Anna Klejzerowicz – Sąd Ostateczny

Śmierć pędzlem malowana

Anna Klejzerowicz. Pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Z urodzenia i zamieszkania gdańszczanka. Z wykształcenia magister resocjalizacji, rozmiłowana w górach, sztuce, drzeworycie japońskim ukiyo-e i zabytkach, wielbicielka kotów. W kontakcie socialmedialnym niezwykle miła i kulturalna. Pisarsko najlepiej się czuje w kryminale, jednak wydała również udane powieści obyczajowe. Aktualnie pracuje nad kolejną książką. Jednak w międzyczasie rynek wydawniczy będący do dyspozycji pani Anny już od ładnych paru lat czuwa i zakrzewska Replika postanowiła wznowić serię jej powieści z wyeksponowanym wątkiem kryminalnym zanurzonym w świecie sztuki. Na pierwszy ogień poszedł Sąd Ostateczny, powieść rozpoczynająca ów cykl, którego postacią przewodnią jest Emil Żądło, charyzmatyczny dziennikarz, były policjant i zbyt często zaglądający do kieliszka – przynajmniej w tej konkretnej odsłonie – nieco zagubiony w życiu gdańszczanin.

Jak już wspomniałam, Sąd Ostateczny to powieść z wątkiem kryminalnym. Oprócz tego można by podpiąć ją pod coraz bardziej popularny nurt tak zwanej powieści miejskiej z bohaterem, który decyduje się zająć dochodzeniem ze względów osobistych, a niekoniecznie zawodowych. Dużo porusza się on po mieście, odkrywa tudzież przypomina sobie charakterystyczne dla niego miejsca i zabytki, które często pełnią funkcję nadrzędną w pogoni za przestępcą. Ta druga z wymienionych cech coś nam przypomina, prawda? Twórczość równie bestsellerowego jak krytykowanego, chyba najsłynniejszego współczesnego pisarza… I chociaż pani Anna nie do końca zgadza się z tym porównaniem, część czytelników tytułuje ją polskim Danem Brownem. Po przeczytaniu Sądu Ostatecznego, muszę przyznać, że coś w tym stwierdzeniu jest, chociaż osobiście nie przykładałabym do tego porównania znaczącej wagi. Pani Anna bowiem, chociaż pisze o urodzie zabytkowego miasta i jego skarbach zajmująco, ale zarazem przystępnie, styl ma inny, bardziej – rzekłabym – pogodny. Mimo opisywanych okrucieństw jej powieść ma w sobie pewną łagodność, z powodu której czytelnik nie czuje dreszczu przerażenia, przynależnego mrocznym w wyrazie kryminałom. Jednak mimo tej łagodności, bardziej kojarzącej się z powieścią obyczajową niż z tą opowiadającą o ściganiu mordercy, Klejzerowicz zajmuje. Sąd Ostateczny to ten typ literatury, od którego – obok wywoływania delikatnego uśmiechu z powodu chociażby miłosnych zwrotów akcji – trudno jest się oderwać. Najprościej rzecz ujmując, pani Anna opowiada w ten sposób, że chce się jej słuchać, że dobrze się ją czyta.

Kiedy mówimy, że coś dobrze się czyta, najczęściej mamy na myśli prostotę języka prozy. Taki też styl ma Klejzerowicz. Nieudziwniony i przystępny, konkretny i nieprzedłużający zbytnio wątków pobocznych. Ale jednocześnie tło umie ona odmalować tak, że z łatwością je sobie wyobrażamy, że czaruje, jak to napisała Grażyna Strumiłowska w zachęcającym do lektury wstępie. Dla przykładu autorka w paru zdaniach potrafi tak trafnie i nastrojowo opisać mieszkanie starszej samotnej kobiety, że wypisz-wymaluj stanęła mi przed oczami staroświecka kawalerka siostry mojej babci. Albo takie lokum głównego bohatera, rozwodnika, pijusa i bezrobotnego dziennikarza na skraju załamania – bród, smród i ubóstwo. Pusta lodówka, niezmieniana od tygodni pościel, zaduch. A sam Emil Żądło? Budząca ambiwalentne uczucia, świetnie skonstruowana postać, w której mieszają się stany depresyjne z nadzieją na lepsze jutro. Kiedyś mężczyzna seksowny, o nietuzinkowym, ale przystojnym obliczu, dzisiaj ma twarz wychudzonego lisa z głębokimi bruzdami wokół ust i srebrnymi nitkami w niechlujnych i niepamiętających fryzjera włosach. A kobiety jak pani Anna opisuje! Ma umiejętność opisywania zarówno ożywionej Barbie, jak i tak zwanej przystępnej piękności, uroki posągowej dojrzałej kobiety, jak i młodej dziewczyny z warkoczami, nie zbacza w stronę sztampowej idealizacji. Postacie i miejsca im przynależne tudzież przez nie odwiedzane obserwujemy z prawdziwą przyjemnością, nierzadko wręcz rozkoszując się nastrojem, w jaki pisarka wprowadza. Czy to będzie zamknięte na cztery spusty muzeum pełne wydłużonych cieni, czy sympatyczna studentka pijąca piwo w nastrojowej knajpce – ich charakterystyka będzie skrojona wręcz przepisowo, tak, by przyjemność plastycznego zobrazowania została w pełni osiągnięta.

Hans Memling, „Sąd Ostateczny”. To ten obraz, a zwłaszcza postacie znajdujące się po prawej stronie tryptyku, służą mordercy za inspirację…

Hans Memling, „Sąd Ostateczny”. To ten obraz, a zwłaszcza postacie znajdujące się po prawej stronie tryptyku, służą mordercy za inspirację…

Jednak nie na tym przyjemność płynąca z czytania prozy Klejzerowicz się kończy. Są jeszcze dialogi, są opisy zabytków, ba, nawet ich interpretacje, a także wyczuwalna miłość autorki do Gdańska, którym to uczuciem potrafi czytelnika zarazić. Co do dialogów, to może i nie wnoszą one do literatury niczego nowego, ale dopełniają obrazu całości, dzięki czemu potęgują klimat. Prosta, starsza kobieta będzie mówiła: „Panie, pan tu podejdzie”, a policjant nie będzie przebierał w słowach, gdy morderca uderzy po raz kolejny. Ta przypominająca z wyglądu dobrą wróżkę i uprzejma w fejsbukowych dyskusjach autorka potrafi całkiem nieźle ustami swoich bohaterów przeklinać. Nie boi się też umieścić w swojej prozie brutalności, gwałtu czy zapisu samopoczucia ofiary, która wie, że lada chwila czeka ją śmierć… Są momenty, kiedy opisując poczynania danej postaci, przejmuje od niej język. Świetnie to zdaje egzamin w przypadku rozedrganego, zagubionego życiowo Emila, troszkę mniej w przypadku czołowego czarnego charakteru opowieści.

Skoro już o tym złym mowa, nieco przeszkadzało mi szybkie odkrycie jego tożsamości. I chociaż w historii powieści kryminalnych bywało tak wielokrotnie, przy wspomnianym już pogodnym typie opowieści Klejzerowicz narracja z punktu widzenia złoczyńcy chyba nie do końca była pomysłem trafionym. Zabrakło mroku,przekonującej psychodelii, może nawet turpizmu, czegoś, czym postać szalonego mordercy mogłaby zostać wyniesiona na piedestał co ważniejszych literackich czarnych charakterów. Jednak jest coś, co sporą część tego potknięcia w moim mniemaniu wybiela. Mam tu na myśli przemyślany, hipnotyzująco tajemniczy, powiązany ze sztuką, Brownowski jak twierdzą niektórzy, sposób myślenia przestępcy. Czołowy złoczyńca Sądu Ostatecznego bowiem, uśmierciwszy ofiary, pozuje je na podobieństwo… Sądu Ostatecznego, czyli słynnego tryptyku Hansa Memlinga, jednego z najcenniejszych dzieł sztuki, jakimi może się pochwalić Gdańsk, ba, może i cała północna Polska. Gdy przypomnimy sobie ów obraz, a zwłaszcza jego prawą, piekielną stronę, z pewnością się zachłyśniemy pomysłowością Klejzerowicz na zawiązanie intrygi. Jednak na tym odniesieniu do sztuki rzecz się nie kończy, ponieważ autorka wciąga czytelnika w świat zabytków, w biografię Memlinga, w ów szczególny czas, kiedy w jednych krajach rodził się już renesans, a w innych jeszcze królowało średniowiecze… Pani Anna oprowadza nas po starej bazylice, podnosi nasze twarze ku sakralnym antykom, każe nam się zatrzymać przy urokliwym kiosku z muzealnymi pamiątkami i porozmawiać ze sprzedawcą, za którego pośrednictwem nakreśli spór kultura kontra sacrum… Ale przede wszystkim obszernie, zajmująco, z sercem i znawstwem pisze o tytułowym tryptyku, nie tylko podziwiając jego barwy, fakturę i kunszt wykonania, lecz także ustami pewnej uroczej pracownicy muzeum analizując go w sposób zarażający zainteresowaniem i zachwytem. W tych momentach na wierzch wychodzą pasje autorki i jej miłość do sztuki i do Gdańska. W tych chwilach to dzieło Memlinga jest głównym bohaterem, a nie Emil, Marta czy morderca. A wartość powieści maksymalnie wzrasta w przystępnie zaaranżowany sposób, na który znawca sztuki z pewnością pokiwa z aprobatą głową, a laik zrozumie, przyswoi i da się porwać.

Mimo tematyki śmierci, niszczenia, skalania i szaleństwa dzięki wspomnianym wyżej opisom, specyficznej łagodności, a także gorącym uczuciom, jakie budzą się w bohaterach, trudno mi nazwać Sąd Ostateczny stuprocentowym kryminałem. To bardziej przygodowo-awanturnicza powieść z zacięciami kryminalnym i romansowym o odważnych, honorowych mężczyznach, pięknych, mądrych kobietach, które są dla nich wsparciem, i złoczyńcy, który nie zdając sobie z tego sprawy, jest człowiekiem głęboko nieszczęśliwym. Nie ma w Sądzie Ostatecznym złowieszczego pazura, chłodnego mroku, namacalnego niepokoju, miejsc kuszących zepsuciem i bohaterów, z których każdy kryje tajemnicę. Ale jest zagadka, jest niebanalne śledztwo, są tajemnicze, pachnące kurzem i kadzidłem miejsca. I świetnie skreśleni pozytywni i poboczni bohaterowie, i z sercem opisane miejsca akcji, a także pewien rudy kocur… Już rozumiem, w jaki sposób Klejzerowicz czaruje. I dlaczego po lekturze jej powieści tak bardzo chce się odwiedzić tętniący życiem portowego miasta Gdańsk. Rozumiem też, dlaczego powieści z Emilem Żądło doczekały się drugiego wydania. To dobra literatura rozrywkowa ze sporą wartością poznawczą, relaksująca, ale nie ogłupiająca, ćwicząca umysł, a jednocześnie przepełniona lekkością. Czarująca i pełna uroku.

6/10

Paulina Stoparek


Anna Klejzerowicz, Sąd Ostateczny, Replika, Zakrzewo 2014.

Za egzemplarz dziękuję Autorce i Wydawnictwu

W pisaniu tekstu pomogła mi strona internetowa pani Anny, na którą w imieniu Autorki i swoim serdecznie zapraszam: http://annaklejzerowicz.pl/.

Źródło reprodukcji obrazu Memlinga: http://www.magazynsztuki.pl/wp-content/uploads/2012/02/Hans-Memling_S%C4%85d_Ostateczny.jpg.

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym Noir Café pod adresem: http://www.noircafe.pl/anna-klejzerowicz-sad-ostateczny/.

Reklamy

One thought on “Anna Klejzerowicz – Sąd Ostateczny

  1. Pingback: Anna Klejzerowicz – Cień gejszy | Moonbloger

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s