pozostać wierny faktom, w celu usprawnienia narracji pozwolił sobie na miejscami swobodne potraktowanie materii historycznej[1]. Nie udaje, że jego książka ma dużą wartość faktograficzną, chociaż bardzo cieszy jego deklaracja dużej zgodności charakterologicznej wyobrażeń postaci historycznych, o których pisze, że w dużej mierze wyposażył je w fikcyjne motywy oraz rysy charakteru, chociaż na pierwszy plan wysuwał udokumentowane cechy ich osobowości[2]. I to bez wątpienia powieści się udzieliło, sprawiając, że bohaterowie historyczni zarówno świetnie wypełniają fabułę przygodową, jak i tchną autentyzmem. Majstersztykiem pod tym względem jest ukazanie królowej Marii, która mimo niewątpliwego daru władania i poczucia sprawiedliwości jakby nie do końca jest świadoma swojej siły i mądrości bardzo często ulegając podszeptom niekoniecznie wartych posłuchu osób. Przy czym nawet nie o uleganie sensu stricte tu chodzi, lecz o jątrzenie się w umyśle władczyni wątpliwości, który to umysł jest bardzo podatnym gruntem na ziarno choćby i mimochodem uczynionej przez kogoś uwagi.

Gortner, jak zostało powiedziane, nie udaje, i chwała mu za to. W pięknym, wyraźnie od serca napisanym posłowiu wszystko uczciwie tłumaczy, tak że nawet ci, którzy nie przestawią się w porę na odbiór powieści przygodowej, z pewnością mu awanturniczość Spisku wybaczą. Niestety inaczej sprawa przedstawia się z wydawcą, który zarówno opisem na tylnej stronie okładki jak i hasłem „Intryga, która pozwoliła Elżbiecie Wielkiej sięgnąć po koronę” na przedniej, wprowadza czytelnika w błąd. Młodsza Tudorówna nie zasiadła na tronie w wyniku spisku, ale jako ustanowiona następczyni po śmierci Marii, która zmarła na puchlinę wodną (inne źródła podają zgon w wyniku choroby nowotworowej), nie mówiąc już o tym, że powieść Gortnera nie traktuje o jej koronacji, czego po takich zapowiedziach można by się spodziewać w finale powieści. Zakończenie opowieści ma charakter zupełnie inny niźli dotyczący monarchii czy końca pewnej epoki historycznej, bo wybitnie osobisty dla jej narratora, który obok snucia opowieści „z dworu wziętej” przeżywa własne troski i jak przystało na bohatera pierwszoplanowego mimo licznychobowiązków ma swoje życie osobiste.

Elżbieta I Tudor

Elżbieta I Tudor

Na koniec słów kilka o wydaniu, pod którego adresem, poza wspomnianym wprowadzeniem w błąd czytelników, mam drobne zastrzeżenia. W egzemplarzu natknęłam się na błędy polegające na nieprawidłowej odmianie zbitek słownych przez przypadki oraz na używaniu imion zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej, nierzadko sobie równoważnych, jak chociażby Joanna i Jane, Henryk i Henry. Niby nic strasznego, ale przy drugim wydaniu lub dodruku warto by to uporządkować, aby całość nabrała większej konsekwencji. Nie zmieniłabym natomiast wyobrażenia Elżbiety na okładce, mimo że w dłoni trzyma jakże mylący (znowu!) sztylet. Zdjęcie jest tak krystaliczne, że falban i marszczeń obecnych na sukni przyszłej monarchini aż chce się dotykać, a jej twarz obrócić ku sobie…

Podsumowując, przy odpowiednim nastawieniu Spisek Tudorów nie zawodzi, a wielbicieli awanturniczej powieści historycznej z pewnością zachwyci. Gortner poskąpił co prawda zaangażowanej historycznej wiedzy, ale ci, którym wystarczy ogólny zarys losów cór Henryka VIII powinni być usatysfakcjonowani. Na dodatek przystępna forma narracji i zawiłości fabularne, których nie powstydziłby się sam Dumas ojciec sprawiają, że to, co poparte archiwami, z łatwością wchodzi do głowy, wzbogacając podstawową wiedzę czytelnika. Gdyby więc ktoś zadał mi pytanie, dzięki czyim książkom wolę poznawać historię Tudorów: Hilary Mantel czy C.W. Gortnera, odpowiedziałabym, że Mantel, z zaznaczeniem, że to jednak Gortner jest bardziej uniwersalny i łatwiejszy w odbiorze.

6/10

 Paulina Stoparek


[1] Zob. C.W. Gortner, Spisek Tudorów, Między Słowami, Kraków 2014, s. 341.

[2] Zob. dz. cyt., s. 341.


C.W. Gortner, Spisek Tudorów, tłum. Adriana Sokołowska-Ostapko, Między Słowami, Kraków 2014.

Za książkę dziekuję wydawnictwu 

Źródło reprodukcji obrazów: Wikipedia.

Tekst ukazał się na portalu Noir Café pod adresem: http://www.noircafe.pl/c-w-gortner-spisek-tudorow/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s