Joanna Opiat-Bojarska – Słodkich snów, Anno

 Śpij spokojnie, Joanno

Słodkich snów, Anno to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Opiat-Bojarskiej, która już kilka tytułów temu przestała być debiutantką, co zresztą wyraźnie widać na kartach jej powieści. W książce poznańskiej pisarki zachwyca niezwykle przemyślany, rasowy wręcz kunszt słowa, a także pomysłowa intryga kryminalna mająca źródło w autorskiej wariacji na temat autentycznego wydarzenia sprzed lat. To, a także kilka innych cech, które postaram się w niniejszym tekście przytoczyć, ugruntowało mnie w przekonaniu, że pani Joanna decydując się na karierę pisarską wybrała dla siebie drogę, którą przemierzać będzie roztropnie i ze świadomością słusznego celu.

Opiat-Bojarska nie od razu zdecydowała się udzielać w prozie kryminalnej, ale ostatnimi czasy – od momentu napisania powieści Gdzie jesteś, Leno? – zaznała przyjemności tworzenia jej i w najbliższych planach zamierza się tego trzymać, bo jak sama twierdzi, bardzo polubiła zabijanie. A ja mogę temu tylko przyklasnąć, ponieważ mimo kilku minusów Słodkich snów, Anno to świetna proza rozrywkowa, która ze względu na wspomniane szlachetne pióro, jak i zanurzenie fabuły w bardzo mocno i aktualnie zarysowanej rzeczywistości, a także poprzez sprawne wykorzystanie wątków historycznych zdecydowanie wybija się ponad poziom przeciętnego czytadła. Ponadto miała pani Joanna pomysł na gustowne, że się tak wyrażę, zmainstreamowanie swojego talentu, wybierając na główną bohaterkę – jak wieść głosi ma ona zainicjować cykl powieściowy – nowocześnie myślącą, bardzo inteligentną i usiłującą zachować osobistą niezależność pracoholiczkę, z którą mimo jej zawodu, dla większości młodych ludzi niemożliwego do spełnienia marzenia – wszak dziennikarstwo śledcze wymaga znacznie więcej niż ukończonych wyższych studiów i niebywałej kondycji, aby być w „ciągłym ruchu” – znaczna liczba czytelników łatwo się utożsami, w końcu każdy z nas odczuł chociaż raz tak zwany pęd szybkiego życia na własnej skórze. Na dodatek Anna Rogozińska, bo tak nazywa się bohaterka, jest kobietą z krwi i kości, umiejętnie wykorzystującą kobiece sztuczki, ale nie będącą żadnym cudem, w równym stopniu godną podziwu, jak irytującą, co w znacznej mierze spowodowane jest jej niezdecydowaniem, bardzo zresztą dla współczesnych singli typowym, co piszę na postawie własnego doświadczenia sprzed stania się szczęśliwą „posiadaczką” mężczyzny, a także rozmów ze znajomymi samotnikami. Pisząc o niezdecydowaniu mam na myśli ów rozdźwięk pomiędzy cenieniem sobie własnej niezależności a tęsknotą za bliskością, kontrast pomiędzy ochoczym uciekaniem w karierę a stawianiem czoła samotnie z braku laku spędzanym weekendom. Świetnie to Opiat-Bojarska na przykładzie Rogozińskiej przedstawiła, bardzo mięsiście, ale przystępnie, a przez to przekonująco. Takich młodych, ale już nie najmłodszych osób, podobnych do książkowej Ani, na dodatek dzieci matek podszeptujących przez telefon, że już czas się ustatkować, pytających z wyczekiwaniem i nadzieją: „kiedy przytulę wnuka?”, jest nadal wiele, a może i coraz więcej, dlatego uważam, że wybór takiej bohaterki do udźwignięcia na barkach całego cyklu był doskonałym pomysłem.

Wspomniałam o matkach. W Słodkich snów, Anno postać rodzicielki jest bardzo wyrazista i przejawia się kliszą nadopiekuńczej matki Polki skontrastowaną z surową i nieprzystępną, a także mocno zdziwaczałą na starość męskością, vide ojcem Rogozińskiej. Rodzice bohaterki współtworzą – obok osobistych perypetii Ani – bardzo udany wątek obyczajowy z dodatkową nadbudową komiczną z domieszką dramatu. Niektóre z dyskusji państwa Rogozińskich, mimo ze nieco przerysowane, stanowią symbole kobiecej emocjonalności zestawionej z męskim konserwatyzmem i świetnie kontrastują z ciągle młodzieńczą niefrasobliwością ich córki. Wspominam o tym z tego względu, że owa przesadna wyrazistość i zarazem pewna nienowoczesność przedstawienia rodziców, świetnie współgra z wyobrażeniem na temat starszego pokolenia i uwypukla pokoleniowe różnice – kolejny temat powieści Opiat-Bojarskiej.

Z powyższego opisu wątków obyczajowych – a nie scharakteryzowałam przecież wszystkich, do których zaliczyć można jeszcze damsko-męskie fascynacje i wyścig szczurów przynależny telewizyjnej, i nie tylko, karierze – można wywnioskować, że to one wiodą prym w książce pani Joanny, a nie intryga kryminalna. Istotnie, scenek rodzajowych jest nieco więcej niż dziennikarskiego dochodzenia, jednak im dalej w las, tym bardziej wyłania się ich kolejna funkcja – mianowicie obyczaj w powieści pani Joanny jest nieodzownie zespolony z kryminałem. Ojcowska fobia, przypadkowe spotkanie, towarzyski flirt, samotne wieczory czy dyskusje o pracy – to wszystko w ostatecznym rozrachunku będzie się sprowadzać do rozwiązania zagadki. Podobnie jak początkowe rozdziały, które jako że nie zostały oznaczone jako prolog, wprowadzają dodatkowy zamęt, który rozwieje się dopiero po koniec i to bynajmniej nie w stu procentach. Coś zostanie niedopowiedziane (kim jest kobieta z pierwszych akapitów?), a pogląd na karierę Anny zostanie ujęty w formie zakończenia otwartego, idealnie wpasowującego się w cykliczność opowieści. Jednak te aspekty nie sprawiły, że Słodkich snów, Anno ma rozmytą fabułę. Nie, Opiat-Bojarska stawia na konkret prozy, na dodatek zanurzonej w realnych, ale przemieszanych z autorskimi wariacjami: teorią rodem z Einsteina, sporem na temat pewnego klasyka literatury dziecięcej, a także pewnym wydarzeniem z czasów PRL-u. Pani Joanna we wszystkich tych tematach porusza się nadzwyczaj sprawnie, może momentami mało spontanicznie i mocno w tonie wykładowczym, jednak mam wrażenie, że inaczej być po prostu nie mogło, ponieważ temat symboliki w literaturze czy konkret teorii wymaga akademickiego rozpisania, aby były należycie zrozumiałe. I pyszne jest w Słodkich snów, Anno to, że w przyjemnej formie gatunkowej jaką jest kryminał sczepiony z powieścią obyczajową udało się przemycić całkiem sporo faktów i mądrości, a nawet pewną wizję spiskową, która bynajmniej nie wypadła w sposób przekombinowany.

Jedyne co mam do zarzucenia pani Joannie to dwa, może trzy fabularne zakręty, które wydały mi się naiwne (serio tak inteligentna bohaterka nie domyśliła się, kto pisze maile wręcz tryskające wiedzą na temat prowadzonego przez nią dochodzenia?) tudzież mało oryginalne (ten, kto mówi przez telefon, że ma coś do powiedzenia tylko w cztery oczy oczywiście tuż przed planowanym spotkaniem musi zginąć) i mocno babskie – mam na myśli negatywny wydźwięk tego słowa – zacięcie powieści, nazbyt często taksujące samiczym wzrokiem uroki spotykanych „przystojniaków” (nie lubię tego słowa, ale autorka często go używa, więc czuję się w obowiązku je zamieścić). Z jednej strony trudno się temu drugiemu dziwić, w końcu Anna jest zdrową kobietą w wieku, którzy biologowie i seksuologowie oceniają jako przejawiający się największą aktywnością seksualną płci żeńskiej, z drugiej jednak z tego powodu proza pani Joanny zupełnie niepotrzebnie przemyca „filozofię” rodem z „Cosmopolitan”, co bardziej wymagających czytelników może drażnić.

Podsumowując wszystkie za i przeciw, moja dusza wielbiciela zmyślnej intrygi kryminalnej i przekonującego obyczaju daje Opiat-Bojarskiej zdecydowane zielone światło. Dodatkowo oprawa wspomnianych wątków w nietuzinkowy język bazujący na zjawiskowych porównaniach, szlachetnych związkach frazeologicznych czy trafnych, zwartych analizach uderzających w punkt nadaje jej powieści klasy. Poznańska pisarka niewątpliwie udanie rozpoczęła swój cykl i dołączyła do grona pisarzy, którzy swoim talentem udowadniają, że kryminał wcale nie jest gorszym gatunkiem literackim, wręcz przeciwnie – w rękach odpowiedniej osoby zamienia się on w literaturę popularną nierzadko lepszą warsztatowo od na siłę intelektualnej prozy z tak zwanej wyższej półki. Pani Joanno, może Pani spać spokojnie. Jest Pani świetna i właśnie zyskała Pani kolejnego czytelnika czekającego na drugą odsłonę przygód Anny.

7/10

Paulina Stoparek


Joanna Opiat-Bojarska, Słodkich snów, Anno, Filia, Poznań 2014.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s