Ewa Bauer – Kurhanek Maryli

Dobra historia to za mało, czyli o reportażu z życia kobiety po przejściach

Marta, główna bohaterka Kurhanka Maryli autorstwa Ewy Bauer, w wieku trzech lat została osierocona przez oboje rodziców. Od tamtego momentu wychowywała ją babcia, prosta wiejska kobieta, bardzo religijna. Z biegiem lat rodzima wieś, Marcice, stała się dla dziewczyny symbolem miejsca nudnego i bez żadnej przyszłości, i gdy w wieku siedemnastu lat nadarzyła się możliwość wyjazdu, zrobiła to bez namysłu. Jak niejedna kobieta przed nią i po niej zaufała niewłaściwemu mężczyźnie. A potem jeszcze jednemu. Druga z tych znajomości sprawiła, że w wieku dwudziestu kilku lat stała się zahukaną, nieświadomą własnej wartości osobą, która żeby cokolwiek uczynić, musi pytać o pozwolenie. Utraciła swoją indywidualność, swój charakter, swoją godność. Jednak pewnego dnia dojrzewa w niej gotowość do zmiany…

Trudno stworzyć przekonującą fabułę oparta na przemyśleniach i decyzjach osoby w powyższym stanie psychicznym. Trzeba nie lada wyczucia i talentu, aby zrobić to w sposób odpowiednio głęboki, z przekonującymi ciągiem przyczynowo-skutkowym i odpowiednim ujęciem psychologicznym, bez tanich chwytów i miałkości. Niestety, Ewie Bauer udało się to tylko w niewielkim stopniu. I już po kilkunastu przeczytanych stronach bardziej wymagający czytelnik uświadomi sobie, w czym tkwi popełniony przez nią błąd. Mianowicie – w narracji. Autorka pisze bowiem sucho, jej styl na większości powieściowych kart śmiało by można nazwać reportażowym. A jak jest reportaż to wiadomo, że jest konkretnie, zwarcie, szybko. Opis jednego, drugiego, trzeciego wydarzenia, wypowiedzi osób biorących w nich udział i idziemy dalej. Nie ma czasu na niuanse, na wrażliwsze psychologizowanie, liczą się tylko ścisłe fakty. A biorąc pod uwagę tematykę powieści opartej na nie zawsze świadomym psychicznym dole bohaterki i jej niewierze w siebie, szarości w narracji i uważne pochylenie się nad Martą wydają mi się niezbędne. Tymczasem Bauer stawia na szybkość przedstawiania losów, a akcenty dobra i zła rozgranicza kreską tak grubą, że momentami mamy wrażenie czytania nieco zmienionej bajki o Kopciuszku. I tak jak Kopciuszkowi współczujemy Marcie, ale zarazem to współczucie jest bardzo powierzchowne, bez krztyny empatii, ponieważ reportażowy styl narracji wybitnie utrudnia zaangażowanie się. Ba, powiedziałabym nawet, że bohaterka częściej drażni swoją postawą ostatniej naiwnej, ponieważ jej sylwetka psychologiczna nakreślona jest zbyt skrótowo. Marta jest papierowa, nieprzekonująca i trudno ją nie tyle polubić, co postrzegać na serio. Podobnie rzecz się ma w przypadku głównej postaci męskiej, czyli Piotra, jej męża. Jest on modelową sylwetką despoty, na dodatek znajdującego się pod bardzo silnym wpływem matki. Zdania przezeń wymawiane są przewidywalne, często sztampowo okrutne i pachnące telenowelą. Z tym że w przeciwieństwie do polityki serialu nie poznajemy, podobnie jak w przypadku Marty, szczegółów jego psychiki. Nie wiemy, co sprawiło, że jest taki a nie inny. Piotr został narysowany grubą kreską jako chorobliwie dominujący człowiek. A w powieści obyczajowej, wyraźnie podpierającej się psychologicznymi typami, źle funkcjonującymi w życiu rodzinnym czy społeczeństwie, takie uproszczenie postaci po prostu boli.

Wspomniane rozdzielenie na czerń i biel w oczywisty sposób pociąga za sobą fakt, że większość decyzji bohaterów Kurhanka Maryli jest grubymi nićmi szyta. Takie narracyjne zwroty jak decyzja prostytuowania się, niechęć Piotra do babci Marty czy niemal bezbolesne przełykanie zdrady partnera pozostawiają niedosyt. Ja chciałabym bardziej przyjrzeć się powodom młodzieńczej decyzji Marty czy przyczynom nienawiści jej męża do seniorki rodu. Chciałabym zrozumieć i poczuć emocje, a nie tylko przyjmować do wiadomości i przebiegać wzrokiem po kolejnych akapitach. Akapitach, dodam, nierzadko bardzo ciekawych. Tak, ciekawych! Bo mimo wspomnianych wad historia opowiadana przez Bauer jest interesująca i bardzo dobrze się ją czyta. Powiem więcej – Kurhanek Maryli to fabuła z ogromnym potencjałem, który widać na każdym kroku. Historia tytułowego miejsca chociażby – niesztampowa, bezpretensjonalna, wywołująca szczery uśmiech i jak daje do zrozumienia w świetnie napisanej przedmowie sama autorka – autentyczna. Albo postać babci Marty i motyw jej choroby – wzruszają, a nawet chwytają za serce. Dlaczego? Bo są bardziej rozwinięte, bo wykraczają poza reportażowy styl opisu. Podobnie rzecz się ma w przypadku charakterystyki uczuć przepełniających Martę, gdy spaceruje po Marcicach i odkrywa je na nowo. To chyba najbardziej pełny, obok początkowych akapitów opisujących rytuały pogrzebowe, moment całej powieści, w którym autorka na chwilę wgryza się w duszę bohaterki, a nie tylko ślizga po jej powierzchni. Momentami też udaje się Bauer zaskoczyć czytelnika nieprzewidzianymi zwrotami akcji. Tak, pomysł na historię bez wątpienia pani Ewa miała. Szkoda, że jej sposób opowiadania tak często kuleje.

Podsumowując, nie oceniam Kurhanka Maryli jednoznacznie negatywnie, mimo że w moim mniemaniu nie jest to książka udana. Powieść Bauer ma dobre momenty i sama w sobie jest ciekawa. Jednak brak odpowiednio częstego pochylenia się nad bohaterami i ich decyzjami, które wpływają na całe życie, podobnie jak momentami wręcz ostentacyjny patriarchalizm przekazu i ukazanie wyjścia za mąż za dobrze sytuowanego mężczyznę i urodzenie mu dziecka jako główne cele życia kobiety sprawiły, że raczej na tej powieści moja przygoda z pisarstwem Bauer się skończy. Nie tego szukam w literaturze, chociaż jednocześnie nie wątpię, że wiele czytelniczek Kurhankiem Maryli się zachwyci, o czym świadczą inne recenzje tej powieści dostępne w Sieci, które są tekstami wysoce pochlebnymi.

4/10

Paulina Stoparek


Ewa Bauer, Kurhanek Maryli, Szara Godzina, Katowice 2014.

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym pod adresem: http://www.noircafe.pl/ewa-bauer-kurhanek-maryli/.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s