Ryszard Ćwirlej – Błyskawiczna wypłata

„Piłem w Pile”, czyli służbowy wyjazd chorążego Olkiewicza

Błyskawiczna wypłata to największa objętościowo i najbardziej złożona fabularnie z dotychczasowych powieści Ryszarda Ćwirleja. Szósta biorąc pod uwagę rok wydania, a druga patrząc pod kątem chronologii akcji odsłona cyklu, na pierwszy rzut oka nie odstaje od pozostałych. Spotykamy w niej znajomych bohaterów stojących na straży spokoju socjalistycznego państwa, przaśny żart, wielkopolską gwarę, krytyczną choć zarazem pełną dobrodusznego żartu charakterystykę Polski czasów PRL-u, hektolitry alkoholu wypijane przez gros postaci pierwszo-, drugo- i trzecioplanowych oraz oczywiście intrygę kryminalną, która w równym stopniu służy rozrywce czytelniczej, jak pełni funkcję pretekstu, by jeszcze dosadniej przedstawić absurdy ówczesnej rzeczywistości. Jednak Wypłata ma coś jeszcze, czego do tej pory Ćwirlej w swojej prozie nie preferował, mianowicie silny akcent dramatyczny.

To przez ten akcent właśnie, o którym za chwilę napiszę szerzej, i przez świetnie skonstruowaną, bardzo drobiazgowo przedstawioną intrygę, najnowsza powieść pochodzącego z Piły pisarza jest niczym gotowy scenariusz filmowy. Odkąd pamiętam pan Ryszard przedstawiał świat w swoich książkach w sposób bardzo szczegółowy, jednak czytając Wypłatę po raz pierwszy tak mocno odczułam jego literacką umiejętność stosowania montażu. Autor, jakby na przekór typowej pisarskiej robocie, nie zachęca do dalszej lektury kończąc rozdziałów niepokojącymi zdaniami zapowiadającymi dramaty, lecz daje czytelnikowi pstryczka w nos stosując cięcie w punkcie kulminacyjnym i jak gdyby nigdy nic przechodząc do kolejnego podrozdziału, opisującego wydarzenia rozgrywające się w tym samym czasie, lecz gdzie indziej. W sztuce filmowej ten zabieg nazywa się montażem równoległym i z oczywistych względów szybkiej przyswajalności tego medium przebiega przed oczami widza niczym „z bicza trzasł”. Tymczasem w książce, ze względu na wolniejszy proces czytania, zanim odbiorca dojdzie do finałów wszystkich scenek – które w przypadku opisywanej powieści lubią się w decydującym momencie łączyć – gotów jest pozjadać sobie z napięcia paznokcie. Oczywiście, piszę o tej cesze Wypłaty z uśmiechem i uznaniem, ponieważ niewątpliwie jest ona przykładem na to, jak przez lata warsztat pisarski Ćwirleja się udoskonalił.

Przykładów na wycyzelowanie kunsztu pana Ryszarda jest zresztą więcej. Intryga kryminalna opisana w Wypłacie to majstersztyk. Od początku akcja powieści rozwija się dwutorowo, z tym że nie jak to było obecne w jego prozie do tej pory, czyli na zasadzie podrzędności jednego wątku względem drugiego. Tym razem lektura oferuje dwa niezależne śledztwa, równie istotne. Oczywiście czytelnik, któremu nie obce są kryminalne konwencje i pisarskie zabiegi Ćwirleja, będzie przeczuwał, że obie sprawy mają wspólny mianownik, a prowadzący je śledczy zrobią lepiej, gdy połączą swe siły, zamiast działać osobno, jednak po raz pierwszy fabularna dwutorowość będzie przeprowadzona na taką skalę. Z kolei owa równoważność zaowocowała tym, że znany z wcześniejszych odsłon Poznań będzie musiał w znacznej mierze ustąpić miejsca Pile, w której miejscowy dozorca znajduje na strychu powieszonego mężczyznę. A ponieważ śmierć w wyniku uduszenia okaże się upozorowana i na dodatek ofiara będzie byłym funkcjonariuszem SB – sprawa zyska najwyższy priorytet. Używając tego solidnego pretekstu, Ćwirlej przeniesie nas – a także niechętnego wszelkim służbowym wyjazdom znanego z wcześniejszych książek chorążego Teofila Olkiewicza – do tego poniemieckiego miasteczka, nie szczędząc miejsca na opisy jego szczegółów architektonicznych, uwypuklając jego osobliwości i snując lokalne opowieści. Miasto, w którym autor się wychował, rozkwita na kartach książki także dzięki wspomnieniom wymienionego milicjanta, zdeklarowanego pijusa z pękatym brzuchem i łysym czołem przykrytym zaczeską, w którego umysłowość pan Ryszard w pewnym momencie się wcieli. Okaże się bowiem, że ów bohater również ma za sobą pilską młodość, a dokładniej kursy zawodowe, jakie kiedyś odbył w jednej z tamtejszych szkół. Chorąży ze zdziwieniem skonstatuje zmiany, jakie nastąpiły w Pile przez lata, pozna historię słowa „Schneidemühl” wytłoczonego na studziennej pokrywie, będzie pić niezgorzej niż w Poznaniu i tak jak w Poznaniu dokuczy mu zbyt donośny poalkoholowy słowotok, który w pewnym momencie sprowadzi nań kłopoty…

Jak to u Ćwirleja, kłopoty te będą opisane z dużą dozą humoru, jednak ich funkcja będzie polegać na czymś więcej niż tylko na przemyceniu do fabuły śmieszności. Autor bowiem po raz pierwszy tak wyraźnie zespoli komediowy wątek z charakterystycznym dla swoich bohaterów przewidywaniem przyszłości. Otóż, w knajpianej rozmowie ze znajomym pilskim policjantem, Olkiewicz zacznie się głośno rozwodzić na temat Jana Pawła II, jego pontyfikatu i nawoływań do władz, aby się opamiętały. Mój alkoholizujący się ulubieniec powie o parę słów za dużo, przewidując rychły kult papieża Polaka, mnogość pomników mu poświęconych i wieszanie jego podobizny w każdym domu, co zresztą jego żona już zaczęła praktykować. Pijacka rozmowa z kolegą po fachu w jednej z najpopularniejszych pilskich lokali, która zacznie się niewinnie, rychło przeobrazi się w debatę, do której dołączą inni biesiadujący klienci, by ostatecznie przybrać znamiona przekomicznej dialogowo-wydarzeniowej lawiny. To chyba najlepszy i najbardziej zabawny – obok rozmowy robotników na temat abstynencji Jaruzelskiego – moment w powieści, któremu nie mogłam się oprzeć, by nie przeczytać go na głos domownikom. Jednak nie jedyny przekomiczny czy przepowiadający przyszłość fragment Wypłaty! Ćwirlej wkłada w usta postaci dialog dotyczący telefonów, które w przyszłości będzie można nosić w kieszeniach niczym papierosy, odsłania absurdy praw i zakazów dotyczących wyjazdów za granicę oraz trudności z otrzymaniem paszportu, czyni wnikliwy „research” udogodnień obecnych w toaletach w zależności od ważności funkcjonariusza, a przede wszystkim nabija się z polskiej reprezentacji piłki nożnej.

Rozpoczynając akcję powieści w dniu 14 czerwca 1982 roku, czyli wówczas, kiedy dla biało-czerwonych rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce, a w Hiszpanii odbył się mecz Polska – Włochy, pan Ryszard uczynił to nie bez przyczyny, i to z kilku powodów. Bohaterowie powieści, podobnie jak ówcześni Polacy, żyją tym wydarzeniem, jednocześnie niezbyt wierząc w rodzimych piłkarzy. Tę sprzeczność, która jednak w ogóle nie umniejsza sportowego ducha, czuje się w wątku każdej, nawet trzecioplanowej postaci, które kombinują jak tu wywinąć się od obowiązków, zdobyć zwolnienie lekarskie, wrócić na czas do domu etc. Nie wszystkich w równym stopniu sport interesuje, ale cóż ciekawszego można obejrzeć w telewizji? Przecież nie ocenzurowany dziennik! A to w końcu wydarzenie na skalę światową! W całej Polsce zatem panuje szklana pogoda, która sprawia że na żer wychodzą przestępcy, liczący na brak czujności ze strony swoich potencjalnych ofiar i stróżów prawa w godzinach sportowych relacji. Ćwirlej zatem wplata w fabułę tematykę futbolu nadając jej wszystkie mozliwe funkcje: obyczajową, historyczną, komiczną, zawiązującą intrygę kryminalną, ukazującą ówczesne nastroje społeczne z oczywistym mrugnięciem w stronę współczesnych kibiców, oraz niespotykaną dotąd w swej twórczości funkcję dramatyczną.

Wierni czytelnicy Ćwirleja mogą być zaskoczeni, jak – mimo licznych akapitów powodujących chichot – wiele będzie w jego nowej powieści powagi. Śmierci, smutku, głębokich przemyśleń, a nawet specyficznie się objawiającego stanu depresyjnego. Kiedyś, przy okazji recenzowania Śmiertelnie poważnej sprawy, krytykowałam pana Ryszarda za to, że nie poświęcił w niej miejsca na emocje rodziców i brata, którzy w dramatyczny sposób stracili córkę i starszą siostrę. Pisałam, że mimo świetnej intrygi, w paru miejscach, gdzie aż się prosi o psychologizowanie, zabrakło głębi. Tymczasem Wypłata ustrzegła się tego w stu procentach, racząc czytelnika tematyką żałoby po stracie bliskiej osoby, oferując psychologiczne wżeranie się w postaci, a także poruszając temat gwałtownej śmierci, zupełnie przypadkowej i bezsensownej, spowodowanej tym, że ktoś akurat pojawił się w danej chwili tam, gdzie pojawić się nie powinien. Dotychczas agonia w Ćwirejowym cyklu była ujęta z dystansu i niejako przy okazji, ot jako nieodłączna część milicyjnej pracy, skutek uboczny wypełniania swoich zadań tudzież zbyt późnej reakcji na pewne wydarzenia. Tym razem jest inaczej.

Mam wrażenie, że z której strony bym do Błyskawicznej wypłaty nie podeszła, tak zauważę jakieś zmiany w stylizowaniu treści i narracji. Jest też Ćwirej odważniejszy niż dotąd, przeznaczając zazwyczaj dość ogólnikowo traktowanym SB-kom, sporo miejsca. Już początek książki jest znamienny i symboliczny zarazem, przypominając o niechlubnych związkach Olkiewicza ze służbami i ukazując je jako wiecznie ciągnący się za nim diabelski ogon, nastręczający nieprzyjemności, kłopotów i zmuszający do dwulicowości. Ponieważ jednak, jak mówi sam autor, „od polityki są posłowie, a mnie interesują zwykli ludzie”[1], sprawom takim jak konspiracja, chęć wyzwolenia się spod SB-ckiego czujnego oka, nieuczciwość, cwaniactwo, a przede wszystkim musowi, by w papierach złego słowa na temat służb nie napisano, przygląda się bez politykowania, a pod kątem obyczajności konkretnych przedstawicieli odpowiedzialnych za porządek i spokój oraz moralności, której zwykle im brakuje.

Zresztą, z moralnością u bohaterów Ćwirleja problem był od zawsze, chociażby z tego prozaicznego względu, że skoro państwo oferuje tak niewiele, to kombinować trzeba. A to mięsko spod lady, bo stanie w „normalnej” kolejce nic nie dało… A to dolary od cinkciarza, bo bank dozuje obywatelom ich głodowe stawki… A to fałszywe pieniądze, co by więcej dóbr w Peweksie można było kupić… A to zarżnięcie rywala, który chce przejąć nielegalny i dochodowy interes… Pan Ryszard, wypełniony po brzegi ironią i skłonnością do czarnego humoru, bez pardonu krytykuje czasy, w których przyszło mu przepędzić młodość. Krytykuje, ale nie potępia. Naśmiewa się, ale nie obraża. Kreśli Polskę czasów PRL-u niemal tak, jakby opowiadał o niezbyt ładnej, niezbyt mądrej i czepiającej się o każdy przejaw niezależności kobiecie, którą mimo wszystko szczerze kocha. Zachwycające…

Wypłata oferuje to, za co dotąd zdążyliśmy pokochać pióro Ćwirleja, a jednocześnie pokazuje, jak rozwinął się warsztat autora i pisarska potrzeba w podejmowaniu niekoniecznie przyjemnych czy zabawnych tematów. Z rzemieślniczego punktu widzenia to chyba najlepsza powieść pana Ryszarda. Z kryminalnego – drobiazgowo zaprojektowana, wielowarstwowa zagadka. Historycznie, obyczajowo – nie mam żadnych zastrzeżeń. Ponadto co rusz jest obecny na stronach powieści ten „stary, dobry Ćwirlej”, pełen sarkazmu, każący swoim bohaterom kraść deficytowe towary i skupiający się na paniach Krysiach ze spożywczaka i lokalnych szuszfolach.

Jednak mimo gabarytów Błyskawicznej wypłaty (504 strony) mam wrażenie, że podczas lektury śmiałam się dużo rzadziej niż przy wcześniejszych powieściach autora, zupełnie jakby dramat przerósł komedię, do której specyfiki pan Ryszard już zdążył mnie przekonać i przywiązać. Wolałabym również, aby finał został zapięty na ostatni guzik i nie pozostawiał wątpliwości, co stało się z wszystkimi aktorami dramatu. Uwagi te jednak składam na karb subiektywnej oceny, własnych przyzwyczajeń i tego, że jak na razie w mojej opinii nic nie przebija Trzynastego dnia tygodnia tegoż autora oraz zawartego w nim opisu wprowadzenia stanu wojennego. Natomiast obiektywnie rzecz biorąc, Wypłata to powieść wyborna, której za sposób poprowadzenia narracji należą się pisarzowi oklaski na stojąco. To książka przypominająca rozłożyste drzewo z rozdwojonym pniem i mnóstwem większych i mniejszych gałęzi. Że też się Ćwirej w tych fabularnych konarach i liściach nie pogubił! Czapki z głów!

7/10

Paulina Stoparek


[1] Cytat pochodzi z wirtualnej rozmowy, jaką przeprowadziłam z panem Ryszardem na jednym z portali społecznościowych.


Ryszard Ćwirej, Błyskawiczna wypłata, Zysk i S-ka, Poznań 2014.

Za książkę dziekuję Autorowi oraz 

Reklamy

One thought on “Ryszard Ćwirlej – Błyskawiczna wypłata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s