Åsa Larsson – Krew, którą nasiąkła

Samotne wilczyce z dalekiej północy

Tytuł drugiej części opowieści – będącej jednocześnie samodzielną powieścią – o charyzmatycznej prawniczce Rebece Martinsson autorstwa Åsy Larsson na pierwszy rzut oka może się wydać tandetny. Jednak gdy zajrzymy pod okładkę, odkryjemy, że słowa „krew, którą nasiąkła” to cytat z Biblii, a dokładnie z Księgi Izajasza, który zostaje przywołany jako motto książki, okazującej się porywającą społeczno-psychologiczną powieścią, a jednocześnie pełnym tajemniczości kryminałem z Półwyspu Skandynawskiego. A tą, która krwią nasiąkła, okazuje się ziemia, niemająca już sił dłużej kryć pomordowanych…

Wioska Jukkasjärvi, okolice Kiruny, najdalej wysuniętego na północ miasta Szwecji. W okrutny sposób zostaje zamordowana Mildred Nilsson, wzbudzająca kontrowersje pastor, pragnąca zaprowadzić w niewielkiej społeczności religijnej znaczne zmiany. Miejscowi komisarze, Anna Maria Mella i Sven Erik Stalnacke, rozpoczynają śledztwo. Dość szybko okazuje się, że nietuzinkowa kobieta, jaką była ofiara, miała mnóstwo wrogów. Atmosfera się zagęszcza, zagadka zbrodni wydaje się nierozwiązywalna. Aż do momentu, kiedy w śledztwo angażuje się Rebeka Martinsson, która znalazła się w rodzinnych okolicach przy okazji spraw zawodowych, a także w celu uporania się z demonami z przeszłości.

Przy okazji przypadkowego pojawienia się w Jukkasjärvi młodej prawniczki Larsson bierze na warsztat jej uczucia, jakie po raz kolejny się w niej budzą podczas odwiedzin kiruńskich stron. Rebeka z Krwi, którą nasiąkła nie jest już tą samą, wręcz histerycznie zapracowaną dziewczyną, rozpoczynającą swój dzień codziennie o piątej rano w biurze firmy Meijer & Ditzinger. Bohaterka po wydarzeniach, które zakończyły poprzednią powieść Larsson, czyli świetną Burzę słoneczną, jest psychicznym wrakiem i mimo upływu prawie dwóch lat nie potrafi uporać się z koszmarem przeszłości. Larsson wraca do wydarzeń, które to spowodowały, kilkakrotnie, jednak nie w sposób namolny, umożliwiając czytelnikom, którzy dopiero rozpoczęli przygodę z jej pisarstwem, cieszenie się czytaniem swoich książek w kolejności niechronologicznej. Autorka wspomina o potrójnym zabójstwie w obronie własnej, a także przypomina status i funkcje bohaterów, których można było poznać na kartach Burzy, ale absolutnie nie psuje to radości z ewentualnego cofnięcia się do przeszłości, czyli przeczytania po części drugiej tej, która całą serię rozpoczęła. Natomiast czytelnicy mający już przyjemność poznać pierwszą książkę o ambitnej prawniczce poczują się jak podczas powrotu do domu i zacznie im się przypominać to wszystko, od czego musieli na chwilę odstąpić. Spotkają więc na nowo Svena Erika, hardego policjanta, który pozwala się tyranizować swojemu kotu, Annę Marię, której potomstwo od czasu Burzy powiększyło się o nieznośnego Gustava, specyficzną atmosferę i klimat dalekiej północy, ale przede wszystkim – psy, psy i jeszcze raz psy. W Krwi Larsson umieszcza tych odwiecznych przyjaciół człowieka niemal na każdej stronie. Psy policyjne, psy martwe, o psach wspomnienia, psy-matki i ich szczenięta, gatunek psowaty, czyli wilki… A w opisywaniu tych zwierząt czuć bardzo dużą miłość i znajomość ich zwyczajów. Momentami miałam wręcz wrażenie, że Larsson zaczęła pisać książki po to, aby umieszczać w nich obszerne fragmenty na temat psów, że cała intryga kryminalna jest zaledwie pretekstem…

Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że przypuszczenie, jakoby szwedzka autorka pisała książki dla samych psów, nie jest oczywiście prawdziwe, ponieważ za dużo w jej pisarstwie głębi ujawnianej głównie dzięki tematyce społecznej z elementami głębokiej psychologii, a także w świetnym rysunku pierwszo-, drugo-, a nawet trzecioplanowych postaci. Poznajemy zatem prawa, jakimi rządzi się mała społeczność religijna, która jest okrojonym odpowiednikiem społeczności całej wsi Jukkasjärvi. A malusieńką podbiegunową miejscowość charakteryzuje przede wszystkim nie dość wystarczająca jak na współczesne czasy świadomość roli kobiety w społeczeństwie. Jest zatem na kartach Krwi przemycona wojna płci, którą wywołuje postępowa Mildred. A wojownicza pani pastor, mimo że nie żyje od trzech miesięcy, jak najbardziej ma swoje miejsce w fabule. Dzieje się tak za sprawą licznych retrospekcji i świadomości jej osoby w umysłach tych, którzy ją znali. Dość spora liczba bohaterów na swój własny sposób postrzegała Mildred, dzięki czemu poznajemy spojrzenie na nią z różnych perspektyw. Zresztą nie tylko na nią. W książce Larsson bowiem wiele spraw jest rozpatrywanych z równych punktów widzenia, przez co jesteśmy w stanie tym lepiej poznać charakter i wrażliwość poszczególnych postaci, a także istotę rozmaitych zjawisk. Społeczne tło i taka problematyka idą ramię w ramię z bardzo głęboką momentami psychologią, co czyni z książki Larsson coś znacznie cenniejszego niż zwykły kryminał do pociągu. Powiem więcej: mimo przynależności Krwi do gatunku kryminalnego sprawa morderstwa wydaje się zalewie pretekstem do nakreślenia ludzkich przeżyć i problemów oraz pokazania, że w małej i dość prymitywnej wiosce aż roi się od emocji i uczuć, którym nie zawsze udaje się pozostać pod skórą… Jednocześnie niezależnie od tematów w niej poruszanych książka ta nadal pozostaje świetną rozrywką napisaną w sposób zgrabny i przystępny.

Jedna z sypialni w lodowym hotelu w Jukkasjärvi / Projekt:  Natsuki Saito i Shingo Saito; fot. Christopher Hauser

Jedna z sypialni w lodowym hotelu w Jukkasjärvi / Projekt: Natsuki Saito i Shingo Saito; fot. Christopher Hauser

Poza nienawiścią, która doprowadziła do morderstwa, jednym z tych wypuszczonych na wolność uczuć jest miłość. Zarówno ta, na którą się patrzy bez zdziwienia, jak i taka, którą mieszkańcy religijnej społeczności by potępili; ta, która jest oczywista i pełna uwielbienia, jak i ta, która w swoich początkach ujawnia się za pomocą szorstkiej pomocy. Pięknie opisuje Larsson pełne pożądania napięcie, jakie rodzi się między dwiema niemłodymi już kobietami, i doprowadza w końcu do pozostającego w ukryciu romansu. Świetnie nakreśla zachowanie dojrzałego mężczyzny najwyraźniej zakochanego w swojej podopiecznej i nieprzyjmującego do wiadomości, że jest dla niego czymś więcej niż pracownicą… Wspaniale rozwinięte są nie tylko wątki osób zagubionych w swojej uczuciowości tudzież jej zaprzeczających, lecz także fragmenty opisujące życie miłosne… zwierząt. Nie wiem, czy trzeba się wychować na północy Szwecji, czy też wystarczy oglądać dużo programów przyrodniczych, w każdym razie Larsson dzięki któremuś z tych powodów potrafi z niezwykłym uczuciem, sympatią i dużą wnikliwością opisywać zachowania wspomnianych już psowatych, czyli wilków. Wpisy opowiadające o wilczycy, bardzo trafnie przez Wydawnictwo Literackie umieszczonej na okładce, stanowi osobną historię w delikatny sposób powiązaną z opowieścią o ludziach. Pełnią one także funkcję interludiów w momentach, kiedy atmosfera śledztwa mocno się zagęszcza.

Skoro już o poszukiwaniach mordercy mowa, to tak jak w klasycznym kryminale zostanie on odkryty, a przyczyny jego strasznego – niejednego niestety – czynu będą wyjaśnione. Dla większości wielbicieli powieści kryminalnych okaże się zaskoczeniem jego osoba, a także dość nietypowy sposób rozumowania. W Krwi bowiem mamy do czynienia z mordercą szalonym, nieposkromionym, kierującym się w życiu własnymi chorymi niby-normami; z człowiekiem przerażającym w swoim zapamiętaniu, a także w tym, jak podziałały na niego wydarzenia sprzed lat.

Jedynego, czego mi w książce Larsson zabrakło, to śniegu i mrozu, tak obficie wychylających się ze stron jej poprzedniej powieści. Jednak mimo że Jukkasjärvi odwiedzamy późnym latem – i w jego pełni w większości retrospekcji – specyficzny klimat i lapoński sposób życia pozostają, a zamiast kryształowego kościoła i śniegu po pachy otrzymujemy obiekt mieszkalny przypominający domek z piernika, pełną smakowitych zapachów nastrojową restaurację czy liczne nawiązania do miejscowych atrakcji, jak chociażby otwarty w zimie hotel zbudowany z… lodu.

Dzięki malarskiemu przedstawieniu niezwykłej scenerii, świetnemu i prostemu językowi, genialnemu rysowi charakterologicznemu postaci, a także z powodu bardzo świadomych i głębokich obserwacji psychologiczno-społecznych Åsa Larsson dołączyła do grona moich ulubionych pisarzy. Ponadto mam wrażenie, że od czasu Burzy język jej pióra zrobił się swobodniejszy i bardziej gęsty, a to sprawiło, że w mojej głowie pojawiła się myśl, że szwedzka pisarka dopiero się rozkręca… Tymczasem na mojej półce stoją pozostałe tomy opowiadające o Rebece i tajemniczej, surowej dalekiej północy. Czuję radość na myśl o ich lekturze i o tym, że to właśnie mnie jest dane przybliżyć szerszemu gronu te książki. I coś mi mówi, że nie przestanę się nimi zachwycać…

8/10

Paulina Stoparek


Åsa Larsson, Krew, którą nasiąkła, przeł. Beata Walczak-Larsson, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.

Za książkę dziękuję

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym Noir Café pod adresem: http://www.noircafe.pl/asa-larsson-krew-ktora-nasiakla/.

Advertisements

One thought on “Åsa Larsson – Krew, którą nasiąkła

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s