Alice Munro – Odcienie miłości

Alicja w Krainie Emocji

Odcienie miłości. Jakże myląco brzmi tytuł zbioru opowiadań ubiegłorocznej noblistki Alice Munro, który nakładem Wydawnictwa Literackiego, 11 września, trafi na półki księgarskie. Kojarzy się z różową chmurką zakochania, romansami, pocałunkami i niekoniecznie ambitną prozą kobiecą. Tymczasem, mimo miłosnej i romansowej tematyki, na pierwszym planie jest to literatura błyskotliwych spostrzeżeń na temat relacji międzyludzkich, które zwykle determinuje nie tylko miłość, lecz także uczucia często z nią mylone, jak pożądanie, namiętność, fascynacja czy przywiązanie.

Mimo, że napisane na przełomie lat 1985-86 i opisujące życie bohaterów nawet do kilkudziesięciu lat wstecz, Odcienie miłości są lekturą bardzo aktualną, żywą i mięsistą, ukazująca człowieka na wskroś i z każdej strony, szarpanego przez nie tylko różne odcienie miłości lub to, co miłością może się wydawać, lecz także przez nienawiść, poczucie rywalizacji, ciekawość, złośliwość… Z drugiej jednak strony, czytając te opowiadania trudno oprzeć się myśli, że kiedyś ludzie żyli intensywniej, mimo dosadniej niż współcześnie pojmowanej moralności. Social media i komunikatory nie zastępowały rzeczywistych relacji, a telefon służył tylko do rozmowy, a nie do szeregu innych funkcji. Tanie pokoje w pensjonatach, na które stać było większość obywateli, gromadziły swoiste komuny obcych sobie ludzi, którzy dzięki wspólnym posiłkom i codziennemu mijaniu się na korytarzu stopniowo zaczynali tworzyć specyficzne rodziny. Popularne były wielopokoleniowe spotkania rodzinne na świeżym powietrzu i sąsiedzkie przysługi. Relacje międzyludzkie, nie ograniczane ramami cyberprzestrzeni, były żywe i czy się tego chciało czy nie, pielęgnowane z konieczności, ze względu na przydatność sąsiada, współmieszkańca, gospodyni etc., zwłaszcza jeśli mieszkało się w niewielkiej miejscowości bądź na odludziu.

O takich właśnie miejscach Munro pisze najczęściej, niepozornych, na pierwszy rzut oka spokojnych, zdominowanych przez proste życie i jeden sklep spożywczy na rogu. Oczywiście, tak jak w innych zbiorach kanadyjskiej pisarki, odnajdziemy lejtmotywy Toronto i Vancouver jako symboli innego (lepszego?) życia, jednak te najczystsze, niemal pierwotne emocje, zwykle mają w jej opowieściach miejsce na prowincji (często mamy do czynienia z okolicami jeziora Huron). Nierzadko, ze względu na prowincjonalne „na językach” i brak anonimowości, bohaterowie ze swoimi emocjami muszą się ukrywać, a gdy zostają one odkryte – z reguły kończy się jakiś etap w ich życiu. Jednak Munro przygląda im się tak dokładnie, często nawet detalicznie, że mimo tej małomiasteczkowości mamy wrażenie swoistej niemoralności. Odcienie miłości z pewnością nie są typem literatury dla grzecznych dziewczynek, ba, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to najbardziej seksualny z dotychczas przeczytanych przeze mnie zbiorów Kanadyjki. Temat pożądania, któremu nie można się oprzeć, pojawia się w wielu miniaturach, podobnie jak wątek zdrady, która niszczy wydawałoby się szczęśliwy związek. Niewierność u Munro miewa także funkcję zakończenia pomiędzy kobietą a mężczyzną związku partnersko-erotycznego, a rozpoczęcia dojrzałej przyjaźni dwójki „znających się jak łyse konie” osób. Kanadyjska noblistka śmiało pisze również o budzącej się seksualności u nastolatków, o ich pierwszych erotycznych odkryciach i kroczącym z nimi ramię w ramię braku odpowiedzialności. Jak wspomniałam na początku, jej bohaterowie często mylą pożądanie, fascynację czy przywiązanie z miłością, co odziera ich z mało realnej powłoczki romantyzmu, jakiego moglibyśmy się spodziewać po książce o tym tytule i z tak „babską” okładką. A przecież Odcienie miłości zdecydowanie nie są książką tylko dla kobiet, mimo, że wiodącymi postaciami opowiadań są właśnie panie, a świat przedstawiony najczęściej jest filtrowany przez kobiecą wrażliwość, vide żeński narrator tudzież rozedrgana emocjonalnie narracja obfitująca w iście kobiecą cechę, jaką jest rozpamiętywanie i myślenie, „co by było gdyby”. Opowiadania Munro, zresztą nie tylko z tego tomu, pozwalają zakraść się męskiemu czytelnikowi w tajniki kobiecej duszy, w istniejące w realnym świecie różne twarze niewieściej natury, często głęboko ukryte. Bohaterki kanadyjskiej pisarski nierzadko są egoistkami i kobietami o tak zwanym nowoczesnym typie myślenia, a że Munro opisuje ich stany umysłu całkowicie bezpardonowo – stanowią świetne studium na temat płci pięknej, które z pewnością dla męskiego czytelnika okaże się ciekawe i cenne.

Skoro już jestem przy temacie mężczyzny, należy wspomnieć, że odcienie miłości u Munro są również męskie. Przez strony opowiadań przewijają się mężowie szczęśliwi, zdradzani, zdradzający, cierpiący na nieustający kryzys wieku średniego; ojcowie odpowiedzialni i tacy, którzy nigdy nie powinni byli decydować się na dzieci; chłopcy znajdujący się w samym centrum burzy hormonów czy mężczyźni dokumentnie zagubieni w złożoności psychicznej swoich partnerek. Majstersztykiem pod tym względem jest miniatura Kataklizmy, która zwróciła moją szczególną uwagę poprzez swój kryminalny wydźwięk. Jednak początek okazuje się złudny, bo sednem opowieści staje się zagadkowa natura i niezdrowa, żądna makabry ciekawość bohaterki, która na pozór wydaje się pomnikiem spokoju, odpowiedzialności i dyskrecji. Zresztą, jak to u Munro często bywa, to co z początku pozornie niezwiązane z puentą, po zapoznaniu się z całym opowiadaniem, zyskuje zwielokrotnienie sensów. Nie zawsze łatwo je odnaleźć, wyczuć, albo po prostu uwierzyć, że to o nie właśnie chodzi. Dlatego zdecydowanie nie polecam czytać dzieł Munro w pośpiechu czy hurtowo. Bo nad tym typem prozy trzeba się zatrzymać, rozsmakować w jej znaczeniach, narracyjnych powiązaniach (bardzo często w jednej opowieści występują inne, na zasadzie wspomnień, wydarzeń równoległych czy migawek świadomości), zastanowić nad pozornie niezwiązanymi ze sobą wydarzeniami przedstawionymi w danym opowiadaniu.

Na koniec jeszcze słów kilka o detalach, które w prozie ubiegłorocznej noblistki są zarówno zjawiskowe, jak i ohydne, służące fizycznej charakterystyce, jak i symboliczne, ale zawsze – zawsze! – są przytaczane czytelnikowi niczym pierwotniak pod mikroskopem uczniowi na lekcji biologii. Zresztą biologia w tym kontekście wydaje się istotna, Munro bowiem przygląda się ludziom niczym ciekawym obiektom natury. Czasem opisując kogoś zastosuje piękne porównanie (jedną z bohaterek kreśli jako niepozorną i niezauważalną niczym znak wodny na eleganckim papierze), innym razem owłosione łono bez krygowania się przyrówna do porostu (!), by w jeszcze innym opowiadaniu charakteryzować bohaterkę przedstawiając ją na podobieństwo przerażającej nietzscheańskiej wizji nadczłowieka! Fascynujące…

Miłość ma różne odcienie. Może być uczuciem pomiędzy kobietą a mężczyzną, dziecięcym odruchem kochania rodzica (narracja bohaterki wspominającej dzieciństwo obowiązkowo obecna), rodzicielską opieką i odpowiedzialnością, a nawet oddaniem Bogu. Miłość może też być złudzeniem, o którym kiedyś, kręcąc głową, powiemy: „Ależ ja ślepy i głupi byłem!” Wszystkie jej barwy podstawowe, jaskrawe i pastelowe znajdziecie w tym tomie. Niełatwym w odbiorze, przyznaję, i mimo uważnej lektury wspartej notatkami nadal nie do końca dla mnie oczywistym, ponieważ możliwości interpretacji poszczególnych opowiadań jest wiele, a liczne niuanse trudne do wychwycenia. Odcienie miłości nie zepchnęły z podium mojego ulubionego zbioru Munro, Przyjaciółki z młodości, ale gawędziarki styl noblistki i bogactwo arcyszczerych, nierzadko bolesnych obserwacji, jak zwykle mnie urzekły. Polecam czytelnikom o dużej wrażliwości, chociaż nawet spełniając ten warunek zapewne nie dokopią się oni do wszystkich skarbów tej wiekowej i bardzo mądrej Alicji w Krainie Emocji.

7/10

Paulina Stoparek


Alice Munro, Odcienie miłości, przeł. Agnieszka Kuc, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

Za książkę dziękuję 

Reklamy

2 thoughts on “Alice Munro – Odcienie miłości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s