Zygmunt Miłoszewski – Gniew

gniew duży

Bo zupa była za słona…

Gniew, czyli prokurator Teodor Szacki po raz trzeci. Wielu czytelników nań czekało, tym bardziej, że jego autor, Zygmunt Miłoszewski, zapowiedział, że będzie on zakończeniem przygód popularnego wśród polskich czytelników sługi Temidy. Kura znosząca złote jajka została oficjalnie zarżnięta. A ja staram się szukać luki w paragrafach z nadzieją, że może to koniec przygód Szackiego jako prokuratora, ale kto powiedział, że bohater nie może zmienić zawodu? Wszak na stronach Gniewu Szacki dotkliwie okupuje swoje błędne działania, coraz częściej zauważa zawodowe wypalenie i poważnie zastanawia się nad przebranżowieniem.

W roku 2013, w którym toczy się akcja Gniewu, Szacki ma 44 lata, szesnastoletnią córkę, a na koncie rozwód. Mieszka z nową partnerką w Olsztynie i z racji wyjazdu byłej żony za granicę opiekuje się dorastającą latoroślą. Jest względnie szczęśliwy, a może raczej zadowolony z życia, przyzwyczajony do jego upierdliwości, takich jak trud radzenia sobie z dwiema zazdrosnymi o siebie babami, mieszkającymi z nim pod jednym dachem, z męczącą szefową czy wszechobecnymi olsztyńskimi korkami. Pokpiwa sobie z lokalnego patriotyzmu mieszkańców, naśmiewa z ich dumy z jedenastu jezior umieszczonych w obrębie miasta i coraz częściej łapie się na myśli, że jego życie wjechało na tor stagnacji przynależnej szacownemu obywatelowi w średnim wieku. Z prokuratorskiego punktu widzenia w Olsztynie panują nudy, czasem ktoś komuś po pijaku da w nos czy popchnie na ścianę ze skutkiem śmiertelnym, i to by było na tyle z zawodowych wyzwań. Szacki z nostalgią wspomina pracę w Warszawie, gdzie zawsze „coś” się działo. Marzy mu się absorbujące umysł dochodzenie. Nawet nie podejrzewa, że jego niepobożne życzenie niebawem się spełni, a zadanie, jakiego się podejmie, będzie największym sprawdzianem jego dotychczasowego życia, i to nie tylko zawodowego…

Ci, dla których Gniew nie jest pierwszym spotkaniem z Szackim, pamiętają, że Uwikłanie i Ziarno prawdy bogato kreśliły sylwetkę głównego bohatera. Była to nie tyle obserwacja psychologiczna, co, można by rzec, gatunkowa, momentami nawet biologiczna. Szacki był zmęczonym nadmiarem pracy urzędnikiem z marną pensją, w życiu osobistym niekoniecznie uczciwym samcem, ale w zawodowym – kierującym się twardymi prawami profesjonalistą. Gniew nieco zmienia tę tendencję. Na rzecz samczej przyziemności Miłoszewski ukazuje człowieka coraz bardziej zgorzkniałego. Szacki nie jest już pełnym werwy szeryfem, jak sam siebie lubił nazywać, ale bohaterem wątpiącym. Heros w garniturze nieco ustąpił miejsca zmęczonemu wychowywaniem nastoletniej pannicy ojcu. Helena Szacka daje w kość jak nigdy dotąd, przejawiając niemal wszystkie możliwe cechy kłopotliwej w wychowaniu nastolatki, a duet rodziciel – dziecko zyskuje znamiona gorzkiej komedii. Komedia ta nie oznacza jednak płaskiej psychologii. Powiedziałabym nawet, że Miłoszewski poza jak zwykle drobiazgową obserwacją ludzi, głębiej niż do tej pory wchodzi w ich umysły, czego efektem jest poważna tematyka Gniewu, a ukoronowaniem sam tytuł, określający cechę wiodącą osobowości prokuratora, na którą zwróci mu uwagę córka.

Po raz pierwszy w trylogii o Szackim problematyka powieści nie opiera się na polskich bolączkach – a przynajmniej nie tylko na nich, wszak jest w niej dosadnie, acz skrótowo, zawarta krytyka braku sensownych rozwiązań urbanistycznych, drogowych czy absurdalnego rozdzielenia baz danych policji i prokuratury – lecz na niedoskonałości człowieka jako takiego. Uczynienie z tematu wiodącego powieści przemocy w rodzinie, jaskrawe unaocznienie jej, a także doszukiwanie się jej przyczyn, sprawiły, że Gniew, jakkolwiek jest literaturą rozrywkową, tak do prozy lekkiej, łatwej i przyjemnej mu daleko. Popkulturowość, a nawet pewna komiksowość przygód Szackiego, nieubłaganie przyciągana jest przez grawitację ukrytą pod określeniem „przemoc domowa”. Do Szackiego – wspomaganego przez młodego asesora Edmunda Falka, który uczestniczył w wykładach dotyczących tego problemu – dotrze, że kwestia przemocy tyczy się nie tylko fizycznych czynów, lecz także słownego poniżania, zastraszania, prześladowania, obawy dziecka przed powrotem taty z pracy czy nawet zbyt konserwatywnych poglądów, które nieposkromione w porę mogą się zakończyć biciem czy gwałtem. Problem „zbyt słonej zupy” zostanie rozwinięty bardzo skrupulatnie i ukazany od strony ofiary dorosłej, dziecięcej,  a także potencjalnej, w postaci pełnej obaw żony, która przeczuwa, że jakieś dziwne napięcie drzemie w jej mężu. Ponadto ciekawym tłem dla ukazania problematyki będzie porównanie przemocy do społecznego wirusa przenoszonego z pokolenia na pokolenie (ten kto jest ofiarą przemocy domowej bądź czyimś katem na 100% miał bierny lub czynny kontakt z tym problemem w dzieciństwie), który może, chociaż nie musi, się uwolnić, a także krytyka bierności osób, które dostrzegają jej obecność w swoim sąsiedztwie.

Owo „nie słyszę, nie widzę, nie mówię”, ukazane jako standardowe zachowanie sąsiadów bitych i poniżanych osób, fabularnie Miłoszewski będzie karał najsurowiej, a jednocześnie bez natrętnego moralizatorstwa. Jeśli będzie na ten temat krytyczny wykład, popłynie on z ust sztywniaka Falka, któremu Szacki w swoich obserwacjach poświęci wiele ironicznych uwag. Zresztą, jak już zostało powiedziane, poważna i gorzka wymowa Gniewu będzie neutralizowana puszczaniem oka do odbiorcy. Ponownie pojawi się komiczna postać profilera Jarosława Klejnockiego, tym razem z wykładem na temat znaczenia słowa „paździerz” i symboliki płyty wiórowej stworzonej z tegoż jako polskiej bylejakości i zacofania. Wyobcowanie, które dotknęło córkę prokuratora w nowym miejscu zamieszkania, zostanie podsumowane pretensjonalnym nastoletnim „Bo ty nic nie rozumiesz!”. Patolog rozgryzający fenomen trupa, z którego w ciągu niecałych dwóch tygodni pozostał sam szkielet, będzie przypominał doktora Frankensteina ze starych filmów i tak samo miał na nazwisko. Gorycz, smutek i powaga będą przeplatały się ze społecznym skażeniem, a czytelnik mimo to będzie parskał śmiechem, jednocześnie ani przez chwilę nie odbierając Gniewu jako pozycji psychologicznie i obyczajowo płytkiej.

Już w poprzednich tomach poświęconych białowłosemu prokuratorowi Miłoszewski doskonale umiał połączyć powagę z komizmem, nie czyniąc zarazem ze swoich dzieł książkowych komediodramatów. Jednak w Gniewie niejako przykręca tę cechę, naprzeciwko potwornej zbrodni i autentycznych ludzkich dramatów stawiając filozofię komiksu i nurtu przygodowo-sensacyjnego. Szacki, jakkolwiek pozostaje postacią w miarę stonowaną, ma w swoim otoczeniu postaci rodem z filmów o Jamesie Bondzie. Przytoczonemu powyżej patologowi towarzyszyć będzie seksowna stażystka, z zamiłowaniem oddająca się doświadczeniom na kurzych skrzydełkach zanurzanych w kwasach. Wspomniany Klejnocki będzie jeszcze bardziej zdziwaczały niż w Ziarnie prawdy, bo na siłę starający się udawać młodzika dla swojej nowej partnerki. Będzie też Bierut, policjant, który nigdy się nie uśmiecha, o imionach Jan Paweł nadanych mu przez rodziców dla zrównoważenia wstydliwego nazwiska… Nie wspominając o osobie, która wymyślne mordy będzie popełniać, a po drodze jeszcze porwie i uwięzi piękną dziewicę, o niezidentyfikowanej sekcie sprawiedliwych czy ruinach domu złego (tak, Miłoszewski bawi się też w odnośniki do znanego filmu Wojtka Smarzowskiego), kryjących w swych murach przerażającą rodzinną historię… I jakkolwiek można się czepiać, że tym razem Miłoszewski przeszarżował i jego komiksowe zabiegi zbytnio odwracają uwagę od kryminalnej intrygi, tak wydaje mi się, że przy odrobinie dobrych chęci powód tego można zrozumieć. Osobiście uważam, że – co piszę z uśmiechem, a nie kpiną – pan Zygmunt, rocznik ’76, to duże dziecko popkultury, wychowane zarówno na przygodowych rąbankach i klasyce z kaset VHS, na serialu Stawka większa niż życie, jak i na komiksach o amerykańskich superbohaterach, które w latach 90. zaczęły nawiedzać polskie kioski. I Miłoszewski fenomenalnie i bezwstydnie zarazem te kulturalne doświadczenia swojej młodości wykorzystuje, co w połączeniu z jego niezwykłą wyobraźnią, wnikliwym researchem, inteligentną obserwacją, świetnym warsztatem oraz ambicją, aby zapewnić wielbicielom kryminałów takiego trupa i takie dochodzenie, że z wrażenia będą zbierać szczękę z podłogi, zaowocowało owym nieprawdopodobnym bogactwem i pomieszaniem, jakie oferuje seria o Szackim, a Gniew w szczególności. I nie ma w tych słowach ani odrobiny przesady, czego kluczowymi dowodami są „narzędzie” zbrodni i sposób jej realizacji, które wzbudzą trwogę w najbardziej odpornym odbiorcy oraz samo zakończenie, które pozostawi czytelników w pełnej niezaspokojenia konsternacji i zapewne wywoła niejedną dyskusję.

Kolokwialnie rzecz ujmując w Gniewie Miłoszewski przykręca śrubę. Nie należy jej jednak traktować dosłownie, bo pełni ona funkcję umowną i równoważącą kilogramy poważnego i niewesołego apelu do odbiorców. Czytelnikom krytykującym zbytnią bajkowość polecałabym zamiast narzekania delektowanie się popkulturowymi smaczkami, które obok przepełnionych sarkazmem obserwacji są bardzo wdzięcznymi fabularnymi przerywnikami. Bo pan Zygmunt jest pisarzem, który – mimo że przepełniony krytycznym podejściem do polskiej zaściankowości, fałszu, braku odpowiedniej organizacji i wszechobecnej brzydoty – zawsze jest skory do żartów, czego wisienką na torcie będzie obecna w powieści zabawna krytyka wymierzona w stronę Borysa Lankosza i jego filmu Rewers (2009). Tak, tego Borysa Lankosza, który dostał od Miłoszewskiego błogosławieństwo na zekranizowanie Ziarna prawdy (2015). Czy jest w Polsce jakiś inny pisarz, który tak potrafi?

8/10

Paulina Stoparek


Zygmunt Miłoszewski, Gniew, W.A.B., Warszawa 2014.

Za książkę dziękuję 

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym Noir Café.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s