Agnieszka Krawczyk „Noc zimowego przesilenia”

noc zimowego przesilenia

A w Krakowie zbrodnie jak u Szekspira

Jestem przekonana, że jeżeli Agnieszka Krawczyk zdecyduje się napisać kolejną powieść utrzymaną w stylistyce Nocy zimowego przesilenia – dołączy do czołowych polskich pisarzy miejskich kryminałów retro. Jej najnowsza powieść jest dziełem pod tym względem niemal doskonałym, na dodatek zawierającym możliwie najbardziej atrakcyjne elementy czerpane z rozmaitych gatunków. Autorka żongluje w niej swoją wiedzą na temat Krakowa, czasów okupacji, historii literatury, ówczesnej mody i nazistowskich filozofii, mnożąc wątki i postacie i kreśląc je na świetnie zorganizowanej przez siebie powieściowej mapie, do której po skończonej lekturze za jakiś czas zechcemy zajrzeć po raz kolejny. Bo Noc zimowego przesilenia zawiera tak wiele smaczków, że spokojnie wystarczy ich na kilkukrotną lekturę.

Kraków, rok 1941, trwa okupacja niemiecka. Miasto stało się siedzibą Generalnego Gubernatorstwa. Na każdym kroku powiewają hitlerowskie flagi i rozlega się natrętny jazgot  wszechobecnych szczekaczek. Artur Załuski, na przedwojniu detektyw, nie sądził, że dane mu będzie w czasie wojennego szaleństwa wrócić do zawodu. Okazja nadarza się, kiedy odwiedza go Teresa Orwat, prosząc o pomoc w odnalezieniu brata, jasnowidza specjalizującego się… w odszukiwaniu zaginionych. Równolegle z tymi wydarzeniami ktoś porywa i morduje młode kobiety. Załuski przypadkowo odkrywa, że łączy się to ze zniknięciem Orwata…

Gdybym chciała w tym miejscu streścić w podobny sposób wszystkie wątki zawarte w powieści Krawczyk, powyższy akapit byłby ścianą tekstu. Pani Agnieszka bowiem umie bardzo starannie i wielokierunkowo rozprzestrzenić macki wymyślonej przez siebie fabuły. Nieobce są jej dzieła sztuki, chore wierzenia wyznawców hitleryzmu, starodruki, poezja Rilkego i twórczość Szekspira. Ponadto w to wszystko wplata osobiste perypetie głównego bohatera, namiętną miłość, ilość trupów, której nie powstydziłby się George R.R. Martin i bardzo szczegółową geografię, architekturę, a także mapę użytkowych miejsc ówczesnego Krakowa. W kwestiach topografii miasta królów autorka posiada wiedzę, którą bardziej niż przeciętnemu krakusowi przypisać można uczestnikowi nienadawanego już, niestety, teleturnieju Wielka Gra. Widać, że pani Agnieszka pasjonuje się Krakowem i jego historią, że wielokrotnie myszkowała po jego rozmaitych zaułkach i obłożyła się wielorakimi źródłami. Research popełniła doskonały, a swoją pasją grodem Kraka zaraża – co było zresztą, jak można wywnioskować z posłowia, jej zamiarem. Uliczki, kamieniczki, Wawel, dzielnica żydowska, Rynek, katakumby, nadbrzeża Wisły, Planty, klasztory, a może Lasek Wolski? Gdziekolwiek zechcecie się udać, Krawczyk oprowadzi was z wirtuozerią i znawstwem najlepszego w swoim fachu przewodnika.

Wspomniałam o czerpaniu autorki z wielu gatunków. Istotnie, przyporządkowanie Nocy zimowego przesilenia wyłącznie kryminałowi retro byłoby mocno krzywdzące, chociaż gatunek to przepiękny i o niebanalnej strukturze. Żonglowanie gatunkowością w wykonaniu Krawczyk rozpoczyna… powieść fantastyczna. Oto spotykają się dwaj jasnowidze, stykają się dłońmi i dostępują wspólnej wizji. Potem mamy kryminał noir wyjęty niczym z prozy Raymonda Chandlera tudzież fabuły amerykańskich filmów lat 40., kiedy to pod płaszczykiem niewinnie wyglądającej sprawy do drzwi detektywa puka mroczna, pełna zepsucia tajemnica… W momencie, gdy pojawia się femme fatale, piękna kolekcjonerka dzieł sztuki, Agnes Petzoldt, swoje trzy grosze dodaje powieść awanturniczo-przygodowa z wyrazistym wątkiem romansowym. Mało tego, Krawczyk sięgnie jeszcze do thrillera z powodującym dreszcz przerażenia oszalałym seryjnym mordercą, horroru przepełnionego okultyzmem, a także powieści historycznej, w której ogromną rolę odegra Podziemie. Przy czym warto zaznaczyć, że wspomniany szaleniec będzie ukazany fascynująco i z pazurem, a lochy wyznawców niechlubnych przekonań będą odpowiednio mroczne, z ukrytymi włazami i tajemniczymi pomieszczeniami, w których łatwo się zgubić. Tak, ma Krawczyk nie lada fantazję. Jednak, kiedy trzeba, potrafi ją ujarzmić i przedstawić w sposób dla czytelnika logiczny. Zadziwiająco też w tej obfitości jasnowidzów, ofiarniczych misteriów i pogoni za starodrukiem, jest autorka serio. Świetnie broni się przed upupieniem i zabawkowością mniej udanych filmów z Indianą Jonesem i mimo swoistej awanturniczości świat kreowany przez Krawczyk przypomina bardziej ten obecny w prozie Marka Krajewskiego niż w Kinie Nowej Przygody.

Jednak nie tylko bogatą fantazję z mundurem prozy na serio łączy pani Agnieszka. Z całkiem udanym rezultatem zespala także to, co sztampowe, z odautorskimi wtrętami i historyczną pasją. Będzie zatem coraz bardziej osobiście zaangażowany w sprawę detektyw, piękna kobieta, okaleczone ofiary młodych przedstawicielek płci pięknej i szaleńcze pogonie zestawione z wariacją nazistowskiej filozofii i wierzeniami jej wyznawców w bardzo szczególne drzewo genealogiczne, a także z frapującym wątkiem zbrodni, naśladującym te zawarte w Tytusie Andronikusie Szekspira. A może tego dzieła wcale nie napisał najsłynniejszy dramaturg świata? Bo warto zaznaczyć, ze Krawczyk, absolwentka filologii polskiej, ma też ochotę podzielić się z czytelnikiem wiedzą z zakresu historii literatury.

Kończąc, pozostaje mi pogratulować autorce świetnej książki i szepnąć na ucho, że chyba znalazła właściwą drogę. Jednocześnie dodam, że dziwnie się czuję, iż mimo tylu superlatyw nie oceniam Nocy zimowego przesilenia wyżej. Jednak mam na to wytłumaczenie, mianowicie to, że przy takiej mnogości postaci, tematów i literackich źródeł chciałabym bogatszej charakterystyki i większej gęstości słowa i przekazu, na którą bohaterowie i dochodzenie Załuskiego w pełni zasługują. Tak jak jest, też jest świetnie, ale nie mogę się oprzeć myśli, że fabuła byłaby jeszcze bardziej porywająca, gdyby pozwolić się czytelnikowi bardziej w nią zaangażować, chociażby rozbudowując psychologicznie postać detektywa, który w znacznej części lektury wydaje się zbyt przezroczysty. Dopiero to, co dzieje się z nim pod sam koniec powieści, zapowiada rozwój jego postaci, co powitałam z uznaniem i niemałą nadzieją na przyszłe z nim książki.

Pani Agnieszko, wśród poznaniaków, wrocławian i lubelszczan potrzebujemy detektywa  krakusa i pięknego, szczegółowo odmalowanego, ale zarazem przepełnionego tajemnicami Krakowa, a pani ma najwyraźniej odpowiednie kompetencje, by taki cykl udźwignąć! Plus gratulacje dla Szarej Godziny za skromne, estetyczne wydanie z czcionką tytułów rozdziałów naśladującą druk z dawnej prasy. Jest naprawdę dobrze.

7/10

Paulina Stoparek


Agnieszka Krawczyk, Noc zimowego przesilenia, Szara Godzina, Katowice 2014.

Za książkę dziękuję

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym Noir Café w czerwcu 2014 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s