Na skraju jutra

Science-fiction nie dla idiotów

„Żyj. Giń. Powtórz”. Dawno nie słyszałam tak wpadającego w ucho i tak trafnego hasła reklamowego dla filmu. Na skraju jutra (Edge of Tomorrow, 2014) Douga Limana, rzecz o żołnierzu uwięzionym w pętli czasowej, który wielokrotnie ginie, by powstać na nowo i stawać się doskonalszym w walce z kosmitami ma iście grową filozofię, która pozwala swojemu bohaterowi umierać bez obezwładniającego lęku. Co ciekawe, mimo takiego postawienia sprawy, nie jest to film dziecinny ani obrażający inteligencję widza. Najnowsza produkcja z Tomem Cruise’em to mariaż kina akcji i science-fiction, które mimo obecności dziwnych stworów nie jest filmową wydmuszką ani nie zmierza w stronę absurdu.

Na skraju jutra, którego scenariusz powstał na podstawie powieści Hiroshiego Sakurazaki All You Need Is Kill, rozpoczyna przedstawienie sylwetki antybohatera. Podpułkownik Bill Cage (Tom Cruise) nie zasłużył na mundur ani na swoją rangę. Jest żołnierzem, który nie wie co to front, ba, posuwa się nawet do szantażu, aby nie dostąpić zaszczytu stanięcia na polu walki. Jest tchórzem i cwaniakiem starającym się robić wszystko po jak najmniejszej linii oporu. Oczywiście jak przystało na rasową hollywoodzką produkcję w miarę czasu trwania akcji i swojej niezwykłej podróży Cage ulegnie metamorfozie, jednak do tego momentu z zaciekawieniem i uśmiechem politowania będziemy oglądać jego próby odnalezienia się w narzuconych mu odgórnie koszarowo-frontowych warunkach. Co zaskakujące, nikt do niczego go nie przygotuje, wszystkich wojskowych zasad i posługiwania się nowoczesnym egzoszkieletem będzie się musiał nauczyć sam. Nic też dziwnego, że dość szybko zginie na polu walki. Jednak z powodu przyczyn, których tu nie zdradzę, wróci do życia, aby od pewnego momentu w przeszłości przeżywać je na nowo i stawać się coraz doskonalszą maszyną do walki z wrogiem.

To ciekawy i z racji powstawania coraz bardziej rozwiniętych gier komputerowych trafiony pomysł na fabułę. A dzięki doświadczonemu twórcy kina akcji jakim jest Liman liczne powtórzenia w niej zawarte nie nużą. Co prawda wielokrotnie usłyszymy te same dialogi, zobaczymy te same gesty, a Cage niezliczoną ilość razy obudzi się na nowo, jednak dzięki zastosowaniu inteligentnych, często bardzo skrótowych elips akcja idzie do przodu aż miło. Nie odnajdziemy w Na skraju jutra łopatologii, wręcz przeciwnie – wiele scen widz będzie sobie musiał sam dopowiadać. Film Limana to kino szybkie, przepełnione energicznym montażem i zmuszające do myślenia. Ponadto jest to obraz zabawny, a jego potencjał komiczny wynika z owych powtarzalnych żywotów głównego bohatera. Fakt, że wie on, co się wydarzy, co kto powie i zrobi pozwala mu odpowiednio reagować na te zdarzenia zanim będą one mieć miejsce. Niejednokrotnie Tom Cruise będzie przerywał innym aktorom wypowiedź w połowie słowa, a oni świetnie w tych kwestiach będą wychodzić mu naprzeciw. Mam tu na myśli zwłaszcza przydzieloną jego bohaterowi sekcję J i jej dowódcę, sierżanta Farella, granego przez Billa Paxtona. Stworzy on z Cruise’em duet momentami wręcz kabaretowy, co jednak ani na chwilę nie umniejszy przejmowania się losem głównego bohatera. A Cruise, stający się czołowym hollywoodzkim żołnierzem przyszłości, nie dość, że się nie starzeje i dzięki swojej silnej chłopięcości do biegania w ciężkim egzoszkielecie nadaje się jak ulał, to na dodatek gra świetnie, zarówno na nutach komicznych, jak i dramatycznych. I podczas gdy w tych pierwszych wspaniale sprawdza się z Paxtonem, tak w drugich idealnie współgra z partnerującą mu Emily Blunt, która wcieliła się i idealnie wpasowała fizycznie w rolę kobiety żołnierza, Rity Vrataski. Duet Blunt – Cruise to chemia i pełne porozumienie, bez plastiku, bez kiczu, bez banału. Okrojenie wątku romansowego do minimum wyszło filmowi na zdrowie. Nie gesty i pocałunki będą bowiem świadczyć o rodzących się uczuciach, a przemilczanie pewnych spraw i ochrona przed niebezpieczeństwem inna niż osłanianie własnym ciałem.

Pozbawiony ckliwości wątek miłosny, ciekawie skonstruowana oś fabuły, pomysłowe zabiegi narracyjne. Już to wystarczy, aby uznać Na skaju jutra za film niebanalny w swojej kategorii. Jednak jest w nim jeszcze coś, co ma szansę przekonać widzów, którzy nad fajerwerki przedkładają twarde stąpanie na ziemi. Jest bowiem film Limana przekonujący w swojej fantastyczności i logiczny w przewodnich motywach. Sprawa niekończącego się umierania i ożywania jest logicznie wyjaśniona, podobnie jak motyw z krwią, której przetoczenie pozbawia tych właściwości. Przekonuje walka o dalsze życie, mimo świadomości nieśmiertelności, gdy już zaszło się bardzo daleko. Świetnie jest wyłuszczony powód strachu Rity przed uczuciowym zaangażowaniem się, podobnie jak niemożność przejścia w duecie przez pewien etap tej filmowej „gry”. Natomiast rumieńców gatunkowych dla tych, którzy jednak fajerwerków oczekują, dodają świetne efekty specjalne, jak świetlistość wnętrza paszczy kosmity, przepełnione eksplozjami pole walki czy przepiękne, detaliczne dopracowanie egzoszkieletów.

Nie twierdzę jednak, ze Na skraju jutra jest bez wad. Momentami przytłacza częste pokazywanie ośmiornicowatych potworów, przeczące rasowej tajemniczości, która zapewne byłaby lepszym rozwiązaniem. Czasem razi też nie do końca wysokie napięcie dramatyczne, kiedy po raz kolejny Cage musi umrzeć. Marna jest także muzyka tła autorstwa Christope’a Becka, która wśród walecznych podrygiwań bohaterów jest właściwie niezauważalna. Jednak mimo tych usterek całość broni się świetnie. Jest inteligentnie, z pazurem, sprawnie, efektownie i zaskakująco dojrzale. A ostatnia sekwencja i piosenka Love Me Again Johna Newmana, którą słyszymy przy napisach końcowych rozwalają system. Na skraju jutra to, nie przesadzając, kawał dobrej rozrywki.

7/10

Paulina Stoparek


Na skraju jutra, 2014, prod. Australia, USA, reż. Doug Liman, scen.: Christopher McQuarrie, Jez Butterworth, John-Henry Butterworth, wyst.: Tom Criuse, Emily Blunt, Bill Paxton i in.

Za seans dziękuję images

Tekst ukazał się na portalu kulturalnym NoirCafe.pl pod adresem: http://www.noircafe.pl/na-skraju-jutra-2/.

Reklamy

2 thoughts on “Na skraju jutra

  1. Pingback: Zanim zasnę | MOONBLOGER

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s